więcej

Szpital: idź rodzić gdzie indziej!.

Polska Dziennik Zachodni  Polska Dziennik Zachodni | aktualizacja 2009-10-28 (15:40)
drukuj

Lekarz dyżurny z Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach odesłał z kwitkiem kobietę w 26. tygodniu ciąży z rozpoczętą akcją skurczową. Ciężarna, zagrożona przedwczesnym porodem, która w przeszłości straciła już jedno dziecko, ostatecznie trafiła do kliniki w Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu.

- Udało nam się zatrzymać skurcze. Stan matki można już uznać za dobry, a ciążę uratowano - mówi prof. Anita Olejek, kierowniczka bytomskiego oddziału i konsultantka wojewódzka w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

To nie pierwszy skandaliczny przykład potraktowania pacjentek w CSK. Niedawno lekarze z Sosnowca prosili, by na oddział ginekologiczno-położniczy została przyjęta kobieta z problemami po skomplikowanym porodzie. Niestety, spotkała ich odmowa, a ciężko chora kobieta ostatecznie trafiła do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu.

- Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby ta pacjentka zmarła - mówi jeden z ginekologów.

Dla lekarzy ze szpitali miejskich z całego regionu Centralny Szpital Kliniczny to ostatnia deska ratunku, bo to placówka o najwyższym, czyli III stopniu referencyjności, co oznacza, że właśnie tu można oczekiwać najlepszej opieki z wykorzystaniem najnowocześniejszego sprzętu. Właśnie do takich klinik powinny trafiać najtrudniejsze przypadki, a więc np. pacjentki z powikłaniami ciążowymi, bo lekarze mają dostęp do specjalistycznych urządzeń diagnostycznych i możliwość leczenia na wielu oddziałach.

Problem też w tym, że w województwie nie mamy specjalistycznego ośrodka dla kobiet z zagrożoną ciążą. Zresztą jeden taki ośrodek by nie wystarczył, choćby ze względu na rozmiar województwa i liczbę zagrożonych kobiet ciężarnych.

- Jak ostatnio obliczałam, mamy obecnie w szpitalach około stu stanowisk reanimacyjnych dla noworodków, a Śląski Urząd Marszałkowski zdecydował o zakupie nowych 17 stanowisk i rozlokowaniu ich w szpitalach w Częstochowie, Bytomiu, Bielsku, Tychach i Jastrzębiu - mówi prof. Olejek.

Ponieważ sygnałów o odmowie przyjęcia do Centralnego Szpitala Klinicznego docierało do prof. Olejek więcej, poprosiła klinikę o wyjaśnienia.

Ordynator I oddziału ginekologii i położnictwa - prof. Jerzy Sikora - pisemnie wyjaśnił, że ograniczenia przyjęć są spowodowane... problemami finansowymi szpitala.

Dzieje się tak, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie płaci za nadwykonania, a każdy dodatkowy pacjent generuje dług. Roszczenia oddziału ginekologiczno-położniczego w CSK wobec NFZ-u wynoszą teraz ok. 500 tys. złotych.

Czy jednak może to być powód bezdusznego odsyłania i nieprzyjmowania chorych? Na to pytanie nie uzyskaliśmy w CSK odpowiedzi.

Inne szpitale też są w katastrofalnej sytuacji finansowej, ale nie odważyły się na tak drastyczne i niebezpieczne w skutkach posunięcie jak dyrekcja CSK.

- Nie odsyłamy pacjentek i tego robić nie będziemy. Z mojego rozeznania wynika, że podobne kłopoty mają też szpitale wojewódzkie w Bielsku-Białej i w Częstochowie. Ale tam też, mimo ogromnych problemów, nikt nie skazuje chorych na poszukiwanie szpitala - wyjaśnia prof. Olejek.

Wicedyrektor ds. lecznictwa Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, dr Wojciech Muchacki, przyznaje, że za leczenie pacjentek z oddziału ginekologii i położnictwa NFZ zalega im z zapłatą ok. 400 tysięcy złotych.

