Strona główna serwisu
Ramzan Kadyrow opublikował nagranie z Kasjanowem na celowniku snajpera

Ramzan Kadyrow opublikował nagranie z Kasjanowem na celowniku snajpera

• O sprawie poinformowało radio Echo Moskwy
• Nagranie zostało opublikowane na Instagramie
• Partia Kasjanowa: to groźby pod adresem polityka
• Kara-Murza: post podżeganiem do zabójstwa
Ramzan Kadyrow Ramzan Kadyrow ()
Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow opublikował na Instagramie nagranie pokazujące rosyjskiego opozycjonistę Michaiła Kasjanowa, na którego naprowadzony jest celownik karabinu snajperskiego. Partia Kasjanowa, Parnas, oceniła to jako groźby pod adresem polityka.

O nagraniu wideo poinformowało radio Echo Moskwy.

Na nagraniu widać Kasjanowa i rozmawiającego z nim działacza opozycji Władimira Kara-Murzę juniora. Wcześniej kadry te opublikował portal LifeNews w reportażu o wizycie polityka w Strasburgu, gdzie przyjechał on na sesję Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.


Na Instagramie Kadyrowa na opozycjonistów nałożony jest obraz celownika karabinu, a podpis głosi: "Kasjanow przyjechał do Strasburga po pieniądze dla rosyjskiej opozycji. Kto nie zrozumiał, ten zrozumie".

Kasjanow i Kara-Murza ocenili post Kadyrowa jako podżeganie do zabójstwa i zapowiedzieli, że zwrócą się do organów bezpieczeństwa. Kara-Murza powiedział portalowi RBK, że uważa działania Kadyrowa za "skutek bezkarności, która trwa już prawie rok w sprawie zabójstwa (opozycyjnego polityka) Borysa Niemcowa".

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina, Dmitrij Pieskow powiedział agencji TASS, że nie śledzi Instagramu Kadyrowa i nie może w tej sprawie udzielić komentarza.


Próba zastraszenia

W połowie stycznia służby prasowe Kadyrowa opublikowały jego wypowiedź o tym, że przedstawicieli rosyjskiej pozaparlamentarnej opozycji "należy traktować jak wrogów narodu, jak zdrajców" i należy ich "sądzić z całą surowością za ich wywrotową działalność". Opozycja i obrońcy praw człowieka ocenili te deklaracje jako próbę zastraszenia.

Kasjanow był premierem Rosji w latach 2000-2004. W opozycyjnej partii Parnas (Partii Wolności Narodowej) jego współpracownikiem był Niemcow, zastrzelony w centrum Moskwy 27 lutego 2015 roku. Niemcow był jednym z najgłośniejszych krytyków Putina; zarzucał mu zwłaszcza agresywną politykę wobec Ukrainy.

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (22)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
3
~Najodważniejsza z odważnych 2016-02-01 (14:39) 10 godzin i 54 minut temu

Annie Politkowskiej grożono śmiercią wielokrotnie. Ona sama mówiła, że to ryzyko jest częścią zawodu dziennikarza. W pewnym sensie miała rację: przez całą karierę zajmowała się tym, czym inni rosyjscy dziennikarze zajmować się nie chcieli albo po prostu się bali. Jej kariera nabrała rozpędu w 1999 r., kiedy pojechała jako korespondentka "Nowej Gazety" na drugą wojnę w Czeczenii. Już samo to było aktem sporej odwagi, bo rosyjskie władze oficjalnie zakazały dziennikarzom pobytu w strefie konfliktu. Politkowska opisywała zbrodnie wojenne rosyjskiej armii: zaczystki - łapanki wśród czeczeńskiej ludności, porwania dla okupu, tortury i gwałty. Pisała nie tylko o dramacie cywilów, ale również o koszmarnym życiu rosyjskich poborowych, których - w przeciwieństwie do żołnierzy najemnych - korpus oficerski poddawał brutalnej "fali", a także o rosyjskich żołnierzach, którzy ratowali czeczeńskich cywilów. Chciała ich przynajmniej w ten sposób uhonorować. Raz nawet była w Czeczenii porwana. Grożono jej torturami i rozstrzelaniem. Dla zachodniej opinii publicznej materiały dziennikarki były nielicznymi wiarygodnymi źródłami informacji o tym, co się dzieje na froncie zapomnianej wojny. Politkowska dostała nagrody Amnesty International i OBWE, nagrodę Olofa Palmego, miała też otrzymać tytuł (już po śmierci) Bohaterki Wolności Prasy. Była jedną z ostatnich osób, od których Rosjanie mogli się dowiedzieć, co naprawdę ich armia robi na Kaukazie. Oczywiście dotyczyło to tych Rosjan, którzy chcieli słuchać. Większość nie chciała.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Nazywano ją "sumieniem Rosji"... 2016-02-01 (14:39) 10 godzin i 54 minut temu

