więcej

"To ja ich żegnałem; wciąż widzę tych ludzi".

Paulina Piekarska

Logo dostawcy  wp.pl  | dodane 2011-04-10 (08:00)

fot. PAP / Paweł Supernak Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej na lotnisku Okęcie

drukuj

Prezydent wszedł do samolotu. Życzyłem mu spokojnej podróży. Powiedziałem: "do zobaczenia". Później patrzyłem, jak samolot kołował. Wróciłem do auta. Byłem spokojny, przecież widziałem, jak bezpiecznie wystartowali - opowiada Wirtualnej Polsce doradca Lecha Kaczyńskiego Andrzej Klarkowski, który 10 kwietnia na Okęciu żegnał delegację udającą się do Smoleńska. Podkreśla, że mimo upływu czasu wciąż ma w głowie obraz pasażerów tragicznego lotu, ich rozmowy, poszczególne głosy.

Paulina Piekarska: Długo znał pan Lecha Kaczyńskiego?

Andrzej Klarkowski: W 1992 r. zostałem zaproszony do kancelarii Lecha Wałęsy jako socjolog. Jej szefem był wtedy Jarosław Kaczyński. W przelocie poznałem wówczas też jego brata. Bliżej zetknęliśmy się ze sobą w urzędzie miasta, gdy Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy.

Jak go pan zapamiętał?

- To była zupełnie inna osoba niż ta pokazywana przez media. Był ciepły, otwarty, błyskawicznie nawiązywał kontakt z innymi, skracał dystans, ale jednocześnie nie było to spoufalanie się na siłę. Sypał jak z rękawa anegdotami. Z przyjemnością się go słuchało. Po różnego rodzaju uroczystościach oficjalnych, w których brał udział, zawsze gromadził się wokół niego wianuszek słuchaczy. I to nie byli żadni dworacy, pochlebcy tylko osoby autentycznie zainteresowane jego opowieściami. Lech Kaczyński był prawdziwym erudytą, miał ogromną wiedzę na temat historii, prawa. Bardzo ważne były dla niego spotkania lucieńskie - stworzył sobie tam takie środowisko, gdzie w pełni mógł być sobą, gdzie nie musiał z nikim walczyć. To był swego rodzaju salon, gdzie czuł się jak ryba w wodzie. Tam odżywał po ciężkich, stresujących chwilach. Prezydent nie lubił walczyć, unikał konfrontacji. Nigdy nie słyszałem, żeby kogoś obraził. Myślę, że negatywne emocje przeżywał wewnętrzne nie obarczając innych.

Jakim był szefem?

- Trudnym, bo nieustępliwym. Pozwalał się wypowiedzieć, słuchał argumentów, ale później i tak robił swoje. Ja to szczególnie odczuwałem jako jego doradca. Gdy Lech Kaczyński realizował swoją wizję, był przekonany, że coś jest dobre dla kraju, to nie można go było od tego odwieść, nie liczył się z tym, że może ponieść tego koszty. Nawet fakt, że wchodzi w konflikt z większością ludzi nie miał dla niego znaczenia. Być może wyniósł to jeszcze z czasów PRL. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale prezydent był "przesadnie rycerski": od mężczyzn więcej wymagał, natomiast w stosunku do kobiet był łagodniejszy, bardziej opiekuńczy. Od czasu do czasu zdarzały się sytuacje stresowe - w ciągu dwóch godzin trzeba było odpowiedzieć na pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, albo wykopać dane, których nie wiadomo nawet gdzie szukać. Wtedy nie było przeproś - materiały musiały się znaleźć. Ja lubię takie wyzwania, ale nie wszyscy to wytrzymywali. Innym problemem jest kwestia samej pracy z prezydentem, który reprezentuje pewien majestat. Część osób ma tremę, nie jest w stanie zebrać myśli. Niektórzy mają wrażenie, że mają do czynienia z osobą wyniosłą, odległą, która ich nie słucha, ale to była raczej projekcja ich własnych lęków. Jak ktoś się z tym oswoił, to Lech Kaczyński był fajnym szefem. Niestety dziś już go nie ma.

Znał pan też Marię Kaczyńską.

