więcej

Domosławski: Kapuściński nadal jest moim mistrzem.

PAP | dodane 2010-02-27 (12:20)
drukuj

Artur Domosławski, autor książki "Kapuściński non-fiction" oskarżanej o szarganie pamięci reportera, deklaruje, że nie naruszył dobrej pamięci o swoim bohaterze. "Pisałem książkę z empatią i sympatią dla jej bohatera. Nadal uważam Kapuścińskiego za swojego mistrza" - powiedział.

Książka właśnie trafia do księgarń. Najnowsza biografia Kapuścińskiego wywołała kontrowersje na długo przed ukazaniem się książki. Alicja Kapuścińska skierowała do sądu sprawę o zablokowanie jej dystrybucji, ponieważ, jej zdaniem, książka obraża dobrą pamięć o jej mężu.

- Uważam, że nie naruszyłem dobrej pamięci o Kapuścińskim. Po prostu prawda okazała się bardziej skomplikowana niż mit, jaki sobie stworzyliśmy - i, co widać w temperaturze komentarzy - do którego bardzo się przywiązaliśmy. Polubiliśmy ikonę reportera, a nie pełnokrwistego, żywego faceta, który miał w swoim życiu rozmaite zakręty, polityczne, osobiste, ideowe. Po napisaniu tej biografii nadal uważam Kapuścińskiego za swojego mistrza. Był mistrzem myślenia o świecie i o pisaniu" - powiedział Domosławski.

- Szacunek nie oznacza jednak, że nie można stawiać pytań, a podczas analizy tekstów Kapuścińskiego pewne pytania same się nasuwają. Okazuje się, że mistrz literatury faktu właśnie fakty traktował niekiedy dość nonszalancko. W większym stopniu, niż dotąd przypuszczaliśmy, przekraczał granice między reportażem a literaturą, co prowokuje do dyskusji o tym, jaką drogą powinien iść reportaż jako gatunek. Niektóre z książek Kapuścińskiego przesuwam z półki z napisem reportaż na półkę literacką - powiedział Domosławski.

Wiele namiętności budzi stosunek Kapuścińskiego do PRL-u. Dla wielu zaskoczeniem okazuje się skala jego zaangażowania w komunizm, zwłaszcza w latach 50., kiedy działał w ZMP, potem w partii. - Nie było w tym wyrachowania, karierowiczostwa. Kapuściński naprawdę wierzył, że dla powojennej Polski nie było alternatywnej drogi. Dla niego droga rewolucji społecznej, awansu społecznego biedniejszych, była uzasadniona - mówił Domosławski.

Kapuściński legitymację partyjną oddał dopiero w roku 1981 po wprowadzeniu stanu wojennego, nigdy jednak nie opowiedział o swoim doświadczeniu z komunizmem. - Powodem, dla którego Kapuściński nie mówił o swojej przygodzie z komunizmem, jest fakt, że po '89 roku ta przeszłość zaczęła mu ciążyć, obawiał się, że zostanie ona wykorzystana przeciwko niemu. W Polsce po 1989 roku nie było atmosfery, żeby spokojnie opowiedzieć o przygodzie z komunizmem, bez strachu, że się zostanie wdeptanym w ziemię - mówił Domosławski.

Autor biografii podejmuje też wątek współpracy Kapuścińskiego z PRL-owskim wywiadem. - Był okazjonalnym i sporadycznym współpracownikiem, który dostarczył kilka politycznych analiz. Nie wyciągam tego epizodu jego życia, aby na tej podstawie formułować jakikolwiek akt oskarżenia, raczej staram się zrozumieć okoliczności. Uważam, że Kapuściński - człowiek, który uważał Polskę Ludową za swoją ojczyznę, miał prawo uważać, że nie czyni niczego złego, przeciwnie, wypełnia jakiś rodzaj obywatelskiego obowiązku dostarczając informacji o tajnych operacjach CIA w trzecim świecie. W którymś momencie musiał jednak zrozumieć, że jakakolwiek współpraca dziennikarza z wywiadem jest rzeczą niewłaściwą - uważa Domosławski.

Autor pisze, że Kapuściński wykreował swój mit - nieustraszonego reportera, który naprawdę wielokrotnie ryzykował życiem, jednak niektóre niebezpieczne sytuacje, w jakich się znalazł, ubarwiał, czynił bardziej sensacyjnymi niż w rzeczywistości były.

