W rządzie działa grupa ludzi, której zależy na wprowadzaniu niejasnych przepisów mogących ułatwić ukrywanie przed opinią publiczną motywów podejmowania decyzji? Zdaniem prof. Krzysztofa Jasieckiego, wskazuje na to jeden z zapisów w ustawie o dostępie do informacji publicznej, zapis ten mógł być efektem lobbingu. - Daje możliwość do nadinterpretacji ze strony różnych segmentów administracji, wtedy wszystko może stawać się "ważną informacją gospodarczą", która nie będzie ujawniana. Tak może być ze sprzedażą gruntów, przetargami publicznymi czy z dużymi kontraktami - ostrzega prof. Krzysztof Jasiecki, socjolog z Instytutu Socjologii i Filozofii PAN, specjalizujący się m.in. w tematyce lobbingu.
Politycy mówią nieoficjalnie, że posłowie Ruchu Palikota związani z biznesem mogą stać się nieoficjalnymi lobbystami własnych branż. Czy to ryzyko dotyczy tej partii w większym stopniu niż pozostałych?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Na razie nie ma jeszcze pogłębionych analiz składu tego klubu. Wcześniejsze dyskusje pokazywały, że wielu z tych ludzi nie widziało się w ogóle wcześniej. Trudno mówić o tym, że stanowią jakąś zorganizowaną grupę interesu, która mogłaby efektywnie działać. Proszę też popatrzeć na to szerzej - w gruncie rzeczy grupy interesu mają kontakty ze wszystkimi partiami politycznymi i w tym zakresie nie jest to nic nowego. Posłowie, którzy zaangażowali się w lobbowanie już wcześniej, mają większą znajomość techniki parlamentarnej, wiedzą jak skutecznie wpływać na różne procedury. Nowi posłowie zwykle nie są w tym najlepsi, bo aby wpływać na prawo, trzeba najpierw opanować samą technologię jego stanowienia.
To znaczy, że posłowie Ruchu Palikota, którzy chcieliby lobbować, będą w tym mniej skuteczni niż posłowie innych partii?
Myślę, że na początku będą mniej zorganizowani i mniej świadomi, co mogą zrobić. Nie wynika z tego oczywiście, że później to się nie zmieni. Na razie to nie oni będą szczególnie ważni.
Lobbingu nie należy wiązać bezpośrednio z klubami parlamentarnymi dlatego, że interesy są stałe, a posłowie się zmieniają. W związku z tym co jakiś czas znajdą się tacy, którzy podejmą współpracęprof. Krzysztof Jasiecki
Czy w takim razie pojawienie się nowych twarzy i odejście części posłów zasiadających od dawna w sejmie osłabi grupy interesu?
Lobbingu nie należy wiązać bezpośrednio z klubami parlamentarnymi dlatego, że interesy są stałe, a posłowie się zmieniają. W związku z tym co jakiś czas znajdą się tacy, którzy podejmą współpracę. To może być kwestia czasu. Przetasowania są o tyle ważne, że jeśli wypada część doświadczonych posłów, to jest potrzebny czas do nawiązania współpracy z nowymi posłami, zorientowanie się, kto będzie w której komisji, co jest nie bez znaczenia. Z punktu widzenia lobbujących, kluczowymi instytucjami w pracach parlamentu są prezydia konkretnych komisji. Jak pokazują badania, tam jest najwięcej sytuacji interesujących polskich lobbystów. Nasz sejm jeszcze się nie ukonstytuował, więc rozpoznanie nowej sytuacji musi trochę potrwać.
Co decyduje o tym, że poseł może znaleźć się w sytuacji konfliktu interesów i stać się skutecznym lobbystą?
To bardzo trudna sprawa, ponieważ coraz trudniej jednoznacznie odróżniać konflikty interesów od innych sytuacji, także ze względu na to, że parlamentarzyści funkcjonują w wielu rolach społecznych. Wprawdzie są regulacje prawne, które zwracają uwagę na aspekty formalne. W tej chwili trwa dyskusja, czy prokuratorzy mogą pełnić funkcje posłów, to samo dotyczy szefów spółek giełdowych. W rzeczywistości trudność polega na tym, że poszczególni posłowie są z definicji lobbystami, ponieważ są wybierani po to, aby załatwiać różnego typu sprawy. W zależności od profilu partii i preferencji, mogą one mieć różny charakter, np. światopoglądowy lub biznesowy. To wszystko będzie się działo, ale nie od razu.
W jakich branżach lobbing będzie najbardziej aktywny w najbliższych czterech latach?
Prognozować jest o tyle trudno, że wszystko zależy od kontekstu sytuacyjnego. Przykładowo, jeśli mamy nowe regulacje dyskutowane w Unii Europejskiej, które miałyby konkretyzować prawo międzynarodowe w zakresie bankowości i finansów, to uaktywnią się ekonomiczne grupy interesów, np. sektor finansowy. Równie dobrze mogą to być inne branże, chociażby energetyczna. Mamy na przykład kwestię gazu łupkowego i różne koncepcje rozwiązań w Parlamencie Europejskim.
Potrafi pan wskazać regulacje prawne, które powstały w ostatnim czasie dzięki ingerencji lobbystów, bądź odwrotnie - jakieś spektakularne porażki lobbystów? W jaki sposób można rozpoznać taką ingerencję nie posiadając wiedzy na temat tworzenia prawa, która jest częściowo ukryta przed społeczeństwem?
W ostatnim czasie nie było żadnego spektakularnego lobbowania, ponieważ na czas kampanii wyborczej odsunięto ważniejsze sprawy legislacyjne. Nie było tak dużych spraw, jak chociażby afera hazardowa czy sprawa strategiczna z punktu widzenia lobbingu, która nie jest podnoszona, mianowicie problem finansowania partii politycznych. Mieliśmy dyskusję nad finansowaniem partii z budżetu, która w jakimś momencie nałożyła się na dyskusję o aferze hazardowej. To pokazało zagrożenia, jakie mogłyby się z tym wiązać. Ustawy są oczywiście lobbowane w komisjach, problem w tym, że nie wszystkie mają jednakowe znaczenie. Jest wiele ustaw, które nie budzą większych kontrowersji i wtedy nie stają się przedmiotem szerszego zainteresowania w debacie publicznej. Natomiast bywają takie, które elektryzują opinię publiczną, zwracają uwagę mediów i wtedy nagle przyglądamy się, jak w ich przypadku funkcjonuje lobbing.