Pani Danuta zaprosiła mnie na promocję swojej książki, żadnych wskazówek jednak nie było. Pani prezydentowa ma bardzo zdrowy stosunek do wielu spraw, wychodzi z założenia, że film jest tylko filmem. A jako taki, nie pretenduje do tego, by stawiać go na równi z życiem i codziennymi sprawami - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Agnieszka Grochowska, aktorka, która wciela się w rolę Danuty Wałęsy w filmie "Wałęsa" Andrzeja Wajdy. Jak przygotowywała się do roli? Jak układa jej się współpraca z filmowym Wałęsą, czyli Robertem Więckiewiczem?
Joanna Stanisławska: Gdyby nie książka pani prezydentowej, musiałaby pani rolę zbudować właściwie z niczego, Danuta Wałęsa milczała 30 lat, wywiadów było niewiele, publicznych wystąpień również.
Agnieszka Grochowska: - Zanim ukazała się ta książka, byłam przerażona, zupełnie nie wiedziałam, na czym się oprzeć. Danuta Wałęsa była absolutną zagadką. Z 500 stron "Marzeń i tajemnic" wyłonił się jednak konkretny obraz niezwykle silnej, głęboko wolnej kobiety, która z własnego wyboru żyła w cieniu swego męża. To mnie ośmieliło. Teraz nie wyobrażam sobie podchodzenia do roli bez tej książki. Tyle, że w tym samym momencie zrodził się inny problem, można powiedzieć: klęska urodzaju. Kłopot w tym, że to nie jest film o Danucie, ale o Lechu Wałęsie. Bardzo nad tym ubolewam, ale wiele rzeczy, które są zawarte książce, nie zmieści się w filmie.
Spotkały się panie w Krakowie. Pani prezydentowa udzieliła pani rad?
Będziemy walczyć o to, by postać pani prezydentowej była bardziej wyeksponowana w filmie. Scenariusz powstał jednak na rok przed ukazaniem się jej książki, ta publikacja była dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniemAgnieszka Grochowska
- Pani Danuta zaprosiła mnie na promocję swojej książki, żadnych wskazówek jednak nie było. Ma bardzo zdrowy stosunek do wielu spraw, wychodzi z założenia, że film jest tylko filmem. A jako taki, nie pretenduje do tego, by stawiać go na równi z życiem i codziennymi sprawami.
Danuta Wałęsa widziała w roli samej siebie Joannę Brodzik, stwierdziła, że ta aktorka ją rozumie. Pani ma poczucie, że rozumie swoją bohaterkę?
- Mam takie wrażenie. Oceni to jednak pani Danuta po obejrzeniu filmu.
Czuje się pani przez nią zaakceptowana?
- Rozumiem, że zaproszenie na spotkanie było rodzajem akceptacji. Wyszłam z niego silniejsza, wsparcie pani prezydentowej bardzo mi pomogło. Nauczyłam się przykładać właściwą proporcję.
To ta najważniejsza rola?
- Gra u Andrzeja Wajdy to dar. Zupełnie niespodziewane, wspaniałe spotkanie, które na pewno jest dla mnie ważnym doświadczeniem. Ale też ogromnym wyzwaniem, bo bardzo trudno jest wcielić się w żywą legendę. Wciąż jestem w trakcie tworzenia tej roli, nie wiem, czy udało mi się to zadanie.
Danuta Wałęsa z prostej kobiety ze wsi, która była całkowicie podporządkowana starszemu i bardziej doświadczonemu mężowi przeistoczyła się w świadomą swoich wyborów i potrzeb kobietę. Czy to jej, można powiedzieć, feministyczne przebudzenie zostanie ukazane w filmie?
Z tej książki płynie ogromna moc, mnie dała energię do zawalczenia o zwykłe życie, codzienność, relacje z mężem, rodziną, przyjaciółmi. Żyłam dotąd w jakimś totalnym zamieszaniu, przez ostatnie cztery lata zrobiłam 12 filmów, grałam w teatrze, cały czas pracowałam. Ta książka dała mi poważnie do myślenia, teraz wyciągam wnioskiAgnieszka Grochowska - Mam taką nadzieję, choć metamorfoza pani Danuty była bardzo wewnętrzna. Z niektórych rzeczy zdała sobie sprawę właściwie dopiero teraz, w wieku 60 lat. Ta zmiana trwała więc niemal 40 lat. Natomiast
film obejmuje znacznie krótszy okres - kończy się tuż przed tym, jak
Lech Wałęsa zostaje prezydentem. Danuta Wałęsa z filmu nie ma więc jeszcze tej świadomości, co Danuta - autorka autobiografii. Będziemy walczyć o to, by postać pani prezydentowej była bardziej wyeksponowana w filmie. Scenariusz powstał jednak na rok przed ukazaniem się jej książki, ta publikacja była dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem.
Krystyna Janda stwierdziła, jeszcze zanim książka się ukazała, że należało nakręcić film o Danucie, bo to jest interesująca opowieść. A o Wałęsie każdy już nakręcił film w swojej głowie.
- Ta książka to gotowy materiał na film. Widzę niektóre przedstawione w niej sytuacje jako poszczególne sceny.
Co panią w niej najbardziej uderzyło?
- Jej uniwersalizm. To nie jest książka żony polityka, ale może być bliska wielu kobietom. Panią Danutę zapytano kiedyś, jak się z tym czuje, że jej mąż robi takie wielkie rzeczy, dostał Nobla... A ona odpowiedziała na to: "A zajmowanie się rodziną to nie jest wielka rzecz?". Swoją postawą pokazuje, że stworzenie domu, zadbanie o rodzinę to tak samo istotne, a nawet większe zadanie, niż walka rewolucyjna. Myślę, że to piękna i ważna perspektywa. Z tej książki płynie ogromna moc, mnie dała energię do zawalczenia o zwykłe życie, codzienność, relacje z mężem, rodziną, przyjaciółmi. Żyłam dotąd w jakimś totalnym zamieszaniu, przez ostatnie cztery lata zrobiłam 12 filmów, grałam w teatrze, cały czas pracowałam. Ta książka dała mi poważnie do myślenia, teraz wyciągam wnioski.