... choć paradoksalnie we własnym kraju nigdy nie była popularna. Anna Politkowska wracała do swojego mieszkania, które wynajmowała w centrum Moskwy. Strzały dosięgły ja, gdy czekała na windę. Morderca uciekł, nie zatarłszy śladów. Był 7 października 2006 roku - 54. urodziny Władimira Putina. Kiedy w styczniu ruszył kolejny proces domniemanych sprawców jej zabójstwa, odnotowała to mało która gazeta. Nie tylko dlatego, że igrzyska w Soczi zdominowały czołówki. W Rosji Putina żadnego z zabójstw dziennikarzy nie wyjaśniono. Nigdy nie znajdowano zleceniodawców.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Bici, porywani, zabijani 2016-02-01 (14:38) 10 godzin i 55 minut temu

Jeśli brać pod uwagę dane nowojorskiego Komitetu Obrony Dziennikarzy (CPJ), Rosja od lat pozostaje w czołówce najbardziej niebezpiecznych dla dziennikarzy. Nie sposób wyliczyć, ilu było "zdejmowanych z anteny" przez telefon, ilu dostawało telefoniczne pogróżki czy było wyrzucanych z pracy za nieprawomyślny materiał. Zwiastunem zmian, jeszcze w epoce Jelcyna, był przypadek Grigorija Paski, który pisał o zagrożeniach ekologicznych, jakie stwarza rosyjska Flota Pacyfiku - skazano go na cztery lata więzienia. Dziś symbolem pejzażu medialnego Rosji jest konferencja prasowa prezydenta Putina, na której dziennikarze zadają nieśmiałe pytania i przytakują każdej odpowiedzi. A w ciągu półtorej dekady jego rządów kilkunastu rosyjskich dziennikarzy zapłaciło najwyższą cenę. W 2004 r. doszło do nieudanego zamachu bombowego na dziennikarkę Jelenę Triegubową, która wydała książkę o Putinie i kulisach rosyjskiej władzy (ostatecznie wyjechała do Wielkiej Brytanii). Rok później zastrzelono Paula Chlebnikowa, redaktora naczelnego rosyjskiego "Forbesa", który zajmował się majątkami rosyjskich oligarchów i planował wydanie książki o związkach pomiędzy nimi a Kremlem. W roku 2008 ciężko pobito opozycyjnego dziennikarza z podmoskiewskich Chimek, Michaiła Bekietowa - kiedy w szpitalu walczył o życie, nadal przychodziły na jego telefon SMS-y z pogróżkami. Był tak zmasakrowany, że trzeba było mu amputować nogi i palce u rąk; nigdy nie odzyskał mowy. Zmarł w 2013 r. Również w Chimkach pobito na śmierć dziennikarza lokalnej gazety, Siergieja Protazanowa. Natalię Estemirową, dziennikarkę i działaczkę na rzecz praw człowieka, uprowadzono z domu i zastrzelono w 2009 r. w Groznym. W styczniu 2009 r. zginął Stanisław Markiełow. Zastrzelono go na ulicy, paręset metrów od Kremla. On też na łamach "Nowej Gazety" pisał o Czeczenii, stając w obronie ludzi, których krewnych zabili rosyjscy żołnierze. Wraz z nim zginęła stażystka "Nowej Gazety" Anastazja Baburowa (nie skończyła jeszcze studiów). "Izwiestia" twierdziły, że Markiełow zginął, bo dopiero co się dowiedział, kto był zleceniodawcą zabójstwa Politkowskiej.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Litwinienko o wymiarze sprawiedliwości 2016-02-01 (14:37) 10 godzin i 56 minut temu

