Porywacze, którzy uprowadzili w Pakistanie
inżyniera Geofizyki Kraków nie skontaktowali się jeszcze ani z
pakistańskim oddziałem spółki, ani z centralą - powiedział w
dziennikarzom prezes tej firmy Leopold Sułkowski.
Podkreślił, że podstawowym zadaniem jego firmy jest teraz
doprowadzenie do uwolnienia porwanego inżyniera i zapewnienie
bezpieczeństwa pozostałym pracownikom.
Sułkowski poinformował, że do porwania doszło w niedzielę około
godz. 6 rano ok. 200 km na południowy zachód od Islamabadu, gdzie
Geofizyka prowadzi prace na zlecenie jednej z państwowych
pakistańskich firm, która zajmuje się poszukiwaniem gazu ziemnego.
Porwany inżynier - mówił prezes Geofizyki -
zajmuje się obsługą
aparatury pomiarowej i został uprowadzony na chwilę przed
rozpoczęciem pracy. Potwierdził, że zginęło trzech Pakistańczyków:
dwóch kierowców i funkcjonariusz ochrony. Polaka zabrano do
samochodu i wywieziono w nieznanym kierunku.
Sułkowski zapewnił, że przedstawiciele Geofizyki są w stałym
kontakcie z rodziną porwanego inżyniera, której zapewniono też
pomoc psychologiczną.
Dodał, że w trosce o "bezpieczeństwo psychologiczne" rodziny nie
będą ujawniać bliższych danych porwanego. Poinformował też, że 18
pozostałych pracowników Geofizyki w Pakistanie przebywa pod silną
ochroną policji i wojska.
Naszym podstawowym celem i zadaniem jest doprowadzenie do
odnalezienia i uwolnienia naszego pracownika oraz do zapewnienia
bezpieczeństwa wszystkim pozostałym pracownikom polskim -
podkreślił Sułkowski.
Jak zaznaczył prezes władze Pakistanu nie przekazały do tej pory
informacji, kim mogą być porywacze i z jakiego powodu uprowadzili
Polaka.
Firmajest w stałym kontakcie zarówno z pakistańską
policją, przedstawicielami tamtejszego rządu, jak i
przedstawicielami polskich władz. Wygląda na to, że poszukiwania
są prowadzone na bardzo szeroką skalę - dodał.
Porwany jest pracownikiem krakowskiej firmy od wielu lat, jest
geofizykiem zajmującym się obsługą terenowej aparatury pomiarowej,
która rejestruje drgania sejsmiczne i inne parametry geofizyczne.
Prezes Sułkowski, który jest honorowym konsulem Pakistanu w
Krakowie zapewnił, że on oraz pozostali pracownicy firmy używają
wszelkich możliwych środków i kontaktów, aby zdobyć dodatkowe
informacje.
Rzeczywiście jesteśmy w kontakcie z wieloma ludźmi. Ministerstwo
Spraw Zagranicznych Pakistanu udziela nam bardzo silnego wsparcia
i mamy wrażenie, że robi wszystko żeby sytuację poprawić -
powiedział.
Według jego informacji za kilka godzin ambasador Polski w
Pakistanie ma się spotkać z premierem tego państwa. To spotkanie
ma być poświęcone sposobowi rozwiązania obecnego kryzysu.
Piotr Adamkiewicz z ambasady w Islamabadzie powiedział w TVN24, że od momentu porwania Polaka
polska placówka pracuje w systemie 24-godzinnym, "pozostaje w
pełnym kontakcie zarówno ze szczeblem ministerialnym tutaj w
Islamabadzie, jak i lokalną policją".
Staramy się ze swojej
strony te poszukiwania koordynować - dodał.
Adamkiewicz potwierdził także, że pozostali Polacy są bezpieczni i mają
ochronę.
W tej chwili stała grupa Polaków pracująca dla Geofizyki
znajduje się w swoim obozie, znajdują się również pod stałą w tej
chwili ochroną jednostek, tzw. frontier contabulary - powiedział.
Prezes Geofizyki pytany, czy firma zapłaci, jeśli porywacze
zażądają okupu odparł: "zrobimy wszystko co będzie niezbędne, aby
jak najszybciej nasz pracownik odzyskał wolność i wrócił
bezpiecznie do domu".
Według Sułkowskiego krakowska firma zawiesiła prowadzenie
wszelkich prac na terenie Pakistanu.
W tej chwili jej przedstawiciele koncentrują się na pomocy w
odnalezieniu i uwolnieniu porwanego inżyniera oraz zabezpieczeniu
bezpieczeństwa wszystkim pracownikom przebywającym w tym państwie.
Sądzę, że niedługo będziemy starali się sprowadzić ich do Polski
- zaznaczył Sułkowski.
Prezes poinformował, że w ciągu 10 lat obecności firmy w
Pakistanie nie zanotowano żadnego incydentu czy zagrożenia
terrorystycznego dla pracowników.
Wprawdzie w ubiegłym roku firma wycofała się z prac prowadzonych
w pobliżu granicy pakistańsko-afganistańskiej, ale spowodowane
było to toczącą się w tym rejonie wojną.
Do tej pory nie mieliśmy
żadnego kłopotu z układaniem sobie dobrych stosunków z lokalnymi
społecznościami - zaznaczył Sułkowski.
Jak dodał, polscy pracownicy w Pakistanie pracują według
specjalnych zasad i procedur bezpieczeństwa. Ściśle regulują one
sposób poruszania i porozumiewania się w rejonach zagrożonych.
Wszystkim zagranicznym pracownikom miejscowe władze sugerują nie
poruszanie się poza obozami bez ochrony. Do pracy obcokrajowcy
wyjeżdżają w towarzystwie uzbrojonej ochrony.
(mj)