W Kancelarii Sejmu rozpoczęły się prace
studyjne nad możliwością uruchomienia samodzielnej telewizji
sejmowej. Inicjator pomysłu marszałek Bronisław Komorowski mówi, że nie chce wojny z TVP, ale nie jest pewien czy telewizja sama nie wypowiedziała wojny, przerywając transmisję obrad komisji sejmowej.
Komorowski potwierdził, że telewizja sejmowa, to reakcja na przerwanie transmisji z
czwartkowych obrad komisji śledczej badającej okoliczności śmierci
Barbary Blidy.
Jego zdaniem można to zdarzenie odebrać jako "zapowiedź kłopotów
w przyszłości z różnie definiowaną misją telewizji publicznej".
Komisja śledcza wyjaśniająca okoliczności śmierci Blidy przerwała
w ostatni czwartek przesłuchanie katowickiego prokuratora Marka
Wójcika w związku z brakiem transmisji w
TVP. Media spekulowały, że podłożem
przerwania transmisji jest sprawa abonamentu.
Komorowski podkreślił, że na wszelki wypadek
zdecydował o zbadaniu finansowych i organizacyjnych możliwości
wysyłania z Sejmu sygnału telewizyjnego, który byłby udostępniany
wszystkim stacjom chcącym go przekazywać. Ocenił, że taka
możliwość mogłaby istnieć, gdyby była konieczna.
W tej sprawie nie ma jeszcze decyzji. Z tym bowiem wiążą się
oczywiście koszta, których wolałbym uniknąć. Mam nadzieję,
że telewizja publiczna zechce wyciągnąć wnioski z błędnej decyzji o zaniechaniu transmisji z posiedzenia komisji śledczej.
Wtedy być może sprawa nie będzie aktualna - dodał Komorowski.
Marszałek zaznaczył, że nie chce wojny z telewizją publiczną, ale
traktuje niefortunną decyzję telewizji publicznej jako, być
może, zapowiedź wojny z tamtej strony.
Dlatego, chcąc mieć pokój, szykuję narzędzie ewentualnego
kontrdziałania, które pozwoliłoby polskiej opinii publicznej na
uzyskiwanie nieocenzurowanej informacji, co ważnego dzieje się w
parlamencie - powiedział marszałek.
Pytany przez dziennikarzy o techniczne strony ewentualnego
przedsięwzięcia, Komorowski wskazał, że byłoby ono w całości
finansowane przez Kancelarię Sejmu. Wykluczył możliwość
przerywania transmisji reklamami. Przypomniał też, że obecnie
transmisje telewizji publicznej z parlamentu częściowo
wykorzystują sejmowe kamery i system teleinformatyczny.
W razie uruchomienia telewizji sejmowej, miałaby ona wyłączność
na transmisje z użyciem sejmowego sprzętu, natomiast na
dotychczasowych zasadach swoje kamery mogłyby wstawiać tam
wszystkie stacje.
Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której telewizja publiczna
mająca zobowiązania do realizacji misji mówi z nieznanych powodów:
"nie", a Sejm w tej sytuacji jest bezradny - zaznaczył marszałek
Sejmu.
(ak)