więcej

Firma pogrzebowa sprzedaje usługi w... magistracie.

Polska Dziennik Łódzki  Polska Dziennik Łódzki | aktualizacja 2010-09-06 (15:57)

fot. Polska Dziennik Łódzki Stanowiska firmy H. Skrzydlewska łatwo pomylić z biurkami pracowników USC

opinie
drukuj

Ustawione w urzędzie stanowisko przedsiębiorstwa pogrzebowego oburzyło łodziankę, która kilka dni temu poszła do USC Łódź-Górna po akt zgonu ojca. Jej oburzenie było tym większe, że zamiast do biurka urzędnika, trafiła do... komercyjnego stanowiska firmy H. Skrzydlewska.

- Zorientowałam się dopiero po chwili - mówi łodzianka. - To moim zdaniem sugerowanie, z którą firmą pogrzebową powinnam pochować ojca. W urzędzie takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.

Stanowiska firmy H. Skrzydlewska są we wszystkich urzędach stanu cywilnego. W USC Łódź-Bałuty mieści się ono w poczekalni, tuż przy drzwiach do referatu zgonów. Pracownicę firmy pogrzebowej łatwo wziąć za urzędniczkę. Stanowiska działają na podstawie zarządzeń. Zarządu Miasta Łodzi z 1993 i 1998 roku, które pozwalają na prowadzenie w urzędach działalności reklamowej. - To tak zwana żywa reklama. Polega na tym, że pracownik reklamuje usługi, a jeśli ktoś jest zainteresowany, jedzie z nim do siedziby firmy i tam spisuje umowę - mówi Barbara Sawicka, szefowa USC Łódź- Górna.

Wszystkie umowy z firmą H. Skrzydlewska podpisano 14 lat temu. I, co dziwne, są zawarte na czas nieokreślony. Firmę wyłoniono w drodze konkursu ofert. W dwóch urzędach - na Bałutach i ówczesnym Widzewie, musiała walczyć z konkurencją. Firma H. Skrzydlewska wygrała stawką. Teraz na Bałutach firma płaci miesięcznie 1.793 zł 10 gr, w USC Łódź-Centrum 923 zł i 18 gr.

W 1999 r. wynajem powierzchni jednej firmie zaskarżono do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ten nie dopatrzył się jednak naruszenia prawa. Nie ma też przepisów zabraniających stawiania stanowisk innym firmom. Jednak nie jest to takie proste. Przykłady? - Biorąc pod uwagę wielkość pomieszczeń, dużą liczbę interesantów w sprawach innych niż zgony, jedna firma reklamująca swoje usługi to liczba racjonalna - tłumaczy Włodzimierz Roszkowski, p.o. dyrektor delegatury Łódź-Górna.

Co na to konkurencja firmy H. Skrzydlewska? - Uważamy, że można prowadzić działalność pogrzebową bez placówek w urzędach czy szpitalach - mówi Tomasz Salski, właściciel firmy Klepsydra. - Wolałbym, by w urzędzie była tablica z reklamami różnych firm. Klient mógł-by wtedy wybrać.

Witold Skrzydlewski, najbogatszy łódzki radny, którego matka firmuje swoim nazwiskiem rodzinny interes, nie widzi w oferowaniu usług na terenie magistratu niczego niestosownego. - Nie czerpię zysku z działalności gospodarczej na majątku gminy, bo jako radnemu mi tego nie wolno. To nie ja jestem właścicielem tej firmy - zaznacza.

Jednak, gdy gazeta chciała porozmawiać o stanowiskach w USC w firmie H. Skrzydlewska z właścicielem, w słuchawce telefonu usłyszeli, że szefa nie ma.

- Chyba szefowej, czyli pani Skrzydlewskiej? - dopytali dziennikarze.- Nie, pana Witolda nie ma w biurze - padła odpowiedź.

Jak się okazało stanowisk firm pogrzebowych nie ma w urzędach stanu cywilnego w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Wrocławiu. - Nie chcemy promować żadnej firmy, dlatego w naszym urzędzie nie ma i nigdy nie było takich stanowisk - mówi Julia Wach z biura prasowego wrocławskiego magistratu. Tamtejsi urzędnicy nie zgadzają się nawet na to, by firmy pogrzebowe rozdawały petentom ulotki na terenie USC. - Walczymy z tym, ale jest to trudne, bo każdy może wejść do urzędu - mówi Wach.

Według posła Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego (SLD), członka Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, sytuacja, gdy rodzina radnego prowadzi działalność na terenie podległym urzędowi miasta, jest nieetyczna. - To nepotyzm w czystej postaci - ocenia poseł. - Nieetyczne jest zresztą samo umieszczanie biur pogrzebowych w urzędzie stanu cywilnego.

Łódzki radny Jan Mędrzak (PO) wypowiada się na ten temat ostrożniej. - Problem trzeba rozważyć. Stanowiska stanęły wiele lat temu, gdy Witold Skrzydlewski nie zasiadł jeszcze w radzie miasta. Trudno, żeby radny był karany za to, że został radnym - tłumaczy.

Po pytaniu Dziennika Łódzkiego sprawą zainteresował się prezydent Tomasz Sadzyński. - Te umowy są bardzo stare. Zapoznam się z zarządzeniami, być może trzeba będzie je zmienić - wyjaśnia prezydent.

Poleczmy w internetowym wydaniu www.lodz.naszemiasto.pl

(Matylda Witkowska, tw)

oceń
0
1
Podziel się

Przeczytaj też

Oficjalne wydanie internetowe: Polska - Dziennik Łódzki

Opinie (4)

Ocena: 0 [0]
~Żwirek [2010-09-11 18:52]

Firma-pogrzebowa-sprzedaje-uslugi-w-magistracie
Czy kojarzycie powyższy fakt z aferą skór?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~pad [2010-09-07 21:10]

Sadzyński z platformy i Skrzydlewska z platformy
rączka łapkę myje

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
zenszal [2010-09-06 16:47]

A niby dlaczego nie?
Nie widzę w tym nic niewłaściwego.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
natka [2010-09-06 15:05]

jaaa
no litości takie rzeczy w urzędzie??? komu dali w łapę i kto i ile za to wziął???

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska