Strona główna serwisu
Katarzyna Kwiatkowska

Katarzyna Kwiatkowska

Tituszki -​ napadają, wyciągają ludzi z aut, palą i grabią

Tituszki -​ napadają, wyciągają ludzi z aut, palą i grabią

Mieszkańcy Kijowa całą noc alarmowali o grupach tituszek, które urządzały polowania na uczestników Majdanu. Napadali na przechodniów, wyciągali ludzi z samochodów, grabili i palili.
Dziennikarz Wiaczesław Wieremij z kolegą jechali taksówką w centrum Kijowa. Obaj pracowali w tygodniku "Vesti Reporter", to lojalne wobec ukraińskich władz wydanie. Wieremij nie bronił Majdanu, nie atakował milicji. Po prostu wracał z pracy do domu.

Kiedy samochód zatrzymał się na światłach, na kierowcę i pasażerów napadła grupa obcych mężczyzn. Rzucali w taksówkę koktajlami Mołotowa. Wyciągnęli z auta Wiaczesława i jego towarzyszy. Bili bez litości. Po twarzy, brzuchu, nogach, gdzie popadnie. Któryś z nich wystrzelił z broni palnej, która śmiertelnie raniła Wiaczesława. Dziennikarz zmarł po reanimacji.

Neologizm "tituszki" na dobre zagościł w ukraińskim słowniku. Oznacza wynajętych przez władzę dresiarzy, którzy współpracują z milicją i niczym nie ograniczeni pacyfikują opozycyjne demonstracje. Ukraińscy i zagraniczni dziennikarze przedstawili już tysiąc dowodów – zdjęć, nagrań, relacji świadków, również "spowiedzi" pojmanych dresiarzy – na współpracę tituszek z przedstawicielami państwa. Przeciwko nim wystąpili nawet ukraińscy kibole, choć z wyglądu (krótko ścięte włosy, sportowy strój, czarne skórzane kurtki) trudno odróżnić jednych od drugich.


Dlaczego tituszki? To od nazwiska Wadima Tituszki, dwudziestoparoletniego dresiarza z Białej Cerkwi, niewielkiego miasta w obwodzie kijowskim. Tituszko niczym specjalnym się nie wyróżniał: jak setki jemu podobnych z powodzeniem łączył sporty walki z drobną działalnością przestępczą.

W ukraińskiej stolicy zadebiutował w maju 2013 r. Wraz z kolegami przyjechał do Kijowa na Dzień Europy. Tego dnia zwolennicy eurointegracji Ukrainy zorganizowali pokojowy marsz po centrum miasta. Tituszko i jego kompanii atakowali manifestantów. Na oczach milicji i zachwyconych kolegów Wadim Tituszko rzucił się na dziennikarkę telewizyjną i jej operatora. Dziennikarze nagrywali brutalne działanie dresiarzy i patrzących przez palce na ich wybryki stróżów prawa.

Tituszko uderzył dziennikarkę. Mimo apeli przechodniów milicjanci nie zatrzymali agresywnego dresiarza. Wadim Tituszko spokojnie poszedł dalej.


Nie warto zadzierać z dziennikarzami: koledzy pobitych na podstawie nagrań i zdjęć zidentyfikowali Wadima Tituszkę. Dzięki temu krewki dresiarz z Białej Cerkwi stanął przed sądem. Nie przyznał się do winy.

Od tego czasu na wynajętych na potrzeby władz dresiarzy mówi się "tituszki". Przyjeżdżają do Kijowa autokarami. Dostają 200 hrywien na dobę. Ochraniają prorządowe demonstracje. Atakują majdanowych demonstrantów.

Ich przemoc jest wprost proporcjonalna do przemocy milicji. Kiedy Berkut walczy z obrońcami Majdanu bronią i granatami hukowymi, tituszki atakują tyły. Krążą po Kijowie jak watahy wilków. Wyszukują ofiar. Biją, zabijają. Odważni tylko w grupie. Złapani przez samoobronę Majdanu natychmiast tracą rezon: robią z siebie bezbronne niewiniątka, wykorzystywane przez władze.

Ludzie z Majdanu machają przed nimi banknotami, wołając: chodźcie do nas, zapłacimy wam więcej niż władze!
Ludzie z Majdanu machają przed nimi banknotami, wołając: chodźcie do nas, zapłacimy wam więcej niż władze.

- Z 28 dziennikarzy, którzy ucierpieli wczoraj 9 zostało zaatakowanych przez tituszków – mówi Roman Kabaczij z Instytutu Masowej Informacji, który monitoruje warunki pracy dziennikarzy na Ukrainie.


Ekspert dodaje: Tituszki biją wszystkich, którzy staną im na drodze, zdarza się, że nawet uczestników prorządowych manifestacji. Są podejrzenia, że w walkach z demonstrantami biorą udział nie tylko zwykli dresiarze. Od jakiegoś czasu mówi się, że władze mogły dogadać się kryminalistami, którzy wypuszczeni zostali z więzień pod warunkiem walki z Majdanem.

Katarzyna Kwiatkowska

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (948)
Nie zgadzam się z opinią
34
Zgadzam się z opinią
286
~cynik 2014-02-19 (13:00) 11 godzin i 25 minut temu

Czy Ukraina pomogła kiedykolwiek Polsce lub Polakom.?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 19

Nie zgadzam się z opinią
14
Zgadzam się z opinią
247
SEVENUM 2014-02-19 (12:04) 12 godzin i 21 minut temu

Podczas ciągnących się od 1942 do 1944 roku napadów, nasilonych w lecie 1943 roku, wymordowano około 100 tysięcy Polaków oraz kilka tysięcy Ukraińców. Akcja zainicjowana była przez działaczy OUN-B (banderowcy) i wykonywana przede wszystkim przez formacje UPA wspomagane przez chłopów. Dużą role w podżeganiu do zbrodni odegrał kler grekokatolicki. Księża grekokatolicy, którzy odmawiali nawoływania do zbrodni byli także mordowani. Metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki wydał co prawda 21 listopada 1942 list pasterski Nie zabijaj, jednak nie spowodował on prawie żadnej reakcji ze strony nacjonalistów. Najwięcej mordów, dokonanych w lecie 1943 roku, odbywało się w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się podczas mszy w kościołach, więc często kościoły były otaczane, a wierni przed śmiercią częstokroć byli torturowani w okrutny sposób (np. przecinanie ludzi na pół piłą do drewna, wyłupuwanie oczu, palenie żywcem). 11 lipca 1943 miał miejsce skoordynowany atak na dziesiątki polskich miejscowości, w całym zaś lipcu na co najmniej 530 polskich wsi i osad. Pod hasłem Śmierć Lachom zginęło wówczas kilkanaście tysięcy Polaków. Bardzo trudno dziś określić dokładnie liczbę pomordowanych Polaków. Jest to często wynikiem faktu, że niektóre miejscowości zostały zrównane z ziemią, a ich mieszkańcy wymordowani do ostatniego człowieka. Ostrożne szacunki poparte materiałem dowodowym, w postaci relacji tych , którzy przeżyli, pozwalają określić straty polskie na Wołyniu na ok. 60 tys. pomordowanych. W 1944 bandy UPA przeniosły ciężar swych działań na Ziemię Lwowską i Podole, liczniej niż Wołyń zamieszkałe przez Polaków. Straty w Małopolsce Wschodniej (województwa : lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) są trudne do oszacowania ze względu na brak (wówczas i obecnie) możliwości zinwentaryzowania tych zbrodni. Są to liczby wielokrotnie wyższe, co pozwala określić ogólną liczbę polskich ofiar nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na ok. 200 tys. osób. Polacy bronili się, ale, będąc mniejszością (zwłaszcza na Wołyniu), nie mieli większych szans. Do obrony stanęły oddziały Armii Krajowej oraz innych organizacji podziemnych, ale największą rolę odegrały polskie oddziały samoobrony. Do historii przeszła samoobrona w Przebrażu, w którym schroniło się ok. 20 tysięcy Polaków. W 1944 walki z nacjonalistami ukraińskimi prowadziła także 27 Wołyńska Dywizja Armii Krajowej. Po zajęciu tych terenów przez zwycięskie wojska sowieckie Polacy zaczęli wstępować, za zgodą miejscowych komend AK, do tworzonych przez władze sowieckie Istriebitielnych Batalionów, które w dużym stopniu przyczyniły się do uratowania życia i mienia tysięcy ocalałych z pogromu Polaków. Nacjonaliści ukraińscy mordowali także Ukraińców i Czechów nieprzychylnych UPA, pomagającym Polakom bądź współpracujących z ZSRR w roku 1941. Są oni obecnie często traktowani przez propagandę jako ofiary polskiej akcji odwetowej. Dużo ofiar było też wśród osób z małżeństw mieszanych. Mordowano przede wszystkim dzieci i jednego z małżonków. Często zmuszano np. męża Ukraińca do zabicia własnych dzieci i żony, odmowa karana była śmiercią. Polacy przeprowadzali akcje odwetowe lecz ich zasięg i skala były nieporównywalne. Większość Polaków z Wołynia walczyła bowiem na różnych frontach i na miejscu pozostali głównie starcy, kobiety i dzieci.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 20

Nie zgadzam się z opinią
12
Zgadzam się z opinią
153
~jaskiniowiec2000 2014-02-19 (12:31) 11 godzin i 54 minut temu

nie oszukujmy się, w Polsce też by tak było jak na Ukrainie, gdyby ludzie wyszli na ulice i otoczyli wiejską !.... Bartoszyce pamiętają jeszcze protest rolników, co chcieli sprzedać swe zboża, a nikt od nich nie chciał kupić ( bo lepiej przecież sprowadzić zboża z Ukrainy i Rosji niż skupić od polskich rolników!!!!!).... wtedy policja sama wyszła z pałami i petardami i gazami na rolników.... pewnie też by były ofiary śmiertelne, ale gdy banda policyjna wyciągnęła jednego z rolników z traktora i pałowała.....to bartoszyczanie wspomogli rolników... poszły w ruch płytki chodnikowe i policja uciekła..... mamy nagrania i pamiątki z tamtego zajścia i dobrze widać, że to policja zaczęła rozróby ( miała pozwolenie z góry) i ciągle winnych brak..... gazy i kule policyjne wybijały też szyby mieszkańcom bloków osiedlowych..... po prostu wstyd i hańba ! to cud, że nikt nie zginął !!!

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 10