W każdym rosyjskim sądzie zasiada oficer rezerwy FSB. W todze sędziego udaje, że jest prawnikiem i wpływa na sędziów, żeby wydali właściwy wyrok. - Ma władzę nad sędziami? - Oficjalnie nie, ale ma swoje sposoby. Mówi: "Chcemy, żeby ten człowiek trafił za kratki". Sędzia odpowiada: "Nic na niego nie mamy". Wtedy on: "Życzy sobie tego wierchuszka. Sam szef. On nigdy nie zapomina przysługi. Nie masz mieszkania. Załatwimy. Odchodzi przewodniczący sądu - zajmiesz jego miejsce". Wkrótce sędzia zaczyna myśleć. Zarabia grosze, żona ciągle go za to beszta. Mieszkają z teściową, w jednym pokoju śpią trzy osoby w strasznych warunkach, więc sędzia pisze werdykt "winny". I koniec. To już ich sędzia. Jest lojalny. Zrobi wszystko, bo bierze łapówki. Wtedy przychodzi do niego agent FSB i mówi: "Dostaliśmy raport, że bierzesz łapówki. Ale skoro jesteś lojalny, to zapomnimy o nim". I agent drze raport.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Litwinienko o wymiarze sprawiedliwości 2016-02-01 (14:37) 10 godzin i 56 minut temu

Zawsze zaskakiwała mnie liczba ludzi, którzy trafiają u nas do więzienia. To po prostu nienormalne, że mamy tylu przestępców. To kraj kryminalistów. Prawie 50% dorosłego społeczeństwa odsiadywało jakiś wyrok. To otworzyło mi oczy. Przestałem już dostrzegać Boga w każdym generale i wyższym oficerze. Zrozumiałem, że kariery robią ludzie o gorszych cechach, niż ich podwładni. Widziałem wielu nikczemników. Rosyjskie więzienie nie karze, tam się człowieka niszczy.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Litwinienko o FSB 2016-02-01 (14:37) 10 godzin i 56 minut temu

Państwo stało się legalne. Mieliśmy wolne wybory, nastała demokracja. Tajne służby ze swoimi metodami stały się więc nielegalne. Żeby znowu mogły działać bezkarnie, musiały zdelegalizować państwo. Nielegalna władza stworzy prawa, w których służby staną się legalne. Ale jak zdelegalizować demokratyczne państwo? Trzeba wciągnąć je w polityczną prowokację. W wojnę. Planowano już inwazję Czeczenii. Sformowano dywizję pancerną (...) i wysłano do Groznego. Pomiętasz w '94 roku - nikt nie rozumiał, dlaczego kolumna czołgów stoi w Groznym. Aż została zaatakowana i spalona. Jelcynowi zaprezentowano porażający obraz - Czeczeni nas zaatakowali. Rozpoczęli wojnę. Niektórzy członkowie Dumy postanowili jechać do przywódcy Czeczenów - Dudajewa i namówić go, żeby odstąpił od wojny. Właśnie w tej chwili, w '94 roku w Moskwie nastąpiły eksplozje. Wcześniej ostrzeżono, że czeczeńscy terroryści idą na Moskwę. Najpierw powiadomili o tym opinię publiczną, potem były eksplozje (...) Za te zamachy terrorystyczne była odpowiedzialna FSB. Gdy Jelcyn rozpoczął wojnę w Czeczenii, przestał być demokratycznym prezydentem.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Litwinienko o FSB 2016-02-01 (14:37) 10 godzin i 56 minut temu

Putin zanim wstąpił na uniwersytet zaoferował swoje usługi KGB. Skorzystano z nich. Czyli w czasie studiów Putin donosił na swoich kolegów. Jako student uniwersytetu, który zgłosił się do KGB Putin był poddany co najmniej rocznemu szkoleniu przez agentów V wydziału. Interesowało ich tylko jedno - walka z wrogą ideologią, walka z odmiennym światopoglądem. Putin miał wyszukiwać studentów krytykujących partię, przywódców radzieckiego państwa, opowiadających polityczne dowcipy. Pisał o tym raporty.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Litwinienko o FSB 2016-02-01 (14:37) 10 godzin i 56 minut temu