Według legendy, Kapuściński był przyjacielem Che Guevary i Lumumby, tymczasem Domosławski przywołuje relacje, z których wynika, że reporter nieco przesadzał w opowieściach o swojej odwadze, nie spotkał się też nigdy z Guevarą, ani z premierem Konga. Nieprawdziwa jest też opowieść o ucieczce ojca Kapuścińskiego z transportu do Katynia. Zaskoczeniem dla Domosławskiego okazał się też fakt, że Kapuściński w pewnym momencie wyszedł z roli reportera i chwycił za broń podczas wojny domowej w Angoli.

- Jednak jeszcze bardziej zaskoczyło mnie, że Kapuściński opowiadał o tym publicznie w dwu wywiadach, opublikowanych w latach 70., ale nikt tego nie zapamiętał. To pokazuje pewien sposób odbierania Kapuścińskiego w Polsce. Zrobiliśmy z niego ikonę i wcale nie byliśmy ciekawi prawdziwego Kapuścińskiego - powiedział Domosławski.

(neska)

oceń
5
2
Podziel się

Przeczytaj też

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~przechodzień [2010-02-27 22:56]

niech mówią argumenty, nie emocje...
Ryszard Kapuściński był niesamowicie zdolnym człowiekiem, który miał trudno dościgły dar obserwacji i pisania. Ale przez długie lata jeździł w niezwykle trudne i ciekawe i jednocześnie wściekłe rejony jako reporter mediów i korespondent agencji prasowej - i jako taki miał obowiązek trzymać się faktów, wyłącznie faktów. Tym bardziej, że w wielu zapalnych miejscach ówczesnego świata był nierzadko jedynym przedstawicielem mediów nie tylko polskich, ale w ogóle mediów. Po książce Artura Domosławskiego chcieć czy nie chcieć mit Kapuścińskiego reportera i korespondenta podupadnie; jednocześnie najpewniej nie zmieni się ocena jego pisarstwa, jego przenikliwości, umiejętności analizowania procesów społecznych i duszy władzy w najróżniejszych jej odsłonach. Kapuściński miał możliwość samemu stawić czoło zbierającym się nad nim chmurom, na pewno był ich świadom, ale się nie zdecydował na ruch wyprzedzający. Kto wie, czy właśnie obawa przed konfrontacją z faktami, nie osłabiła mu mocy i skróciła życie... Ale był on i jest osobą publiczną. Jako taki może być badany publicznie przez kogokolwiek i kiedykolwiek, więc zamiast wieszać Artura Domosławskiego na gałęzi pogardy, skupmy się na faktach. Emocje nie mają sensu - tym bardziej, że tak czy inaczej Kapuściński zostanie w pamięci jako fantastyczny pisarz. A to i tak bardzo, bardzo dużo. Zaś Domosławski, gdyby chciał wyłącznie "utopić" swojego wielkiego kolegę po fachu, wcale nie musiał wykonać tak gigantycznej pracy badawczej. Łatwo argumenty znalazłby w kraju, prawie z niego nie wyjeżdżając.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
vlackie [2010-02-27 15:11]

a jak nazywał sie giguś który opluwał Wałęsę
w IPNowej książce - czy ktoś pamięta ? ten co ksero obsługiwal w IPN ? juz nawet pendrive`y zapomniały jego dane. ten domosławski lepiej nie skończy

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
vlackie [2010-02-27 23:11]

a ja leje na Domasławskich i podobnych
co mi dały książki Kapu, nikt mi nie odbierze...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Miś [2010-02-27 22:13]

Ten facio to
w czystej postaci Judasz, chcący uchodzić za ucznia Kapuścinskiego. Jak z historii wynika Judasz, był jak na radzie bardziej honorowy niż ten goguś.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Obiektyw CK [2010-02-27 14:47]

Kim był Kapuściński wiedzą wszyscy,a ten facet to kto?
Nikt nie zrobi kariery na opluwaniu swego byłego przyjaciela, który nie żyje i nie może się bronić.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Lena [2010-02-27 20:26]

STRRRASZNA ZAWIŚĆ
przeczytałam dopiero 30 stron, ale już widać jak straszliwą zawiścią i nienawiścią autor pała do Kapuścińskiego. Jak można na udowodnienie "kłamstwa ze wspomnień"5-10 letniego dziecka powoływać się na "całe zło świata". To bardzo nikczemne. Lena