- Poznałem ją w 2005 r. Łączyło nas zamiłowanie do muzyki. Chodziliśmy razem na koncerty. Pani prezydentowa była wysmakowaną melomanką. W filharmonii miała swoje stałe miejsce – na balkonie pośrodku. Była tak pogodna, a do tego skromna i subtelna, starała się nie sprawiać swoją osobą żadnego zamieszania. Nieraz wchodziła do filharmonii czy opery w momencie, gdy gasły już światła. Pilnowała, żeby ochrona nie rzucała się w oczy. Wiosną chodziła na festiwal beethovenowski, latem bywała na koncertach festiwalu chopinowskiego. Myślę, że w dużej mierze jej zasługą w czasach gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy było przejęcie przez stolicę festiwalu organizowanego wcześniej w Krakowie przez Elżbietę Penderecką. Wiele imprez muzycznych odbywających się pod patronatem prezydenta merytorycznie było przygotowanych pod okiem pani Marii. Była osobą bardzo zasłużoną dla życia muzycznego Warszawy. Drugim naszym wspólnym hobby były zwierzęta, głównie psy. Pani Maria miała czarnego teriera szkockiego. Kiedyś podarowałem jej na imieniny kolorową rycinę z lat 20. przedstawiającą psy tej rasy. Pamiętam, że bardzo ją rozśmieszyła. Często wymienialiśmy się anegdotami na temat naszych pupili.

Wszyscy podkreślają, że byli niezwykle zżytym małżeństwem.

- To była idealna para. Głębia uczucia i siła związku między nimi była trudna do opisania. To było trochę staroświeckie, dziś trudno spotkać osoby tak sobie oddane. Pani Maria była niewyobrażalnie wręcz opiekuńcza w stosunku do męża. Niektórzy wręcz się z tego śmiali, krążyło wiele anegdot, jak troszczyła się o Leszka, pilnowała, by dobrze wyglądał, był najedzony. Może to wyglądało śmiesznie, ale to była autentyczna potrzeba serca. Działało to też w drugą stronę. Prezydent zawsze mówił o żonie czule. Wiem, że w różnych sytuacjach pani Maria dzwoniła do niego do kancelarii, pytając jak się czuje, czy wszystko w porządku. Czasami ponaglała go, żeby wracał do domu. Była takim jego aniołem. To brzmi cukierkowato, ale tak było. Byli związani ze sobą autentycznym uczuciem.

Nie chciał pan jechać do Katynia razem z prezydentem?

- O wizycie prezydenta w Katyniu pierwszy raz usłyszałem mniej więcej w lutym. Początkowo miałem pomysł, żeby też lecieć – to był wyjazd symboliczny, prestiżowy. Zrezygnowałem jednak, kiedy zorientowałem się, jak dużo jest chętnych. Pomyślałem, że byłoby nie fair, gdybym pojechał, ponieważ nie mam powodów osobistych, żeby tam być. Jak każdy Polak żywię do tego miejsca szczególne uczucie, nie mam jednak żadnych zobowiązań rodzinnych. Leciałbym z sentymentu, zabierając miejsce komuś, kto miał w Katyniu bliskich. Dlatego zrezygnowałem ze starań.

10 kwietnia znalazł się pan jednak na Okęciu.

- Kilka dni przed wizytą poproszono mnie, żebym był osobą, która oficjalnie pożegna Lecha Kaczyńskiego. Jest taki zwyczaj proceduralno-formalny, że ktoś z urzędników kancelarii wita i żegna prezydenta. Przeważnie obowiązek ten należał do kogoś z doradców lub ministrów. Tego dnia część z nich leciała do Katynia, wielu urzędników było w rozjazdach, dlatego repertuar osób, które mogły podjąć ten obowiązek, był niewielki. Zresztą to nie był mój pierwszy raz, wcześniej wielokrotnie żegnałem prezydenta. Ale nie rwałem się do tego.

Dlaczego?

