Sugestie, że PiS może nie zagłosować za projektem ustawy w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, jeśli większość sejmowa nie przyjmie zgłoszonych przez ten klub poprawek, są teatrem pozorów - uważa marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Klub PiS nie ma jednolitego stanowiska w sprawie Traktatu i
zapowiada zgłoszenie do projektu ustawy ratyfikacyjnej szeregu
poprawek; niektórzy posłowie PiS chcą głosować za odrzuceniem
ustawy.
Dla nas ogromnie ważne znaczenie będzie miało przyjęcie poprawek
PiS. Bo jeśli okaże się, że wolą większości jest np. odejście od
zabezpieczeń ważnych dla Polski, będziemy mieć bardzo dużo
wątpliwości - mówił szef klubu PiS Przemysław Gosiewski.
Wydaje mi się, że mamy do czynienia z teatrem pozorów dosyć
dziwnym, ale zrozumiałym z punktu widzenia logiki politycznej,
jeżeli się przyjmie, że ktoś chce pokazać jednocześnie dwie
twarze: proeuropejską i antyeuropejską - podkreślił marszałek na
konferencji prasowej.
Jak mówił, trudno sobie wyobrazić, żeby klub
PiS nie chciał ratyfikacji dokumentu wynegocjowanego przez byłego premiera Jarosława
Kaczyńskiego i prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Jeśli siła polityczna, jaką jest PiS, ogłosiła wyniki tych
negocjacji jako wielki swój triumf partyjny, to wydaje mi się, że
polska opinia publiczna ma prawo oczekiwać, że nie zaprzeczą temu
dzisiaj koledzy z PiS, uniemożliwiając ratyfikacji - zaznaczył
marszałek.
Komorowski dodał, że jeżeli dzisiaj PiS ma wątpliwości co do
efektów prowadzonych przez to ugrupowanie negocjacji w sprawie
Traktatu, to on proponuje, aby PiS zaapelowało do prezydenta w
odpowiedni sposób.
W jego rękach, po decyzji Sejmu, będzie to
czy Traktat z Lizbony będzie ratyfikowany, czy nie - mówił
marszałek.
Według marszałka trudno wyobrazić sobie również poprawki do
ustawy w sprawie ratyfikacji Traktatu, czy też poprzedzanie jej
preambułą, bo jest to - jak mówił - ustawa, która jedynie umożliwi
prezydentowi podjęcie decyzji o podpisaniu, lub nie, traktatu.
Przypomniał, że do przyjęcia ustawy wyrażającej zgodę na ratyfikację (przez prezydenta) potrzeba 307 głosów.
Brakuje paru głosów. Bez paru głosów z PiS mogą być kłopoty, ale zakładam, że jeden głos z PiS już mamy. Jarosław Kaczyński chyba tydzień temu zapowiadał, że jest nie tylko zwolennikiem takiej parlamentarnej ścieżki ratyfikacji, ale jest też zwolennikiem szybkiej ratyfikacji - dodał Komorowski.
Sejm zajmie się w środę projektem ustawy upoważniającej prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Na debatę przeznaczono ponad sześć godzin. Zdaniem Komorowskiego, projekt ustawy powinien zostać skierowany do komisji: ds. Unii Europejskiej i spraw zagranicznych.
(sm)