Strona główna serwisu
Ramzan Kadyrow opublikował nagranie z Kasjanowem na celowniku snajpera

Ramzan Kadyrow opublikował nagranie z Kasjanowem na celowniku snajpera

• O sprawie poinformowało radio Echo Moskwy
• Nagranie zostało opublikowane na Instagramie
• Partia Kasjanowa: to groźby pod adresem polityka
• Kara-Murza: post podżeganiem do zabójstwa
Ramzan Kadyrow Ramzan Kadyrow ()
Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow opublikował na Instagramie nagranie pokazujące rosyjskiego opozycjonistę Michaiła Kasjanowa, na którego naprowadzony jest celownik karabinu snajperskiego. Partia Kasjanowa, Parnas, oceniła to jako groźby pod adresem polityka.

O nagraniu wideo poinformowało radio Echo Moskwy.

Na nagraniu widać Kasjanowa i rozmawiającego z nim działacza opozycji Władimira Kara-Murzę juniora. Wcześniej kadry te opublikował portal LifeNews w reportażu o wizycie polityka w Strasburgu, gdzie przyjechał on na sesję Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.


Na Instagramie Kadyrowa na opozycjonistów nałożony jest obraz celownika karabinu, a podpis głosi: "Kasjanow przyjechał do Strasburga po pieniądze dla rosyjskiej opozycji. Kto nie zrozumiał, ten zrozumie".

Kasjanow i Kara-Murza ocenili post Kadyrowa jako podżeganie do zabójstwa i zapowiedzieli, że zwrócą się do organów bezpieczeństwa. Kara-Murza powiedział portalowi RBK, że uważa działania Kadyrowa za "skutek bezkarności, która trwa już prawie rok w sprawie zabójstwa (opozycyjnego polityka) Borysa Niemcowa".

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina, Dmitrij Pieskow powiedział agencji TASS, że nie śledzi Instagramu Kadyrowa i nie może w tej sprawie udzielić komentarza.


Próba zastraszenia

W połowie stycznia służby prasowe Kadyrowa opublikowały jego wypowiedź o tym, że przedstawicieli rosyjskiej pozaparlamentarnej opozycji "należy traktować jak wrogów narodu, jak zdrajców" i należy ich "sądzić z całą surowością za ich wywrotową działalność". Opozycja i obrońcy praw człowieka ocenili te deklaracje jako próbę zastraszenia.

Kasjanow był premierem Rosji w latach 2000-2004. W opozycyjnej partii Parnas (Partii Wolności Narodowej) jego współpracownikiem był Niemcow, zastrzelony w centrum Moskwy 27 lutego 2015 roku. Niemcow był jednym z najgłośniejszych krytyków Putina; zarzucał mu zwłaszcza agresywną politykę wobec Ukrainy.

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (22)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
5
~Najodważniejsza z odważnych 2016-02-01 (14:39) 21 godzin i 42 minut temu

Annie Politkowskiej grożono śmiercią wielokrotnie. Ona sama mówiła, że to ryzyko jest częścią zawodu dziennikarza. W pewnym sensie miała rację: przez całą karierę zajmowała się tym, czym inni rosyjscy dziennikarze zajmować się nie chcieli albo po prostu się bali. Jej kariera nabrała rozpędu w 1999 r., kiedy pojechała jako korespondentka "Nowej Gazety" na drugą wojnę w Czeczenii. Już samo to było aktem sporej odwagi, bo rosyjskie władze oficjalnie zakazały dziennikarzom pobytu w strefie konfliktu. Politkowska opisywała zbrodnie wojenne rosyjskiej armii: zaczystki - łapanki wśród czeczeńskiej ludności, porwania dla okupu, tortury i gwałty. Pisała nie tylko o dramacie cywilów, ale również o koszmarnym życiu rosyjskich poborowych, których - w przeciwieństwie do żołnierzy najemnych - korpus oficerski poddawał brutalnej "fali", a także o rosyjskich żołnierzach, którzy ratowali czeczeńskich cywilów. Chciała ich przynajmniej w ten sposób uhonorować. Raz nawet była w Czeczenii porwana. Grożono jej torturami i rozstrzelaniem. Dla zachodniej opinii publicznej materiały dziennikarki były nielicznymi wiarygodnymi źródłami informacji o tym, co się dzieje na froncie zapomnianej wojny. Politkowska dostała nagrody Amnesty International i OBWE, nagrodę Olofa Palmego, miała też otrzymać tytuł (już po śmierci) Bohaterki Wolności Prasy. Była jedną z ostatnich osób, od których Rosjanie mogli się dowiedzieć, co naprawdę ich armia robi na Kaukazie. Oczywiście dotyczyło to tych Rosjan, którzy chcieli słuchać. Większość nie chciała.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
4
~Nazywano ją "sumieniem Rosji"... 2016-02-01 (14:39) 21 godzin i 42 minut temu