- Nasz dług rośnie, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, by nie przyjąć kobiety w zagrożonej ciąży. Przesuwamy pacjentów do zabiegów planowych i czekamy na środki z NFZ - twierdzi dr Muchacki. - Zablokowanie przyjęć w takim szpitalu jak CSK jeszcze bardziej wiąże nam ręce, bo powoduje, że u nas robi się ścisk. Są przecież przypadki, których leczenie jest możliwe tylko w tak specjalistycznych ośrodkach jak katowicki - dodaje.

W Bielsku dodatkowo sytuację skomplikuje fakt, że od 9 do 20 listopada nie będzie przyjęć na patologię noworodka, bo jest tam montowany nowy sprzęt reanimacyjny, co wymaga czasowego wyłączenia pracy oddziału.

- Nie chcę się licytować, ale to my jesteśmy w najgorszej sytuacji. W aglomeracji śląskiej można jeszcze pacjentki odesłać do jakichś oddziałów. My po prostu nie mamy gdzie ich odsyłać - stwierdza Magdalena Sikora, rzeczniczka Szpitala Wojewódzkiego w Częstochowie.

Ten szpital sądzi się z NFZ o zapłatę za nadwykonania. W sumie chodzi o... 8,5 mln złotych.

Tymczasem rzecznik prasowy śląskiego oddziału NFZ Jacek Kopocz twierdzi stanowczo, że szpital bez względu na dług i ograniczenia kontraktowe musi przyjąć pacjenta w przypadku zagrożenia zdrowia i życia.

- Wszystkie procedury ratujące życie będą uregulowane - powtarza Kopocz.

Fundusz szuka też środków, by choć częściowo zapłacić za nadwykonania. W grę wchodzi przesunięcie niewykorzystanych środków między oddziałami w ramach szpitala lub między szpitalami. Co jeśli się nie uda?

- Obawiam się, że gdy pieniądze się nie znajdą, to inne oddziały, wbrew swojej woli, też będą musiały w niedalekiej przyszłości ograniczyć przyjęcia - stwierdza tymczasem prof. Olejek.

Dlaczego umierają noworodki?

Z prof. Anitą Olejek, konsultantką wojewódzką w dziedzinie ginekologii i położnictwa rozmawia Agata Pustułka


W województwie śląskim około pół tysiąca noworodków umiera w pierwszym miesiącu życia lub rodzi się martwych. W liczbach bezwzględnych pod tym względem zajmujemy niechlubne pierwsze miejsce w kraju. Dlaczego tak się dzieje?Chociaż umieralność noworodków w ciągu ostatnich lat spadła z 10 do 8,5 promila, to daleko nam do krajów Europy Zachodniej. Można nawet mówić o pewnym załamaniu się tego pozytywnego trendu. Istotnym czynnikiem, który wpływa na pogorszenie się wskaźników, jest wcześniactwo. Przedwczesne porody w naszym województwie dotyczą aż trzech tysięcy dzieci rocznie. Wady wrodzone to druga przyczyna wysokiej umieralności, ale jest ich mniej niż jeszcze kilka lat temu. Wynikają też z innych niż kiedyś czynników, gdyż ich występowanie nie jest już związane z zanieczyszczeniem środowiska, ale ze złymi nawykami żywieniowymi, masowym spożywaniem różnego rodzaju używek. Picie alkoholu przez kobiety w ciąży, i to nie tylko z patologicznych środowisk, jest ostatnio plagą.

Poza tym zmieniły się standardy postępowania.

Tak. Ratujemy dzieci 500-gramowe, a więc o skrajnie niskiej masie urodzeniowej, czyli poniżej 24. tygodnia wieku ciążowego. Utrzymanie ich przy życiu jest często niemożliwe wskutek zbyt wielu problemów zdrowotnych, niedorozwoju ośrodkowego układu nerwowego czy układów krążenia i oddechowego.

Ale przecież minister zdrowia w specjalnym rozporządzeniu precyzuje, jakie badania i w jakim okresie ciąży musi mieć wykonane kobieta ciężarna.