- Był to zaszczyt, ale uciążliwy. 10 kwietnia wypadał w sobotę. Mieszkam kilka kilometrów za Warszawą, a na Okęciu trzeba było być o świcie. Dla mnie to była cała wyprawa. Ale jak dowiedziałem się, że do wyboru jestem albo ja, albo minister Bożena Borys-Szopa, która pochodzi ze Śląska, w związku z czym dla niej byłoby to jeszcze bardziej uciążliwe, zgodziłem się. Umówiliśmy się, że ja pożegnam, a ona powita prezydenta po powrocie. Do dziś mam przepustkę, która 10 kwietnia upoważniała mnie do jednorazowego wejścia na płytę lotniska. Taka tragiczna pamiątka.

Pamięta pan, o której pojawił się na lotnisku?

- Była godzina 6.10 czy 6.15. To była bardzo specyficzna sytuacja, odbiegająca od konwencjonalnych wyjazdów, bo mimo że było tak wcześnie, na Okęciu przywitały mnie dzikie tłumy. Ten dworzec lotniczy jest bardzo mały – przypomina budynek dworca jakiejś linii podmiejskiej. Ma dziwny rozkład - nie ma tam jednej dużej poczekalni, w której jednocześnie zmieściłoby się więcej niż 20 osób. Na dole są cztery saloniki, na górze jeden. Dlatego część ludzi stała przed dworcem, część w środku. Osób było tak dużo, że obsługa lotniska, która normalnie szczegółowo sprawdza dokumenty, tym razem robiła to automatycznie na zasadzie: „dokument, następny” już bez prześwietlania bagaży. To przerastało możliwości organizacyjne tego budyneczku.


oceń
18
1
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~BEZDOMNY [2011-04-12 21:49]

To nie Rosjanie są winni tej zbrodni
Mimo upływu???Dla mnie i moich przyjaciół ten dzień TRWA!!!!!. CHYBA NIGDY NIE PO_ZBĘDĘ SIĘ!!ani tego dnia ani wszystkich chwil .minuta po- minucie widoku relacji dziennikarzy ,widoku tych trumien. Nie PO-zbędę się PO-śpiechu marszałka,który NARESZCIE!!! mógł zdobyć ten upragniony tron . To ,że TRON był we krwi!! Jemu nie przeszkadzało!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~miki [2011-04-10 14:57]

WAZELINA 'ŚWIĄTECZNA'
Lizu, lizu..

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~marta [2011-04-10 14:55]

media zle pokazywaly prezydenta
krzywidzili krytyka Jak sie czyta ta wypowiedz to widac ze Lech nie byl zlym czlowiekiem

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~marta [2011-04-10 14:55]

media zle pokazywaly prezydenta
krzywidzili krytyka Jak sie czyta ta wypowiedz to widac ze Lech nie byl zlym czlowiekiem

odpowiedz

Szukaj w serwisie

Paulina Piekarska

Paulina Piekarska - reporter serwisu Wiadomości Wirtualnej Polski. Wydawca serwisu Wybory samorządowe 2010 w Wirtualnej Polsce.

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Komentują dla nas

Wiesław Dębski Wiesław Dębski

Wiesław Dębski: czego politycy nie zrobią dla wzrostu słupków

Jak ci politycy nas - wyborców - zupełnie nie rozumieją. Wydaje im się, że wystarczy zrobić jakieś....

Piotr Czerwiński Piotr Czerwiński

Ogłoszono datę wyjścia Zielonej Wyspy z kryzysu

Dzień Dobry Państwu albo dobry wieczór. W Irlandii przyszedł maj. Drzewa wesoło uginają się od....

Piotr Gabryel Piotr Gabryel

Piotr Gabryel: kompromitacja PO

Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma - zapewne z takiego założenia wychodzi znaczna....

Igor Janke Igor Janke

Bez Tomaszewskiego PiS-owi w Łodzi byłoby trudniej

Tomaszewski ma prawo wstępować i działać gdzie chce, a nawet uzasadniać, że to wszystko trzyma się....

Janina Paradowska Janina Paradowska

Paradowska: Kaczyński nie może spokojnie patrzeć na to, co robi Ziobro

Janusz Palikot powinien poważniej zastanowić się nad trwałością pozycji Leszka Millera, a Jarosław....

