Abp Józef Życiński uważa, że nie wolno zamieniać podstawowej dla kultury europejskiej zasady domniemania niewinności na "zasadę posądzenia o zdradę". To komentarz do sprawy rzekomej współpracy z SB ks. Michała Czajkowskiego. Publikację na ten temat tuż przed papieską pielgrzymką określił jako brak szacunku dla społeczności katolickiej.
Zdaniem metropolity lubelskiego, dokumenty w archiwum IPN
dotyczące ks. Czajkowskiego muszą być fachowo i dokładnie zbadane,
gdyż są różnej wartości, pochodzą z różnych okresów,
przygotowywały je różne osoby.
Problem jest znacznie bardziej
złożony i nie trzeba spieszyć się z tymi szybkimi ocenami, które
znajdujemy dzisiaj w prasie - powiedział abp Życiński na konferencji prasowej w Lublinie.
"Życie Warszawy" podało, że ks.
Czajkowski - współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów - miał być przez 24 lata agentem SB. Artykuł oparto na dokumentacji IPN. Duchowny miał donosić za pieniądze, m.in. na ks. Jerzego Popiełuszkę. Od końca lat 70. oficerem prowadzącym ks. Czajkowskiego miał być Adam Pietruszka, esbek skazany za zabójstwo kapelana "Solidarności". Ks. Czajkowski zaprzecza, by współpracował z SB i świadomie przekazywał informacje.
Gdybyśmy teraz założyli, że dominująca jest zasada zdrady - a
jeśli ktoś jest niewinny, niech to udowodni - to dość daleko
odeszlibyśmy od tradycji prawa i ładu moralnego, który obowiązuje
w Europie. Tymczasem niestety, wrażenie, iż zasada winy pełni
podstawową rolę odnosiłem w wielu wczorajszych dyskusjach, a
jeszcze bardziej widać to w dzisiejszych publikacjach prasowych -
powiedział metropolita lubelski.
Dodał, że tę ocenę podziela większość członków Zespołu Opinii
Etycznych "Sumienie i Pamięć". Według abp. Życińskiego oraz
większości członków Zespołu, problem współpracy księży z
SB należy
badać w szerszym kontekście i całościowo.
Zdecydowanie najgorszą
formą jest wycinkowe potraktowanie poszczególnych spraw i
koncentracja uwagi na elemencie sensacji tam, gdzie w grę wchodzi
dramat - powiedział metropolita.
Arcybiskup wyraził obawę, że w tej sprawie "klimat sensacji
dominuje nad klimatem prawdy".
Według metropolity niepokojące jest, że w sprawie ks.
Czajkowskiego oficer SB Adam Pietruszka "wychodzi na autorytet
moralny" natomiast "księża, o których Pietruszka pisał swoje
raporty, wychodzą na współmorderców księdza Popiełuszki".
Teraz resort, który organizował prowokacje, który podrzucał
materiały wybuchowe do księdza Jerzego; resort, który sporządzał
notatki, jakie mogły potem być wykorzystywane instrumentalnie do
przeprowadzenia dowolnej tezy na zebraniach komitetu centralnego,
dziś urasta do rangi najwyższego autorytetu moralnego. Tak nie
można. Dokumenty cytowane w artykule w "Życiu Warszawy" mają
bardzo różny status i nie wolno ich traktować na tym samym
poziomie - dodał.
Dla abp. Życińskiego "typ argumentacji" zawarty w publikacji "ŻW"
autorstwa dr. Tadeusza Witkowskiego jest nieprzekonujący.
Sugestia, że ksiądz Czajkowski robił szkic gabinetu rektora,
wygląda niepoważnie (...). Do gabinetu rektora dziennie przychodzi
przeciętnie kilkadziesiąt osób. Goście mogli przyjść z fotografem
i zrobić dokładne zdjęcie, które byłoby interesujące dla SB -
zaznaczył.
Jego zdaniem, styl artykułu dr. Witkowskiego "odbiega od
opracowań naukowych".
To stężenie przymiotników, te określenia na
poziomie: "ksiądz Czajkowski był osobą kreowaną przez część mediów
na autorytet moralny", to nie są zdania historyka odpowiedzialnego
za prawdę. Historyk nie zajmuje się kreacjami medialnymi, tylko
bada fakty i wzajemne związki między nimi. Więc tych złośliwości
można było sobie oszczędzić - powiedział metropolita lubelski.
Abp Życiński skrytykował opublikowanie artykułu Witkowskiego na
dziesięć dni przed przyjazdem papieża Benedykta XVI do Polski.
Ja
rozumiem, że nie ma dobrych okresów na publikacje takich tekstów.
Ale przecie to nie było coś wymagające natychmiastowej reakcji. I
ktoś, kto szanuje uczucia katolików, w takiej sytuacji
powiedziałby: gdy to wydrukujemy za miesiąc, nic się nie zmieni,
można będzie gruntowniej przygotować dyskusję, opracować pewne
wątki - podkreślił.
To brak szacunku dla czytelnika
reprezentującego katolickie środowisko - dodał.
Zespół Ocen Etycznych "Sumienie i Pamięć" został powołany przez
abp Życińskiego jesienią ub. roku. Zajmuje się moralnymi aspektami
oceny najnowszej historii Polski, w tym także problemami etycznymi
związanymi z lustracją. W jego skład wchodzą, oprócz metropolity
lubelskiego, prof. Wiesław Chrzanowski, prof. Władysław
Bartoszewski, bp Tadeusz Pieronek, prof. Barbara Skarga, prof.
Andrzej Zoll, prof. Karol Modzelewski, ks. prof. Andrzej Szostek,
Magdalena Bajer, Andrzej Grajewski.
(aka)