Podobny standard stworzyło Polskie Towarzystwo Ginekologiczne. Jednak w przypadku wielu pań to niestety, tylko teoria. Poradnie otrzymują za mało środków, by zapewnić bezpłatne badania wszystkim ciężarnym, a wielu kobiet nie stać na prywatne wizyty. Umieralność noworodków, z którą się spotykamy, jest spowodowana przede wszystkim faktem, że do szpitala trafiają kobiety z ciążą zaniedbaną, bądź po incydencie zagrażającym życiu płodu i kobiety. Gdy taka ciężarna znajdzie się na porodówce, często nic nie wiemy np. o przebytych przez nią lub istniejących chorobach, zakażeniach czy wadach rozwojowych.

Bezpłatna opieka nad ciężarną jest w naszym kraju fikcją?

Muszę się z zgodzić z tym stwierdzeniem. Dostępność do badań oferowanych w ramach NFZ jest bardzo mała. Gdy przeglądam dokumentację pacjentek, widzę, że większość pań wykonuje badania odpłatnie. Problemem są te, których na badania nie stać. Przy okazji chciałabym też zaapelować do lepiej sytuowanych pacjentek, by zamiast wykonywać trójwymiarowe USG, które w sensie diagnostycznym nie ma praktycznie wielkiej wartości, systematycznie wykonywały znacznie ważniejsze dla zdrowia dziecka badania. Wśród nich niezwykle ważne posiewy bakteriologiczne pochwy i posiewy moczu, co z pewnością ograniczyłoby liczbę porodów przedwczesnych, gdyż właśnie infekcje są niestety czynnikiem, który sprzyja wcześniactwu.

Lekarze o tych posiewach często w ogóle pacjentkom nie mówią! I popełniają błąd. O te badania trzeba się stanowczo upominać.


400 tys. złotych winien jest NFZ bielskiemu oddziałowi ginekologii i położnictwa. 500 tys. złotych zwrotu żąda oddział ginekologiczno-położniczy CSK z kasy NFZ. 8,5 mln złotych winien jest NFZ za nadwykonania w częstochowskim szpitalu.

Polecamy w wydaniu internetowym

(Agata Pustułka, ak)

oceń
0
0
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~j [2009-10-29 09:05]

Na bruk to dzidostwo odrazu!
Wzią cjakiegoś ze wschodu. Oni tam lepszych

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~niki9 [2009-10-29 11:26]

mieli rację...
jak sie szpital zadluzyl i NFZ nie da kasy za ponadlimitowe uslugi(NFZ okresla w kontrakcie ilu pacjentow mozna przyjac)to mają rację....czy ktoś chciałby wykonywać pracę za którą nie dostanie NIGDY pieniędzy????Paszkiewicz jasno powiedzial szpitalom ze ZADNYCH pieniedzy na ponadlimitowe uslugi NIE DA!!!!!czemu nikt do niego nie pisze????i nie narzeka na niego tylko na lekarzy i szpitale????

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kasik [2009-10-29 11:22]

lekarze jak zawsze odowiadają "No tak się czasem zdarza"
Sama wiem co to znaczy gdy moj synek w pierwszych minutach życia był nieprzytomny z winy lekarzy nie będę opisywac to mi powiedzieli "No przepraszamy ale tak czasem bywa" 1.5 tyg. siedzialam w szpitalu nie mogac go przytulić bo ciągle miał badania a jeszcze mnie ostrzegali cały czas że może być to "dziecko specjalnej troski "załamałam się ...Bogu dzięki po milionach modlitwach i ich badaniach okazało się że jest cały i zdrowy w każdy tego słowa znaczeniu....myślałam że psychicznie nie wytrzymam..

