wp.pl | dodane 2009-06-30 (13:40)
Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!
Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!
Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu
PO TO RADOSC
JAK NAS WYBZYKAŁY NASZE GIEROJE TO MUSIAŁY PO 45.PRZU AKUSZERKACH BYC I MDLAŁY A MY SIE SMIAŁY WOT TAKIJE BYLI MAŁADCY HEHEHE
mam pytanie - mezusiowie czy po takim widoku mozna
jeszcze zrobic kobiecie minetke.....
PORÓD RODZINNY
MÓJ MĄŻ TEŻ BYŁ PRZY PORODZIE I TO JESZCZE POŚLATKOWYM. TO BYŁO 4 LATA TEMU. BYŁ SZCZĘŚLIWY JAK NIGDY DOTĄD BIEGAŁ PO SZPITALU I KRZYCZAŁ ŻE MA SYNKA. TO NIEPRAWDA ŻE FACET PO PORODZIE CIEBIE ZOSTAWI. WRĘCZ PRZECIWNIE DOCENIA JAK JEST CIĘŻKO I STAJE SIĘ BADZIEJ KOCHANY. JESTEM ZA TYM BY RODZIĆ RAZEM.
MOJA KUZYNKA JAK RODZIŁA TO JEJ MĄŻ TEŻ POSZEDŁ NA PORÓD. ALE SKOŃCZYŁO SIĘ TAK ŻE RODZIŁA SAMA BO ON ZEMDLAŁ I CUCILI GO Z BOKU NA SALI.
Dlatego najlepszym wyjściem jest cesarskie cięcie:)
Według mnie poród siłami natury powinien być tylko na wyraźne życzenie przyszłej mamy. Standardem powinna być cesarka. Ja się na nią zdecydowałam dlatego, iż bałam się bólu porodowego, "estetyki" porodu, komplikacji porodowych, które mogłyby zaszkodzić mi i dziecku, obecności lekarzy- mężczyzn (co dla mnie jest {jeśli chodzi o tą specjalizację} ) totalnym kosmosem ;) (ale kto co lubi ;) ) ,bałam się również stanu moich narządów rodnych po takim przeżyciu, jednym słowem wszystkiego co z porodem naturalnym związane. Uważam że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Ból po cięciu nie taki straszny jak go maluja, estetyka zachowana (blizna w zasadzie nie widoczna), komplikacji żadnych, synek dostał 9 pkt (10 to podobno nie dają po cc), a i obecność lekarza-mężczyzny nie byłaby taka zła, choć ja trafiłam na panią doktor; narządy w niezmienionym stanie, a i gdyby któs sobie życzył obecności męza to myśle ze nie powodowałoby to takich zawirowań w ich psychice, bo krwi nie widza(parawan), są obecni przy narodzinach- tak jak sobie życzą, wszystko szybko i na temat bez większego stresu. Polecam wszystkim. no chyba że ktos tak juz ma ze lubi sobie życie utrudniać... tylko w imię czego?
pród rodzinny
ma 4 letnią córeczkę , mąż nie był przy jej narodzinach, już wcześniej uzgodniliśmy że bedzie przy mnie do momentu mojego pojścia na salę porodową, ja miałam rodzić a on czekać na zewnątrz. wyszło inaczej ,leżałam w szpitalu po terminie, miałam już skurcze, lekarze zdecydowali o cesarce zbyt wysokie ciśnienie i duże dziecko no mój wiekmiałam 33 lata i rodziłąm pierwsze dziecko. gdy dowiedziałam się że bedę miała cesarkę zadzwoniłam i powiedziałam mężowi, on chciał przyjechać, niezgodziłam się, powiedziałam że jak bedzie po wszystkim to zadzwonie. przez ok 2 godz. była zemną kuzynka która przyszła mnie odwiedzić, umówiłyśmy się że to ona powiadomi moją mamę że już jest babcią a mieszkaliśmy z moimi rodzicami . podano mi znieczólenie ogólne nie mogli wkłoć się w kręgosłup, wszystko portoczyło się szybko , zatrzymanie akcji serca, trudności z intubowaniem, ledwie uratowano mnie i dziecko. kuzynka powiadomiła moją rodzinę że urodziłam, mąz był tak zdenerwowany że mój brat go musiał dowieść do szpitala a jest kierowcą zawodowym, widział mnie podłączoną pod aparaturę na OIOM . potem był przy mnie. uważam że lepiej że nie widział jak lekarze walczyli o nasze życie. fatk że nie był przy porodzie nic nie zmienił w jego stosunkach z dzieckiem czy ze mną, od początku mi pomagał w opiece na dzieckiem a teraz córka jest jego największym skarbem, są silnie związani emocjonalnie aż czasem jestem zazdrosna
aż sie popłakałam...
mamy XXi wiek i aż wierzyć się nie chce przez co przeszłam Ty i Twój mąż...
wolna wola
moim zdaniem konieta powinna sama rodzic, to jest jej wyjatkowy dzien, szczególny w samym sobie, fakt czasem bolesny, ale to ona powinna sama sie z tym uporac, bez obecnosci meza.to jest zbyt prywatne i krepujace dla osób trzecich
Niestey poród zmienia wszystko!!