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Andrzej [2010-02-27 19:15]

Ludzie co sie z Wami dzieje................
nie wiecie ,że ktokolwiek w tamtych czasach chciał cos znaczyć,a już zwłaszcza wyjechać za granicę musiał współpracować.Takie były realia.Oczywiscie zwyjatkiem Michnika który wyjezdzał za granicę kiedy chciał i gdzie chciał i w tkzw.komisji Michnika papiery swoje i innych zabrał.Pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~observer [2010-02-27 19:04]

Domosławski kto to???
Nie ma żadnego nazwiska to je promuje choćby na nieboszczyku. FUJ

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kapucyn [2010-02-27 19:03]

Oj Domoławski - świntuszek z ciebie
taki mały kapuś co kapuje na swego mistrza - jak ks. Zalewski kapował na swoich kolegów księży , że oni byli TW a on jest kapo.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Rep 66 [2010-02-27 19:02]

To, że można, nie oznacza, że wypada
Jak się Pan teraz czuje w towarzystwie takich tuzów, jak Cenckiewicz, Gontarczyk czy Zyzak ? Wyzwoliła Pana ta "prawda", którą Pan opisał ?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Andy [2010-02-27 18:28]

Japoński piesek
Domosławski, jak japoński piesek z "Cesarza" , naszczał Wielkiemu Pisarzowi na buty i ma swoje 5 minut. Paszoł do budy, won!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~LUDZIE!!!!!!!!!!!! [2010-02-27 18:41]

peter
tu nie chodzi o sama ksiazke tylko o to z jakiego srodowiska wywodzi sie pan Domoslawski a jakie srodowisko na niego wsiadlo mam nadzieje ze to da do myslernia panu domoslawskiemu

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~juluk [2010-02-27 18:34]

prawda
Dla mnie również Kapuściński jest mistrzem oraz bohaterem działającym w interesie Polski.Natomiast ci co próbują JEGO oczernić są zdrajcamii[ jak ci co zniszczyli służby specjalne].

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~**** [2010-02-27 18:28]

a mozeby tak najpierw przeczytac ksiazke ,a potem
dopiero opiniowac?!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rudi [2010-02-27 18:03]

kapyściński
Dziwię się, że ktoś się dziwi, że tacy jak ktoś jak Kapuścinski i wszelakiej prowienieńcji dziennikarze, naukowcy, lekarze, inżynierowie, literaci, aktorzy i inni nie pisali sprawozdań z podróży zagranicznych. Takie sprawozdania zawierały m.in. kontakty, spotkania, treści rozmów , w tym opinie wyrażane przez tych ostatnich. Niezależnie co zawierały takie sprawozdania były kolektowane centralnie i dzisiaj mogą być wykorzystane przeciw każdemu, który odbył zagraniczny staż. Poprawny politycznie były stażysta wpisuje sobie do życiorysu staż w znakomitym uniwersytecie amerykańskim a pomija staże we RFN, Francji, Włoszech ... i zapomina o zawartości złożonego sprawozdania. No, tak to jest - z państwa sanacyjnego, później dyktatury hitlerowskiej, następnie stalinowskiej, bierutowskiej - rozluźnienie, stanu wojennego,i ....po chwila oddechu żeby zdążać do systemu klerykalno-faszystowsko-stalinowskiego.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kapucyn [2010-02-27 18:01]

Oj Domosławski, to takie szujowate
i chamskie działamnie. W moim przekonaniu Kapowanie na kapusi - jak czynił to zalewski jest też kapowaniem , czyli ci tropiciele też sąkapusiami.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~SB Oficer [2010-02-27 17:56]

Moim mistrzem jest Stalin I Beria
j..w.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~A [2010-02-27 17:33]

sorry
Dla mnie jest gnojkiem i karierowiczem ktory sprzeda przyjaciela za grosz.Książki nie kupie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~obserwator [2010-02-27 17:28]

Donos-ławski

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gość [2010-02-27 16:45]

Domosławski,,,,
SLyszałem wywiad z tym człowiekiem w radiu ,,zet", na 25 minut audycji , powiedział słowo,,,,wiesz,,,chyba z 200 razy i taki pisze książki?Jak on am nie kontroluje tego co mówi , to co dopiero można powiedzieć o jego myślach,,,żenada i rynsztok

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy Krystyna Szumilas jest dobrym ministrem edukacji?

liczba oddanych głosów: 3527