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
airjanek82 [2009-10-28 15:08]

:(
To tylko w Polsce chyba takie jaja sa mozliwe, publiczna służba zdrowia = porazka.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~ja [2009-10-29 07:24]

Największe chamidła to są położne
Mnie w trakcie porodu powiedzieli "nie podoba się, to tam są drzwi i inne szpitale!". Położną tak zirytował fakt, że poprosiłam ją o pomoc w podniesieniu się z łóżka. Ambasadorka akcji rodzić po ludzku, żeby było ciekawiej.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~gość [2009-10-29 10:44]

paranoja
Namawiają kobiety żeby rodziły dzieci ,ale nikt nie zważa na warunki w jakich mają rodzić.Podejście lekarzy i położnych jest masakrujące i zniechęcające .A służba zdrowia ma miała mieć będzie w nosie pacjenta.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ewa [2009-10-29 07:42]

odeslali
to za co nfz płaci lekarzom za lerzenie brzuchami do gory i nic nie robienie -bledne koło

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~TOMALA [2009-10-29 09:57]

WYŁUP TO DO CIEBIE
NA WSZYSTKO MACIE KASĘ ,ALE NA RZECZ NAJWAŻNIEJSZĄ -ZDROWIE -BRAKUJE.TO JAKIŚ TOTALNY ABSURD.WYŁUP PODAJ SIĘ WRESZCIE DO DYMISJI .NARÓD CZEKA.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~xxx [2009-10-29 09:29]

a po co pracowac za darmo?
jesli NFZ nie placi to czego oczekuje? lekarze maja ustne polecenia od dyrekcji ( czego oni w zyciu nie potwierdza ) nie przyjmowac pacjentow na oddzialy pod kara zwolnienia dyscyplinarnego. oczywiscie dugi szpitala maja tez bezposrednie przelozenie na brak sprzetu, lekow i pensje lekarzy ( opoznienia wyplat, wstrzymane wyplaty za dyzury itd. ).

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~lorypikolo [2009-10-29 09:10]

Polecam!!!
Bezpłatne badania profilaktyczne.Na to są pieniądze!!!!!.Jak Ci coś znajdą to zdechnij człowieku.Takie cuda tylko u nas.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~OSZ ... [2009-10-28 16:11]

WASZ OBOWIĄZEK !
Nie narzekać , nie marudzić , tylko zabierć się za rodzenie dzieci ! Nie podoba się wam nieetyczny lekarz ? Panie też nie wypełniają swoich zobowiązań wobec społeczeństwa i rodzą za mało dzieci .

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~klika [2009-10-29 08:14]

???
czy za takie postępowanie nie powinno się odpowiadać dyscyplinarnie a nawet karnie? przecież jest to narażenie życia ludzkiego świadome i nieuzasadnione!Pani minister, kiedy pani zacznie zdecydowanie egzekwować odpowiedzialnośc lekarzy za to, co robią za państwowe czyli nasze, podatników pieniądze? I kiedy wreszcie opieka zdrowotna za nasze składki przestanie byc fikcją? rolnicy niech też wreszcie zapłacą za siebie, inne swiete krowy jak posłowie, radni, mundurowi itd również, no i czas skończyć z tzw. lecznicami rzadowymi bo tam macie wszsytko dostepne a zwykły człowiek nie może liczyc nawet na ratunek życia!po co bronic życie poczęte jeśli sie nie szanije zycia narodzonego?dośc tej obłudy!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Zuza [2009-10-29 07:51]

porod
wiesniacki kraj i tyle w tym temacie.Moja kolezanka rodziala w Hiszpani, tylko pomarzyc kiedy tak bedzie u nas. Personel super, opieka wspaniala.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~NICOLA [2009-10-29 06:55]

CSK
NIECH SIĘ KOBITKA CIESZ ,ZE TAM NIE TRAFIŁA BO NAPRAWDĘ NIC NIE STACIŁA TAM WCALE NIE MA SPECJALISTÓW ,ZA JAKICH SIĘ PODAJĄ

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~OSZ ... [2009-10-28 16:05]

WASZ OBOWIĄZEK !
Nie narzekać , nie marudzić , tylko zabierć się za rodzenie dzieci ! Nie podoba się wam nieetyczny lekarz ? Panie też nie wypełniają swoich zobowiązań wobec społeczeństwa i rodzą za mało dzieci .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
ulepek [2009-10-28 15:25]

to jest tak
w co drugim szpitalu. Moją żonę też odesłali już w trakcie akcji porodowej do innego szpitala bo w tym do którego pojechaliśmy nie było podobno miejsc.

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.