Zostaje makabryczny widok w pamięci, pocięta już kobieta, porozrywana w środku
to się nigdy nie zagoi i nie zabliźni!
zalezy jak ta rana na podbrzuszu jest zszywana.. u mnie jej wogole nie widac.. ale to kwestia lekarza ktory szyje.. tak samo jest w przypadku zszywania krocza..
Mąż bardziej szanował by swoją żonę
Urodziłam mojemu mężowi trójkę już dzisiaj dorosłych, udanych dzieci. Nacierpiałam się okropnie. Mąż wtedy, bo to były noce, smacznie spał. Do dzisiaj uważa, że to, że dałam mu trójkę dzieci, to głównie jego zasługa, bo najważniejsza jest jakość nasienia a przede mną rodziły miliardy kobiet, więc żaden wyczyn. Gdyby zobaczył jak poród wygląda, to by nie gadał takich głupot i bardziej mnie szanował a tak uważa, że nic w życiu nie osiągnęłam i nawet nasi zdolni synowie to tylko jego zasługa przy moim niewielkim udziale.
wszystkie polskie szpitale to dno!
lekarze to drugie dno!
>>>POLSCY LEKARZE ZAWSZE SPiEPRZĄ TEN ŻYCIOWY FENOMEN!!!
byłem 2 razy przy porodzie i za każdym razem mało brakło abym zmasakrowal prowadzącego oddział! Rodzice traktują poród jak najważniejszą w życiu chwilę i nie ma się co dziwić! Niestety lekarze(sprzedawczyki) podchodza zupełnie z innej strony! Przez olewactwo lekarzy pierwsze dziecko urodziło się sine i na skraju życia! Drugie rodziło się w dokładnie ten sam (ciężki) sposób! Kilka ładnych godzin na oxytocynie dziecko juz przesunięte do kanału rodnego a koleś przy braku solidnych skurczy podejmuje decyzję o odwiezieniu pacjetki na jeszcze jedna dobe do wyrka ... "niech sobie czeka"! W tym momencie MISIO -czyli ja- wziął sprawy w swoje ręce a w zasadzie doktorka! Postawiony pod ścianą i trzymany za klapy odrobine zbladł! ... i pachniał cieplutkim kałem ale to już jego sprawa! Zrobiłem z siebie kompletnego idiotę - za co potem przeprosiłem wszystkich z personelu - bo byli tam również ludzie w 300% życzliwi...na szczęście! Najważniejsze jest jednak to że rzut o ścianę starzystą spowodował iż sam GÓWNYpołożnik zmusił się do wstania z fotela wyłączenia telewizora odstawienia kawki i ciasteczka po czym pojawił się u nas ... za niespełna godzinę nasz Gabryś zawitał na świecie cały i zdrów nawet bez cięcia krocza co przy ponad 4kg dziecku jest rzadkością! NIE DAJCIE SIĘ LAKARZOM! TO ZWYKLI ŁAPCZYWI SPRZEDAJNI PODLUDZIE!!! WALCZCIE O SWOJE PRAWA I TO CO WAM NALEŻNE INACZEJ PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ SKRZYWDZĄ WAS ALBO WASZĄ RODZINĘ!!!!!!!!!!! ...pozdrawiam poznańskie szpitale: POLNA I LUTYCKA(pożalsieboże)
NAJPIERW OGRANICZYĆ WŁADZE POŁÓŻNYCH
TE LARWY pastwią się nad bezbronnymi kobietami, które nie wiedzą co się z nimi dzieje.
WSZĘDZIE BYLE NIE POLISH HOSPITAL
brudniej niż w egipskim hotelu 2* a ryzyko śmierci większe niż jazda po drogach w Polsce.
Być czy nie być...... to zależy kiedy....
Jak dla mnie to jest kwestia wzajemnych relacji między rodzicami dziecka.... Jeżeli wszystko jest ok, kochają się to wydaje mi się, że każdy kochający facet chce być przy swojej żonie w tak ważnym i trudnym momencie. Wie, że będzie cierpiała, więc powinien ją wspierać, nie tylko fizycznie, ale i duchowo.... Mój mąż był przy porodzie, to znaczy do momentu porodu... Miałam cesarkę, na którą czekałam 72 godziny od momentu pierwszych skurczy... i muszę przyznać, że obecność męża to najlepsze co mnie spotkało w tych ciężkich chwilach... nie dałabym rady sama... Uważam, że mężczyzna powinien być nie tyle w trakcie samego porodu co przed, pomagać, podtrzymywać, masować, po prostu być obok.... Myślę, że jakbym rodziła naturalnie to nie chciałabym, żeby mąż patrzył na poród, ewentualnie mógłby stać koło mojej głowy i trzymać za rękę.... ale odwrócony plecami do całej tej krwawej scenerii....
Takie jest moje zdanie.... tak powinno być, ale nic na siłę... to musi być wspólna decyzja... Żaden przymus....
Pozdro dla wszystkich odważnych tatusiów ;)
Cesarka wcale nie jest fajna
Ja rodzilam przez CC, nie z wyboru. Mialam ciaze przenoszona 2 tyg i kiedy pojechalam na wywolanie porodu to studentka, ktora mnie badala wyczula, ze dziecko nie jest poprawnie odwrocone. Chciano sprobowac przekrecic malego w brzuchu, ale lekarka powiedziala, ze to sie nie uda poniewaz jest juz za malo miejsca i za malo wod. Gdyby w pore nie zorientowano sie, ze moj synek jest ulozony pupa do dolu, to rodzilabym naturalnie a dziecko urodzilo by sie z polamanymi nogami i pewnie innymi urazami. Fakt faktem, kiedy dostalam znieczulenie z kregoslup nic mnie juz nie bolalo.Dodam, ze moj partner byl caly czas ze mna na sali podczas CC i kiedy mnie zszywali trzymal w rekach naszego syneczka. Piekny widok, oboje plakalismy ze szczescia.Ale to co sie pozniej dzialo to masakra. Nie moglam sie podnosic przez 12h, wiec moj narzeczony musial sie opiekowac malym, a ja czulam sie taka bezradna slyszac kiedy malutki placze. Jedyne co moglam to patrzec na niego i wyc z tej bezradnosci. Wreszcie kiedy wstalam to sie zaczelo. Wszystko mnie bolalo, kazda zmiana pozycji to byl jakis horror. Gdy wrocilam do domu to samo. W pare dni po CC bol ustal, ale pojawily sie inne komplikacje jak np. otwarcie rany. Musialam codziennie chodzic do przychodni na zmiane opatrunkow. W brzuchu mialam rane wielkosci pileczki ping pongowej. Dopiero po 3 miesiacach od porodu rana sie zagoila i teraz zostala juz tylko kreseczka, ktora z czasem zblednie. Gdyby moj maly byl normalnie ulozony to bym niegdy sama sie nie zdecydowala na cesarke!!Wolalabym sie pomeczyc kilka godzin niz 3 miesiace.
A wracajac do tematu, to to czy ojciec bedzie przy porodzie powinno byc ustalone przez oboje rodzicow. Czasami kobieta lepiej bedzie sie czula w towarzystwie np.swojej mamy niz partnera, no a tata wiadomo, moze miec obawy przed uczestniczeniem przy porodzie. Zreszta to czy ojciec jest przy porodzie czy nie, nie ma znaczenia. Wazne aby pozniej umial sie zajac dzieckiem i partnerka z cala odpowiedzialnoscia!!to jest dopiero sprawdzian z zycia!!!:)pozdrawiam wszystkie mamusie i tatusiow:>
Czytam opinie i przechodzą mnie dreszcze:) mąż był ze mnąprzy porodzie i ani ja ani On nie chcelibyśmy tego zmieniać. Mam 20 lat maż 21 więc jesteśmy młodymi rodzicami. A to co niektórzy piszą że to obrzydliwe nie są jeszcze na tyle dojrzali by zrozumieć cud narodzin!!! :) To że mąż był przy mnie bardzo mi pomogło, a facet który kocha swojążonę, kocha swoje dziecko nie bedzie przecież patrzył na poród przez pryzmat tego że w przyszłości bedzie go obrzydzał sex ( chociaż w moim rozumieniu sex to słowo suche, ludzie którzy darzą siebie wielkim uczuciem to nie uprawiaja sex tylko się kochają, ale odskoczyłam od tematu) Dla mnie jest normalne że jeżeli ojciec jest przy poczęciu to czemu nie ma być przy narodzinach!? To jest coś wspaniałego!
szedłem
asystować przy porodzie żony, ale zaprawiłem po drodze, w zasadzie nie żaluję!!!!

chcę wyslać
Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?
Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.
Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.
Pogoda długoterminowa
dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody
dodane przez: Internauta WP24