... choć paradoksalnie we własnym kraju nigdy nie była popularna. Anna Politkowska wracała do swojego mieszkania, które wynajmowała w centrum Moskwy. Strzały dosięgły ja, gdy czekała na windę. Morderca uciekł, nie zatarłszy śladów. Był 7 października 2006 roku - 54. urodziny Władimira Putina. Kiedy w styczniu ruszył kolejny proces domniemanych sprawców jej zabójstwa, odnotowała to mało która gazeta. Nie tylko dlatego, że igrzyska w Soczi zdominowały czołówki. W Rosji Putina żadnego z zabójstw dziennikarzy nie wyjaśniono. Nigdy nie znajdowano zleceniodawców.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
4
~Bici, porywani, zabijani 2016-02-01 (14:38) 21 godzin i 43 minut temu

Jeśli brać pod uwagę dane nowojorskiego Komitetu Obrony Dziennikarzy (CPJ), Rosja od lat pozostaje w czołówce najbardziej niebezpiecznych dla dziennikarzy. Nie sposób wyliczyć, ilu było "zdejmowanych z anteny" przez telefon, ilu dostawało telefoniczne pogróżki czy było wyrzucanych z pracy za nieprawomyślny materiał. Zwiastunem zmian, jeszcze w epoce Jelcyna, był przypadek Grigorija Paski, który pisał o zagrożeniach ekologicznych, jakie stwarza rosyjska Flota Pacyfiku - skazano go na cztery lata więzienia. Dziś symbolem pejzażu medialnego Rosji jest konferencja prasowa prezydenta Putina, na której dziennikarze zadają nieśmiałe pytania i przytakują każdej odpowiedzi. A w ciągu półtorej dekady jego rządów kilkunastu rosyjskich dziennikarzy zapłaciło najwyższą cenę. W 2004 r. doszło do nieudanego zamachu bombowego na dziennikarkę Jelenę Triegubową, która wydała książkę o Putinie i kulisach rosyjskiej władzy (ostatecznie wyjechała do Wielkiej Brytanii). Rok później zastrzelono Paula Chlebnikowa, redaktora naczelnego rosyjskiego "Forbesa", który zajmował się majątkami rosyjskich oligarchów i planował wydanie książki o związkach pomiędzy nimi a Kremlem. W roku 2008 ciężko pobito opozycyjnego dziennikarza z podmoskiewskich Chimek, Michaiła Bekietowa - kiedy w szpitalu walczył o życie, nadal przychodziły na jego telefon SMS-y z pogróżkami. Był tak zmasakrowany, że trzeba było mu amputować nogi i palce u rąk; nigdy nie odzyskał mowy. Zmarł w 2013 r. Również w Chimkach pobito na śmierć dziennikarza lokalnej gazety, Siergieja Protazanowa. Natalię Estemirową, dziennikarkę i działaczkę na rzecz praw człowieka, uprowadzono z domu i zastrzelono w 2009 r. w Groznym. W styczniu 2009 r. zginął Stanisław Markiełow. Zastrzelono go na ulicy, paręset metrów od Kremla. On też na łamach "Nowej Gazety" pisał o Czeczenii, stając w obronie ludzi, których krewnych zabili rosyjscy żołnierze. Wraz z nim zginęła stażystka "Nowej Gazety" Anastazja Baburowa (nie skończyła jeszcze studiów). "Izwiestia" twierdziły, że Markiełow zginął, bo dopiero co się dowiedział, kto był zleceniodawcą zabójstwa Politkowskiej.

odpowiedz

zgłoś do moderacji