500 milionów złotych może kosztować budżet Warszawy budowa stadionu Legii, której właścicielem jest ITI. Prezydent Gronkiewicz-Waltz już przeznaczyła na to 365 milionów. Oferty przetargowe mają zostać otwarte 4 lipca. ITI dzierżawi teren za grosze, za darmo dostanie stadion, wejdzie z Legią na giełdę. Potem sprzedając akcje, wycofa swój kapitał i nadal będzie zarabiało na obiekcie. A warszawiacy to sfinansują – mówią sympatycy Klubu Piłkarskiego Legia.
Miasto podjęło decyzję o finansowaniu budowy stadionu w ramach pomocy specjalnej. Gdy prywatna spółka otrzymuje taką pomoc z pieniędzy publicznych [Klub Piłkarski Legia jest sportową spółką akcyjną – przyp. LM], a kwota przekracza 200 tys. euro, urzędnicy państwowi powinni wystąpić o zgodę na jej przyznanie do Komisji Europejskiej. Miasto tego nie zrobiło, więc umowę trzeba zrewidować – mówi „GP” znawca prawa unijnego.
Dyrektor Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Janusz Kopaniak:
kwestie prawne dotyczące decyzji o finansowaniu budowy stadionu analizowali prawnicy miejscy. Wówczas obowiązki prezydenta pełnił Kazimierz Marcinkiewicz, ja nie pracowałem jeszcze w WOSiR.
Nierówna konkurencja
O zasadach udzielania pomocy specjalnej mówi rozporządzenie Komisji Wspólnot Europejskich nr 69/2001 z 12 stycznia 2001 r. w sprawie zastosowania art. 87 i 88 Traktatu WE „w odniesieniu do pomocy w ramach zasady de minimis”. Komisja ustaliła, że łączna kwota pomocy przyznanej temu samemu beneficjentowi nie może przekroczyć 100 000 euro w okresie trzech lat. Rozporządzeniem nr 1998/2006 z 15 grudnia 2006 r. Komisja zwiększyła tę kwotę – uznała, że „pomoc nieprzekraczająca pułapu 200 000 euro w okresie trzech kolejnych lat nie wpływa na handel między państwami członkowskimi i nie zakłóca bądź nie grozi zakłóceniem konkurencji, a zatem nie podlega przepisom art. 87 ust. 1 Traktatu”. O zasadach udzielania pomocy mówi też ustawa wspólnotowa z 30 kwietnia 2004 r. „o postępowaniu w sprawach dotyczących pomocy publicznej” (Dz. U. nr 123, poz. 1291). Jeśli dofinansowania udzielono w ramach pomocy, o której mówią przepisy wspólnotowe, złamano prawo.
Po to jest Komisja Europejska, by zbadać, czy taka pomoc nie zachwieje równowagi na rynku. Dla przykładu, Arsenal Londyn sam sfinansował budowę stadionu – zaciągnął na to pożyczkę 200 mln funtów. Właściciel klubu Groclin Grodzisk Wielkopolski, który teraz ma połączyć się ze Śląskiem Wrocław, też wydał ponad 30 mln zł na stadion. A KP Legia dostanie o wiele większy obiekt w prezencie. Jak więc te kluby mogą konkurować na równych zasadach? Na miejskich stadionach grają Hertha Berlin, Inter Mediolan, Paris Saint Germain. Ale stadiony te są własnością spółek miejskich i to one czerpią z tych obiektów korzyści, a nie kluby. W dodatku Legia wynajmie kilkadziesiąt tysięcy metrów biur, które znajdą się w koronie nowego stadionu, i będzie zarabiała krocie. Takim sponsorem klubu chętnie zostałby każdy – mówi znawca rynku
klubów piłkarskich.
Akcje jak świeże bułeczki
KP Legia ma w użytkowaniu około 6 ha.
Legia płaci za jego dzierżawę 42 grosze za metr, tj. łącznie 26 tys. zł miesięcznie, a od listopada 2009 r. będzie płaciła 75 groszy za metr, łącznie 47 tys. zł – mówi dyr. Kopaniak.
ITI ma podpisaną umowę z miastem na dzierżawę terenu na 25 lat. Zgodnie z nią urząd miasta w zamian za sfinansowanie budowy może organizować na stadionie tylko dwie imprezy miejskie rocznie. Oprócz tego, że miasto zainwestuje w Legię, ma płacić za późniejsze poważne remonty i naprawy oraz ubezpieczyć stadion „od ognia i innych żywiołów”.
Paweł Kosmala, wiceszef ITI i szef rady nadzorczej klubu piłkarskiego Legia, patrzy na to inaczej.
Legia jest dla Warszawy tym, czym Real dla Madrytu albo Milan dla Mediolanu. To jedno z najważniejszych aktywów społecznych w naszym mieście, wielka warszawska, powszechnie znana w Europie marka. Wszystko co jest korzystne dla Legii, jest więc korzystne dla Warszawy, dla jej mieszkańców – mówi „GP” Kosmala.
Nasi konkurenci, m.in. Lech Poznań czy Wisła Kraków, mają znacznie korzystniejsze warunki dostępu do budowanych przez tamtejsze samorządy nowych, większych od naszego stadionów i w żaden sposób, w przeciwieństwie do Legii, nie partycypują finansowo w ich budowie. Już sam fakt, że Legia zobowiązała się sfinansować w całości projekt nowego stadionu i utrzymywać go w należytym stanie przez ponad 20 lat wyłącznie na swój koszt, determinuje „ponadnormatywną” atrakcyjność dla miasta umowy z Legią – dodaje.