więcej

Korepetycje? Tak, ale w szkole i bezpłatnie.

Logo dostawcy  PAP/Dziennik Gazeta Prawna | dodane 2008-09-24 (05:10)
zobacz galerię

fot. Jupiterimages

opinie
drukuj

Ministerstwo Edukacji ma sposób na ograniczenie wszechobecnych korepetycji. Od przyszłego roku szkolnego w ostatnich trzech klasach szkoły podstawowej wprowadzone zostaną dodatkowe zajęcia z języka polskiego i matematyki - pisze "Dziennik".

Chcemy w ten sposób wpłynąć na zmniejszenie zainteresowania korepetycjami - tłumaczy rzeczniczka MEN Barbara Milewska. Dlatego od września 2009 roku pojawią się zajęcia wyrównawcze z języka polskiego i matematyki. Będą na nie chodzić uczniowie klas czwartych, piątych i szóstych po zakończeniu lekcji. Słabsi uczniowie nadrabialiby w ten sposób zaległości, a lepsi rozwijaliby swoje umiejętności - mówi Milewska.

Nad szczegółami projektu MEN jeszcze pracuje. Nie wiadomo więc, czy zajęcia byłyby obowiązkowe dla wszystkich, czy tylko dla niektórych uczniów.

Eksperci uważają, że powszechne wśród uczniów podstawówek, gimnazjów i liceów korepetycje to oznaka słabości polskiego systemu edukacji. Dowód, że szkoła nie przekazuje uczniom całej potrzebnej wiedzy, tylko każe za nią dopłacać rodzicom.

Według Instytutu Spraw Publicznych z dodatkowych płatnych zajęć korzysta teraz aż co drugi polski uczeń, a przeciętna rodzina wydaje na nie średnio 3 tys. zł rocznie. Portal e-korki.pl podaje, że najczęściej wybieranym przedmiotem na korepetycjach jest język angielski.

Do planów MEN z rezerwą podchodzą dyrektorzy szkół - podkreśla "Dziennik".

(ls, mj)

TAGI: szkoła, nauka, uczeń
oceń
0
0
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Khorne [2008-09-24 09:52]

Kiepscy nauczyciele
Od kilkunastu lat udzielam korepetycji z j. niemieckiego, nie pracuje jako nauczyciel w szkole, pomimo tego że jestem filologiem germańskim... jakoś nie uśmiechała mi się perspektywa belfrowania. No ale to inna para kaloszy. Rocznie mam 5-6 uczniów średnio po 3-4 godziny w tygodniu, nie mogę powiedzieć że są to jakieś głąby, którym nic się nie wytłumaczy... większość z nich to ludzie bardzo pojętni, tylko ich ambicja jest "zabijana" przez nieudolnych belfrów. Nie ma się co czarować spora część nauczycieli wcale nie chcała nimi zostać... nie mają powołania, a belfrują bo na nic innegosię nie załapali, męczą się i oni i uczniowie, a jak do tego dodamy braki w warsztacie (co wcale nie jest jakąś rzadkością) to efekty widać... A jeszcze jedno... nikt nie wciśnie mi kitu, że praca nauczyciela jest niewiadomo jak ciężka 18 godzin tygodniowo... śmiech na sali, jasne zaraz ktoś wyskoczy że przygotowania takiej lekcji trwa 2-3 godziny. Zgoda, ale tylkoprzez pierwszy rok, a chyba i nawet nie to, póżniej jedzie się na przygotowanych wcześniej konspektach... więc zostaje 18 godzin + czas jaki trzeba poświęcić na sprawdzenie i ocenienie kartkówek, sprawdzianów itp... max 4 godziny, a te przecież nie są robione codziennie prawda?? No i oczywiście wszystkie święta, wakacje itp. wolne... a 26 dni urlopu w roku tak jak mają inni nie łaska?? Zarobki też nie są tragiczne bez przesady (pomijam nauczycieli muzyki itp. bo tu jest nieśmiesznie)... jako stażysta 900 do łapki, ale po roku awans się robi i jak się dobrze taki belfer zakręci to 1500 do łapki dostanie... mało za 18 godzin tygodniowo? Ale oczywiście większość belfrów ciągnie 2 etaty to nam daje 3000 do łapki za 36 godzin w tygodniu, dodatkowo dochodzą płatne korepetycję średnio po 40 zł za godzinę ( w dużych miastach nawet po 80), niech sobie taki belfer znajdzie 5 uczniów 3 godziny tygodniowo każdy to nam daję 15 godzin na tydzień... łącznie z dwoma etatami to 51 godzin tygodniowo, a do łapki 5400. Zaraz ktoś mi powie że przecież nie wszyscy nauczyciele mają tyle dodatkowych lekcji itp., itd. ... Jasne, np małe mieściny, albo wsie, ale tam są inne bonusy, ale jeżeli nauczyciel nie jest na tyle zaradny żeby zarobić przynajmniej 3000 netto, to znaczy że jest łamagą, a łamagi nie powinny z założenia uczyć, bo jaki przykład daje łamaga?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~gosc [2008-09-24 09:07]

korepetycje
jaki nauczyciel taki uczeń, nawyki przesiakaja, wymagac trzeba od nauczycieli nie od uczni, bo zadawac kazdy moze, tylko jak zachecic by była korzysc, nie wystarczy pokaz,