Marta Tychmanowicz Marta Tychmanowicz

Czesław Miłosz zerwał z Polską - rozpoczął się festiwal nienawiści

15 maja 1951 roku Czesław Miłosz, wówczas urzędnik polskiej dyplomacji w Paryżu, ogłasza zerwanie z....

Agnieszka Niesłuchowska Agnieszka Niesłuchowska

"Wałęsa ma zaćmę na oczach, to polityczna głupota"

Lech Wałęsa wywołał burzę słowami skierowanymi pod adresem związkowców „Solidarności”....

Aleh Barcewicz Aleh Barcewicz

"Oskarżony o przestępstwa bezkarnie podróżuje po UE"

"Europejskim liderom brakuje jaj" - taką bezpardonową opinię wyraził w wywiadzie prezydent Białorusi....

Jadwiga Staniszkis Jadwiga Staniszkis

Kaczyński ogłasza rozejm. To wywoła tylko ironiczne komentarze

Skuteczniejszym sposobem zapewnienia spokoju na Euro byłoby podjęcie się przez opozycję mediacji (i....

Piotr Czerski Piotr Czerski

Boleść Palikota. Bezlitośnie został wyszydzony

Na temat Anti-Counterfeiting Trade Agreement w ciągu minionego tygodnia napisano w Polsce....

Michał Sutowski Michał Sutowski

"Barbarzyńcy" zasiedli w polskim parlamencie

"Cywilizacyjny" wróg prawicy, ich "barbarzyńcy" nie dobijają się już do wrót twierdzy, ale zajęli....

Paulina Piekarska Paulina Piekarska

Arłukowicz - minister na zakręcie

Był już celebrytą i gwiazdą lewicy. Teraz stał się głównym wrogiem pacjentów i lekarzy. Triumfalny....

Anna Korzec Anna Korzec

Nie mogła uwierzyć, gdy zobaczyła ten przelew!

112 tys. zł - taka kwota wpłynęła na konto Kasi Wolińskiej w Fundacji Normalna Przyszłość po....

Joanna Stanisławska Joanna Stanisławska

Ludwik Dorn tłumaczy, dlaczego Kaczyński nie nadaje się na premiera

- Niepokojem napawają jego konfliktowość, szukanie wrogów w najbliższym otoczeniu, zarządzanie....

Lech Wałęsa Lech Wałęsa

Lech Wałęsa: zamiast ciszy szubienice i wiece

Kolejnej rocznicy trudnego i bolesnego dla całego narodu wydarzenia nie możemy uczcić w ciszy i....

Katarzyna Kwiatkowska Katarzyna Kwiatkowska

"Czerwona kartka dla Ukrainy" - problemy przed Euro 2012

Nadal nie wiadomo, kto stoi za eksplozjami w ukraińskim Dniepropietrowsku, gdzie zostało rannych 30....

Dominika Leonowicz Dominika Leonowicz

Jarosław Kaczyński proponuje nową lokalizację dla pomnika Lecha Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński zaproponował w Warszawie nową lokalizację dla pomnika Lecha Kaczyńskiego. Czy....

Waldemar Kuczyński Waldemar Kuczyński

Państwo nie może być "wołowate"

Od kiedy pojawił się pomysł likwidowania Trzeciej Rzeczpospolitej i zastępowania jej Czwartą, mocno....

Jamie Stokes Jamie Stokes

Sprytna Ukraina ma paranormalną świnię. A Polska?

Jestem zaskoczony, że trwało to tak długo, ale klisza zwierzęcia-medium pojawiła się w końcu....

Anna Kalocińska Anna Kalocińska

Po katastrofie smoleńskiej Konstytucja RP zdała egzamin. Teraz wymaga zmian?

Można mówić o wielu niedomaganiach państwa w obliczu katastrofy smoleńskiej, ale nie o tym, że....

Elżbieta Radziszewska Elżbieta Radziszewska

To zdarzyło się naprawdę - zginęło nawet pół miliona osób

Ta tragedia wydarzyła się naprawdę. Zabijano całe rodziny. Po wojnie pamięć o tym zatarła się..

Tomasz Otłowski Tomasz Otłowski

To będzie początek końca NATO?

Po co nam NATO? - zastanawiają się coraz częściej niektórzy członkowie paktu. Choć na oficjalnych....