Strona główna serwisu
Polska się wyludnia -​ demografowie biją na alarm

Polska się wyludnia -​ demografowie biją na alarm

Z 2 mln Polaków, którzy są za granicą, ponad 1,4 mln ma 
39 lat lub mniej – wynika z najnowszych danych GUS. – To bardzo niepokojące. Ci ludzie są w najlepszym wieku, by zakładać rodziny i mieć dzieci. Tracąc ich ponosimy olbrzymią stratę - mówi demograf z SGH prof. Irena Kotowska.
Z danych GUS wynika, że najliczniejszą grupą emigrantów są osoby w wieku 25–34 lata. Jest ich 726 tys. Urodzili się w latach 1977–1986, a na świat przyszło wtedy 6,85 mln dzieci. Oznacza to, że wyjechało 10,6 proc. wszystkich urodzonych wtedy osób. – To bardzo niepokojące. Ci ludzie są w najlepszym wieku, by zakładać rodziny i mieć dzieci. Nie znają socjalizmu, to miała być nasza nadzieja. Tracąc ich ponosimy olbrzymią stratę – mówi „Rz" prof. Irena Kotowska, demograf z SGH i szefowa zespołu ekspertów, który przygotował prezydentowi program prorodzinny.

Podkarpacie, Podlasie, Warmia i Mazury oraz Opolszczyzna 
- to rejony, skąd ucieka najwięcej osób - pisze "Rzeczpospolita". Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że za granicą przebywa 2 mln Polaków, z czego 1,56 mln jest poza Polską dłużej niż rok. Prof. Krystyna Iglicka, demograf, rektor Uczelni Łazarskiego ocenia, że "nie ma większych szans, by ci ludzie wrócili do kraju".

Najwięcej osób, które wyjeżdżają z Polski, pochodzą z tzw. jej ściany wschodniej. Na pierwszym miejscu jest Opolszczyzna - za granicą jest 10,7 proc. jej ludności. Następnie są woj. podlaskie (wyjechało 9,2 proc. ludności), podkarpackie (wyjechało 8,4 proc. ludności) i warmińsko-mazurskie (wyjechało 7,5 proc. ludności).


Nie wszystkie osoby z tych regionów przebywają za granicą. Część z nich wyjechało do większych ośrodków w Polsce. Demografowie biją na alarm. – Jest jeszcze szansa, by choć część emigrantów wróciła – mówi prof. Kotowska. Wymaga to jednak zmiany naszej polityki społecznej i zwrócenia jej bardziej w stronę młodych.

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (936)
Nie zgadzam się z opinią
3
Zgadzam się z opinią
14
~majkel123 2013-06-10 (10:10) 21 godzin i 36 minut temu

Ja na prowincji widzę szansę. Przez ponad 7 lat po studiach pracowałem w Krakowie. Mam wykształcenie, zdobyłem doświadczenie. Zapragnąłem przenieść się na spokojną prowincję i bez problemu znalazłem pracę. Może nie za takie pieniądze jak w dużym mieście, ale da się fajnie żyć. Życie płynie mi jakby wolniej, nie ma tego wielkomiejskiego gwaru, hałasu, wszechobecnego betonu. Młodzi wykształceni uciekają z takich dziur i ich tu teraz brakuje.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
11
~ren 2013-06-11 (13:47) 17 godzin i 59 minut temu

demografowie niech nie biją na alarm,niech pomyślą co by było gdyby byli,dla tych co pozostali nie ma pracy a jak jest to za takie pieniądze,że z tego nie da się żyć

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
10
~dd 2013-06-11 (11:34) 20 godzin i 12 minut temu

łukasz UK ,masz 100 % rację ,ja też mam takie nerwy na ten kraj że ...ale nie będę się nakręcać więcej bo szkoda nerwów,mój mąż też pracuję w Niemczech i wiecie co mówi moja 4-letnia córka?że tata ma tam inną rodzinę i czasem nas odwiedza -,tak ona sobie to wykombinowała, nienawidzę tego kraju,szczerze go nienawidzę ,za to wszystko co robi albo raczej czego nie robi by godnie żyć,w Polsce mąż zarobiłby no może 2 tyś (pracuję jako budowlaniec)oczywiście na czarno albo za najniższą kr.a na emeryturze trza chodzić na złom...rachunki moje wynoszą jakieś 1500 zł, jeszcze coś dodać? aha może to że mamy 3 dzieci

odpowiedz

zgłoś do moderacji