Za tydzień w poniedziałek sąd ogłosi wyrok w
sprawie odszkodowania dla nowosądeckiego przedsiębiorcy Romana
Kluski. Proces w tej sprawie rozpoczął się i zakończył przed Sądem Okręgowym w Krakowie.
Wniosek o odszkodowanie związany jest ze śledztwem w sprawie
oszustw podatkowych, w którym jednym z podejrzanych był Kluska.
Zostało ono umorzone z powodu niestwierdzenia przestępstwa.
Kluska, były właściciel Optimusa, domaga się od Skarbu Państwa
ponad 1 mln 433 tys. zł za straty wynikłe z powodu zatrzymania go
i zastosowania przez prokuraturę poręczenia majątkowego w
wysokości 8 mln zł. Wysokość roszczenia to kwota bankowych odsetek
za 16 miesięcy od kwoty 8 mln zł.
W śledztwie prokuratura zastosowała wobec Kluski poręczenie
majątkowe w wysokości 8 mln zł i zabezpieczyła majątek na poczet
ewentualnych przyszłych roszczeń.
Przedsiębiorca domaga się także zadośćuczynienia za straty
moralne, ale jego wysokość pozostawia do ustalenia sądowi. Chce
także 30 tys. zł odsetek, jakie zarobiły jego pieniądze złożone na
minimalnie oprocentowanym koncie depozytowym prokuratury. Wniosek
w tej sprawie jego pełnomocnicy złożyli do sądu w listopadzie
ub.r.
Prokurator Ewa Baran wnosiła o oddalenie wniosku. Argumentowała,
że wniosek o odszkodowanie może dotyczyć tylko niesłusznego
zatrzymania, a nie zastosowania poręczenia majątkowego. Przepisy
nie przewidują bowiem odszkodowania za poręczenie majątkowe.
Roszczenie dotyczące zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie
uległo natomiast - zdaniem prokuratury - przedawnieniu. Kluska
powinien je zgłosić w ciągu roku po odzyskaniu wolności, a wiec do
początku lipca 2003 roku.
Z tezami tymi nie zgodzili się pełnomocnicy Kluski mec. Jan
Widacki i mec. Krzysztof Bachmiński. Wskazywali, że istnieje
związek przyczynowy między zatrzymaniem a wpłaceniem kaucji.
Dlatego Roman Kluska poniósł straty - dowodzili.
Wniosek o odszkodowanie pan Roman Kluska mógł zgłosić dopiero po
oczyszczeniu go z zarzutów, a to nastąpiło dopiero po prawomocnym
umorzeniu śledztwa w styczniu 2004 roku - argumentował mec.
Widacki.
W trakcie procesu sąd przesłuchał Romana Kluskę.
To było tak
upokarzające, że ja nawet nie chcę o tym wspominać. Dostałem nowe
nazwisko "podejrzany" i nawet do toalety chodziłem skuty. W
środowisku byłem znany jako najbardziej uczciwy przedsiębiorca.
Zatrzymanie mnie było zakpieniem sobie z mojej uczciwości -
powiedział Kluska. Opowiedział także o swoich późniejszych
kłopotach z bankami z tego powodu.
W lipcu 2002 r. prokuratura zarzuciła Klusce i innym osobom z b.
kierownictwa Optimusa wyłudzenie podatku VAT. Kluska został
zatrzymany 2 lipca rano; wolność odzyskał następnego dnia
wieczorem, dzięki zastosowaniu poręczenia majątkowego przez
prokuraturę. Śledztwo dotyczyło eksportu przez tę firmę komputerów
w latach 1998-1999, które potem szkoły importowały w ramach
kontraktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami celnymi i
podatkowymi, import komputerów był zwolniony zarówno z cła, jak i
podatku VAT, podczas gdy sprzedaż komputerów w kraju była
opodatkowana stawką 22 proc. Zdaniem prokuratury, przez
organizację fikcyjnego eksportu komputerów, Skarb Państwa poniósł
straty w wysokości blisko 10 mln zł.
Tymczasem w listopadzie 2003 roku Naczelny Sąd Administracyjny
uznał, że Optimus nie wyłudzał VAT, eksportując komputery i
sprowadzając je z powrotem do Polski. Decyzja ta miała wpływ na
stanowisko prokuratury, która pod koniec grudnia
2003 r. umorzyła śledztwo w sprawie b. kierownictwa Optimusa wobec
niestwierdzenia przestępstwa.