Episkopat Polski powołał kościelną Komisję Historyczną, która ma zbadać akta IPN. W jej skład wejdzie profesor Wojciech Łączkowski, profesor Zbigniew Cieślak, ksiądz profesor Jacek Urban i ksiądz profesor Jerzy Myszor. Komisja będzie badać
szczególne przypadki współpracy księży ze służbami specjalnymi PRL -
powiedział przewodniczący KEP, abp Józef Michalik.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik
powiedział dziennikarzom w przerwie obrad, że zadaniem komisji
będzie obiektywne spojrzenie na problemy związane z lustracją,
tak, aby "było szanowane prawo do dobrego imienia i godności
ludzkiej".
Według abp. Michalika, komisja ma pomóc w bardziej
obiektywnym spojrzeniu na problemy lustracji księży.
Nie chcemy
nikogo obdarzać przywilejami, ale bardzo chcielibyśmy, aby
uszanowano prawo do dobrego imienia i do godności, i to nie tylko
wobec duchownych, ale wszystkich - podkreślił.
W środę rozpoczęły się obrady 337. Zebrania Plenarnego
Konferencji Episkopatu Polski, poświęcone m.in. sprawie lustracji
duchownych i właśnie powołania Komisji Historycznej, która zajmie
się badaniem inwigilacji środowiska Kościoła katolickiego przez
Służbę Bezpieczeństwa PRL.
Rzecznik Episkopatu Polski ks. Józef Kloch wyjaśnił, że Komisja
ta nie będzie miała charakteru ogólnopolskiego, badającego
wszystkie przypadki księży współpracujących ze Służbą
Bezpieczeństwa. Jak mówił, będzie to ciało "o charakterze
ponaddiecezjalnym", badające jedynie szczególne przypadki, takie
jak np. ks. prof. Michała Czajkowskiego.
Prymas Polski kardynał Józef
Glemp, odnosząc się do decyzji
krakowskiej kurii zakazującej ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu publicznych wypowiedzi o kontaktach i współpracy
niektórych duchownych ze
SB, powiedział dziennikarzom:
Kościół
nie chce ukrywać żadnego kapłana, który jako obywatel
sprzeniewierzył się swojemu powołaniu. Nie chcemy nic utajniać,
ale nie można nie bronić ludzi niewinnych. Natomiast w
informacjach ks. Isakowicza-Zaleskiego padają nazwiska ludzi
niewinnych.
Podkreślił, że
jeśli biskup wydaje dekret zakazujący
wypowiadania się księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu na temat
lustracji księży, to znaczy, że biskup danej diecezji zna dobrze
swojego księdza.
We wtorkowym komunikacie kurii napisano, że działalność ks.
Zaleskiego, który "poważnie nadużył zaufania" kard. Stanisława
Dziwisza, "wypacza obraz kapłana".
Zdaniem prymasa ksiądz powinien być odpowiedzialny za to co mówi,
a ksiądz
Isakowicz-Zaleski "wikła się raz tak, raz tak".
Mógł się
ograniczyć do kapłanów, którzy go interesują, tymczasem ksiądz
Isakowicz-Zaleski ściga kapłanów po całej Polsce, bo są oni mu
potrzebni do jego książki. To nie jest właściwa metoda -
powiedział kard. Glemp.
Jeśli ktoś mówi rzeczy niespójne i staje się "nadUB-owcem"
węszy i tropi księży po całej Polsce po to, żeby umieścić ich w
swojej książce, a media z nim współpracują, to chyba coś nie jest
w porządku - podkreślił prymas Glemp w rozmowie z
dziennikarzami przed obradami 337. Zebrania Plenarnego Konferencji
Episkopatu Polski w Warszawie.
Na pytanie dziennikarzy, czy może ks. Isakowicz-Zaleski chciał
ujawnienia prawdy, prymas odpowiedział pytaniem: "Dlaczego tylko
jeden ksiądz ma ujawniać prawdę?".