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~1111 [2008-09-24 20:09]

Małe szkoły są likwidowane
W małej jedno zmianowej szkole można posiedzieć po lekcjach -w każdej chwili -z uczniem tego potrzebującym. Sale lekcyjne są wolne . W miejskich molochach tego zabrakło. Poza tym nauczyciel - człowiek jak każdy inny , jest w stanie opanować i poznać dobrze grupę do 20 osób. Powyżej nie ogarnia wszystkiego tj. kartkówek, zeszytów, zad. dom.. Wtedy idzie na tzw. łatwiznę. Szkoda, ze zamknięto tyle małych np. wiejskich szkół. Za to w to miejsce rosna jak grzyby po deszczu prywatne....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kolaborant [2008-09-24 09:19]

Socjalizm wprowadzany tylnymi drzwiami.
Autor tego artykułu mimochodem wprowadza tylnymi drzwiami nomenklaturę k o m u n i s t y c z n ą. Nauka NIE JEST BEZPŁATNA! Jest opłacana - i to słono - przez podatników. W korepetycjach urzędasom przeszkadza to, że za usługę pieniądze trafiają bezpośrednio do nauczyciela, a oni chcieliby być pośrednikiem na linii uczeń-nauczyciel i brać za to kasę. To znaczy, już biorą i nazywają to "nauką bezpłatną", ale widzą dodatkowe koryto w korepetycjach. Przyczyną korepetycji jest mizerna jakość nauczania. Urzędnikom nie zależy na rozwiązaniu problemu, tylko na żerowaniu na ludziach, których ten problem dotyczy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~korepetytor [2008-09-24 07:25]

daję korki z matmy, w większości chodzą na nie dzieci, które nie tyle nie trawią matmy, ile szablonowych nauczycieli. W tym tkwi istota korków.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~lucyna [2008-09-24 08:13]

MEN to chore ministerstwo! Nauczyciele zacznijcie strajkować
Apel do nauczycieli ! Zacznijcie strajkować! Dość głupich decyzji nieuków z ministerstwa! Zatrzymać degradacje Polskiej szkoły i zawodu nauczyciela! Minister Hall na taczki z nią.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~zosia [2008-09-24 08:25]

Dobry nauczycil to podstawa
Już to napisałam i uzasadniłam ale wp nie zamieściła

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kuleczka [2008-09-24 08:25]

Ja też daję korki z angielskiego. Dlaczego? Bo wcale się nie dziwię że dzieci nie kumają angielskiego kiedy na pierwszej lekcji angielskiego w życiu na stronie książki którą otwierają jest dialożek z użyciem 3 czasów i 40 różnych słówek. Ja zaczynałam od oldschoolowego elementarza i zdań z serii "to jest pies" i tak też uczę moich uczniów. Jak pokazuje moja prawie 10-letnia praktyka w tym jest pies pogrzebany... Nie sądzę że to wina nauczycieli bo trudno się zająć jedną osobą gdy w klasie 30, ani uczniów że nie nadążają za inymi, tylko programu i książek w których nawet ja pewnie bym się zagubiła gdybym musiała się z nich 18 lat temu uczyć...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Guru [2008-09-24 08:25]

Tylko strajk
Kochani nauczyciele obserwujac cala sytuacje w oswiacie to az zal sciska d......, inne grupy spoleczne np gornicy tylko zameldowali ostatnio ze beda strajkowac i juz podwyzki , lekarze odeszli ze szpitali i tez znalazla sie podwyzka a wy co???Strajk min miesiac lub dluzej puste szkoly to moze rzad beznadziejny zreszta cos wam da teraz wam dal 70 zl miesiecznie podwyzki i zatkal wam usta, godna pensja nauczyciela to min 4000 do 5000tys zl wy musicie walczyc o 200% podwyzki - sumujac to wszystko - nie bedzieszacunku do nauczyciela w Polsce jesli bedzie zarabial jalmuzne - pozdrowienia i zycze wiekszej mobilizacji i determinacji.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~j.m. [2008-09-24 07:21]

w czym problem
Czy to tak trudno zrozumieć, że problem tkwi w nauczycielach, a nie w zajęciach dodatkowych: długie wakacje, wszystkie święta wolne, śmieszna ilość godzin w etacie, co chwila wycieczki, kina, zielone szkoły. I co jeszcze wymyślą - szukają kasy. Pamiętam, jak chodziłem do szkoły w soboty (nie było wolnych) i każda lekcja była prowadzona na maksa. Teraz nauczyciele pewnie będą postulować o wolny poniedziałek (bo niewyspani po niedzieli) i korepetycje trzeba kiedyś robić.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
Krzysztof 57 [2008-09-24 06:54]

To paranoja
Niech przestaną biadolić i zaczną uczyć ,to nie będzie potrzeba korepetycji .Jak uczeń nie nauczy się na lekcji ,to czyja to wina? No właśnie...

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~senior [2008-09-24 07:43]

Proszę o odpowiedź -dlaczego tak dużo uczniów ma problemy z matematyką, fizyką, chemią itp. Może nie są winni uczniowie i nauczyciele tylko eksperci od programów nauczania. Młodzi ludzie mają prawo osiągnąć w szkole sukces. Nie zapewni go jednak wyścig z czasem. Jak można zrealizować nierelalne podstawy programowe? Mniej a dobrze niż dużo i źle. Polecam to przysłowie Pani Minister.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~hf [2008-09-24 08:19]

bezradność
Moja córka musiała chodzić na korepetycje z matematyki by zdać maturę i dostać sie na studia bo nauczycielka wogóle nie przykładała sie do pracy, rodzice starali sie na prośbę swoich dzieci doprowadzić do zmiany nauczyciela ale skostniałe struktury szkolne nie dało sie przekroczyć a czas biegnie szybko -liceum 3 lata. By zmienić nauczyciela 100% rodziców musi sie na to zgodzić, a zawsze znajdzie sie taki którego dziecko nie zdaje matury ztego przedmitou, poza t m solidarniość nauczycielska itd. Sytuacja bez wyjścia.. Pozostają korepetycje. Należy oceniać nauczycieli po wynikach swoich uczniów- jesli są złe zmieniać.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~nieuk [2008-09-24 08:19]

korki w szkole
W mojej szkole są takie zajęcia.Chodzi na nie 5-6 osób z 25.Reszta klasy ma to w ... bo to zajęcia nieobowiązkowe.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ddd [2008-09-24 08:11]

liczebność klas
Problem nie w nauczycielach, tylko w liczebności klas. Jak dotrzec do kazdego ucznia w klasie liczącej 36 osób??

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~belfegor [2008-09-24 07:24]

pracuję w szkole 19 lat
uczę fizyki w szkole średniej. Ostatniego ucznia na korepetycjach miałem w 1995 roku.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jinx [2008-09-24 08:09]

hahaha !!!! Rząd profesjonalistów :)))))))))
to jest komedia w sosie socjalistyczno-kolesiowskim.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~asia33 [2008-09-24 07:02]

w szkole mojego syna od 4 lat sa prowadzone zajecia dydaktyczno-wyrównawcze, tak ze zadna nowosc. Niektorym dyrektorom nie potrzebne sa ustawy i przepisy zeby myślec.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Artur [2008-09-24 08:02]

Zawsze byli ludzie leniwi i ludzie pracowici. Na korepetycje najczęściej chodzą dzieciaki, które wcześniej obijały się. Gdy nadchodzi czas egzaminu odzyskują ambicję i biorą się do pracy, która ma uzupełnić braki i stworzyć im podobne szanse do tych, którzy pracowali systematycznie. To rehabilitacja umysłowa. Czy chemik, który ma 9 klas czyli 315 uczniów może zapewnić tej grupie dodatkowy czas? Zdajecie sobie sprawę, ile go potrzeba, gdy ktoś przez lata jechał na wymuszonych 3 lub 2? Polonista ma 180 uczniów, jedną pracę maturalną sprawdzamy 30 minut, do tego sprawdziany, klasówki i inne ćwiczenia. Czy polonista ma tyle czasu, co korepetytor, by pomóc człowiekowi, który przez lata nic nie robił, kpił z wymagań szkolnych? Czy macie pretensje do lekarza, że nie zadbał o Wasze zdrowie, gdy w wyniku Waszych błędów życiowych (np. palenie) pewnego dnia musicie chodzić do drogich specjalistów, by uratowali Wam zmarnowane życie? Naprawdę znacie nauczycieli, którzy specjalnie źle uczą, by potem dobrze uczyć w czasie korepetycji? Co Wy gadacie? Wasze dzieci mieszkają na Marsie? Nie widzicie, że nie uczą się? że nie czytają lektur? Jako rodzice nie dostrzegacie własnych błędów? "Moja córka uczy się od rana do wieczora, pisze, czyta, ale Ci nauczyciele są tak cwani, że nic z tego nie wychodzi i potem muszę wysłać dziecko na korki." Nie wierzę. Korepetycje są tak stare jak świat. Nie są prostą pochodną stanu oświaty, a jeśli już to mają związek z archaicznym systemem, w którym jeden nauczyciel za psie pieniądze, które nie starczą mu na życie, przygotowuje 350 młodych ludzi do matury, gdy tak naprawdę połowa z nich nigdy nie powinna znaleźć się w liceum. Gdzie szkolnictwo zawodowe? Dlaczego nieporadne intelektualnie i leniwe dzieciaki wchodzą na ścieżkę kształcenia od wieków przeznaczoną dla tych, którym rzeczywiście zależy na samorozwoju?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~G.K [2008-09-24 06:43]

zła nauka
Nauczyciele źle uczą i domagają się jeszcze podwyżek.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej