Kolumbia przeżywa gorączkę złota, jakiej nie znał nikt wcześniej w Ameryce Południowej. To ona utrzymuje wojnę domową przy życiu - pisze "Times". Tak jak przed 160 laty Kalifornię, tak teraz Kolumbię rozgrzebują rzesze poszukiwaczy złota. Pragnienie cennego kruszcu motywuje międzynarodowe korporacje, partyzantów, grupy przestępcze, a nawet wieśniaków, którzy porzucają swoje farmy i chwytają za misy i kilofy. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielkie szkody wyrządza nowa epidemia gorączki złota.
Zanim stanie się wodzem, musi przejść próbę, udowodnić, że jest godzien sprawowania rządu dusz. Zamknięty w jaskini, poddaje się żelaznym zasadom: żadnych kobiet, smakowitych potraw, kontaktu ze światem zewnętrznym. Jeśli chce wyjść, zapolować, może to robić tylko pod osłoną nocy. Nadchodzi wreszcie wielki dzień, wszyscy członkowie plemienia gromadzą się nad świętym jeziorem Guatavitá. Wybraniec jest rozbierany, jego ciało nacierane żywicą i obsypywane złotym piaskiem. Wraz z kapłanami wsiada na tratwę. Wypływają na środek jeziora. Promieniejąc w blasku słońca, majestatycznie zrzuca z siebie wszelkie kosztowności - składa je w ofierze bóstwom. O wschodzie słońca zmywa złoty piach. Jest już wodzem, el hombre dorado - pozłacanym człowiekiem.
Z tego rytuału andyjskiego ludu Muisca narodziła się legenda
El Dorado. Konkwistadorzy nie rozumieli zwyczajów ludów, które podbijali. Dla nich El Dorado było magicznym miejscem, gdzie leżał klucz do nieprzebranych bogactw. Jego odnalezienie stawało się obsesją kolejnych przybyszów zza wielkiej wody. Zapadali na gorączkę złota, a ich choroba zbierała krwawe żniwo, głównie wśród miejscowych. Dziś znów kolumbijskie skarby rozpalają zmysły wielu - i przynoszą równie wiele cierpienia.
Ciemna strona
Ziemie rozciągające się między Atlantykiem i Andami skrywają wiele skarbów:
złoto, srebro, węgiel, miedź, ropę naftową, gaz ziemny.
La Violencia, czyli krwawa dekada walk między konserwatystami a liberałami (1948-1958), i brutalna
wojna domowa, która wybuchła pół wieku temu sprawiały, że przez lata zasoby te pozostawały praktycznie nietknięte. Sytuacja zaczęła się zmieniać w 2002 roku, gdy do władzy doszedł Álvaro Uribe. Charyzmatyczny prezydent przygotowywał kraj na lepsze jutro - komunistyczni
partyzanci zostali wypchnięci w głąb dżungli, uzbrojeni po zęby żołnierze wkroczyli do miast i miasteczek, by strzec bezpieczeństwa ich mieszkańców, liczba nędzarzy spadła z 54 do 46 na 100 obywateli, a finansiści i bankierzy z całego świata uznali Kolumbię za jeden z "najbardziej przyjaznych regionów dla inwestycji". Jeszcze w 2002 roku licencję na wydobycie złota posiadało 1,5 tysiąca firm i osób prywatnych. Sześć lat później było ich już ponad pięć razy więcej (8,5 tys.). W ubiegłym roku zyski z eksportu tego cennego kruszcu przerosły przychód ze sprzedaży sztandarowego produktu Kolumbii - kawy.
- Odkryliśmy pięć nowych "złotych" projektów, które będą wymagały inwestycji w wysokości pięciu miliardów dolarów - ogłosił z dumą, ale i lekkim niepokojem Arturo Quiros, dyrektor Asomineros (Kolumbijskiego Stowarzyszenia Górniczego). Oba uczucia były całkiem uzasadnione. Z jednej strony prezesi dziesiątek firm, m.in. AngloGold Ashanti i Cambridge Mineral Resources, aż zacierają ręce na myśl o wprowadzeniu swoich olbrzymich koparek na kolumbijskie ziemie. Zwłaszcza, że ceny złota rosną w zastraszającym tempie - jeszcze trzy dekady temu za uncję (31,1 g) można było dostać trzydzieści parę dolarów, na początku bieżącego roku 1400 dolarów, dzisiaj - ponad 1800. Z drugiej, znacznie ciemniejszej strony, wyłania się jednak obraz kraju, w którym rytm życia wciąż wyznaczają strach, walka o przetrwanie kolejnego dnia i suche trzaski przeładowywanych karabinów.
"Kto ma karabin, ten rządzi"
We wrześniu 2010 roku, zaledwie miesiąc po elekcji, prezydent Juan Manuel Santos ogłosił, że partyzanci - wciąż groźnych, choć osłabionych, Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (
FARC), jak i mocno przerzedzonej Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN) - przesunęli wojnę z rządem na nowy front. Jak przekonywał, rebelianci przejmują kontrolę nad obszarami, gdzie jest wydobywane złoto, i terroryzują kopaczy.