W naszym kraju specsłużby to właściwie tajna organizacja polityczna, która korzysta z tajnych, brutalnych metod. Nie do walki ze szpiegami i terrorystami, lecz dla utrzymania przy władzy klasy rządzącej. Np. w 1999 roku, żeby przejąć władzę, FSB wykorzystała tajne metody stosowane jedynie przeciwko terrorystom i szpiegom. Gdyby władzę przejmowała armia, wyjechałaby na ulicę czołgami, wytoczyłaby armaty i wysłała samoloty, ale to wszyscy by zauważyli. FSB ma tajne metody. Nikt niczego nie zauważył, póki czekiści nie stworzyli rządu i nie przejęli każdego organu władzy. KGB było zbrojnym ramieniem partii. FSB to uzbrojone służby skorumpowanych rosyjskich urzędników.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska o Rosji 2016-02-01 (14:36) 10 godzin i 57 minut temu

Na przykład dzisiaj opublikowaliśmy artykuł, który jest według nas sensacyjny i bardzo ważny dla zrozumienia tego procesu. Jeden z terrorystów z musicalu "Nord-Ost" pracuje teraz w administracji Putina. Ma to dla nas wielkie znaczenie, bo rzuca inne światło na te wydarzenia. Gdy pisałam ten artykuł, robiło mi się niedobrze. Zupełnie jakbym wpadła do sedesu pełnego g...a. Myśleliśmy, że jak to opublikujemy, to coś się wydarzy, społeczeństwo powinno wreszcie zrozumieć, że on ich tam wprowadził i wyszedł. Dzisiaj jest poniedziałek. Nasza gazeta ukazała się wcześnie rano. Jest już późne popołudnie. Nikogo to nie obchodzi, a my się tak staraliśmy. To był kontrolowany atak terrorystyczny. Rząd dobrze wie, że nie będzie w tej sprawie żadnych protestów, żadnych meetingów, nic. Nie grozi im za to kompletnie nic. Jestem pewna, że spokojnie patrzą na nasze wysiłki z bezpiecznej wysokości niebosiężnego Kremla, myśląc: "No proszę, podskoczcie tutaj. Odbijemy was. Może przeżyjecie".

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska - Udręczona Rosja 2016-02-01 (14:36) 10 godzin i 57 minut temu

Dziś w kraju, kiedy brak wolnych mediów, parlamentu, pozostał tylko jeden sposób, aby wpłynąć na władzę. To uczciwi obywatele, którzy przychodzą na manifestacje...

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska - Udręczona Rosja 2016-02-01 (14:35) 10 godzin i 58 minut temu

A teraz, towarzysze deputowani, kto jest za wyborem Władimira Władimirowicza na cara, może opuścić ręce i odejść od muru.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska - Udręczona Rosja 2016-02-01 (14:35) 10 godzin i 58 minut temu

(...) jesteśmy społeczeństwem milionów niewolników i garstki panów, że to jest nam pisane i w tym kierunku będzie ewoluować ustrój.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska - Udręczona Rosja 2016-02-01 (14:35) 10 godzin i 58 minut temu

Władza nie dąży do zgody społecznej. Skłócone społeczeństwo to jej konik Garbusek, na którym zamierza wskoczyć w następną kadencję prezydencką, zachowując kontrolę nad przepływem pieniędzy w państwie, "a wy tam się tłuczcie między sobą".

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska - Udręczona Rosja 2016-02-01 (14:35) 10 godzin i 58 minut temu

Cały ten system: stronnicze sądy, fałszowane wybory, bezczelność władzy, lekceważenie problemów zwykłych ludzi - może istnieć jedynie dlatego, że naród milczy.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~A. Politkowska - Udręczona Rosja 2016-02-01 (14:35) 10 godzin i 58 minut temu

Władza lepiej wie, kto wróg, więc ma prawo karać konkretnych ludzi nawet za przestępstwa, których nie popełnili.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~Powtórka z groteski 2016-02-01 (14:40) 10 godzin i 53 minut temu

Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego kazało przeprowadzić śledztwo na nowo. Nie tylko dlatego, że schwytano poszukiwanego Rustama Machmudowa. Dziennikarze "Nowej Gazety" ustalili również, że pułkownik Pawluczenkow - główny świadek oskarżenia - to prawdopodobnie również współorganizator zabójstwa Politkowskiej! Ustalono, że za pieniądze przyjął "zlecenie", a następnie stworzył grupę złożoną m.in. z braci Machmudowów. To on miał kupić broń, przeprowadzić rozpoznanie i rozdzielić role między wykonawców wyroku. Pawluczenkow, próbując pójść na ugodę ze śledczymi, opowiadał im, że za zabójstwo Politkowskiej zapłacił czeczeński gangster Łom-Ali Gajdukajew (odsiadywał już wyrok za inne przestępstwa). Cena miała wynosić 150 tys. dolarów. Pawluczenkowa skazano na 11 lat. Towarzyszyły temu budzące zdumienie oświadczenia śledczych. Informowali oni prasę głównie o tym, kto... na pewno nie zamordował Politkowskiej. Wykluczyli, by maczali w tym palce Kadyrow albo Berezowski. Ogłosili wreszcie zgoła rewolucyjny wniosek: Politkowska została zamordowana z powodu swoich publikacji. Z 16-osobowego składu ławy przysięgłych zrezygnowało pięć osób. Sąd był zmuszony rozwiązać ławę i powołać nową - w jej skład musi wchodzić min. 12 osób. Na wszelki wypadek sąd wybrał tym razem 24, by każdy z przysięgłych miał "dublera". Nie pomylił się: pod koniec stycznia na pierwsze posiedzenie sądu nie stawiło się pięciu z 12 wyznaczonych przysięgłych i trzeba było sięgnąć właśnie po "dublerów". Proces odraczali też adwokaci oskarżonych, bo ci uznali, że nie mieli dość czasu na zapoznanie się z aktami sprawy. Linia ich obrony była m.in. taka: tę zbrodnię musieli popełnić profesjonaliści, a ich klienci zawodowcami nie są. Po tym wszystkim dziennikarze "Nowej Gazety" i rodzina Anny Politkowskiej mają prawo sądzić, że zleceniodawcy pozostaną bezkarni. W Rosji to raczej reguła niż wyjątek.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
2
~Sprzeciw wobec bezprawia 2016-02-01 (14:39) 10 godzin i 54 minut temu

Stopniowo zresztą mieli ku temu coraz mniej możliwości. W rosyjskiej "demokracji sterowanej" znikały kolejne niezależne gazety i kanały telewizyjne. Stopniowo podporządkowywane Kremlowi media przestały spełniać jakąkolwiek funkcję kontrolną. Politkowska biła na alarm: piętnowała w swoich publikacjach i książkach autorytarny kierunek, w którym zmierzała Rosja pod rządami Putina, nepotyzm i wszechobecną korupcję. Określała Rosję początku XXI wieku jako "system zakonserwowanego bezprawia". Bywało, że w poczuciu misji wychodziła z dziennikarskiej roli - jak po ataku czeczeńskich terrorystów na teatr na Dubrowce. Politkowska próbowała z nimi negocjować, a potem - gdy od gazu użytego przez siły specjalne zginęły dziesiątki zakładników - stała się kimś w rodzaju rzeczniczki interesów rodzin ofiar. Próbowała bronić ich wszędzie tam, gdzie odbijali się od urzędniczej bezduszności: w kostnicach, szpitalach i sądach. A przede wszystkim: śledziła, jak władze zamiatały Dubrowkę pod dywan, kiedy wszystkie inne media już porzuciły temat. Gdy terroryści opanowali w Biesłanie szkołę i wzięli zakładników, znów próbowała dostać się na miejsce i negocjować. Podczas lotu samolotem straciła przytomność, obudziła się dopiero w szpitalu. Miała ostre zatrucie pokarmowe i odesłano ją do Moskwy. Była przekonana, że to rosyjskie służby chciały ją trzymać z dala od Biesłanu i że ktoś dodał jej truciznę do herbaty. W rosyjskich realiach takie podejrzenie nie miało w sobie nic z paranoi. Dla swoich kolegów po fachu, którzy posłusznie podporządkowywali się linii Kremla, bywała bezwzględna. "Cenzura i autocenzura przekroczyła granice przyzwoitości. Media są głównie zajęte zgadywaniem, co trzeba mówić, żeby utrzymać się na powierzchni" - mówiła. Ktoś taki jak ona w Rosji Putina musiał narobić sobie wrogów. Wojskowi i urzędnicy wielokrotnie oskarżali ją o zdradę ojczyzny, ale nie tego najbardziej się obawiała. Mówiła, że najbardziej lęka się szeptanych z ust do ust pogłosek, że "wyczerpała limit cierpliwości władzy". Już latem 2006 r. krążyły słuchy, że pojawiło się "zlecenie" na Politkowską. Ale koledzy z redakcji sądzili, że akurat jej nic nie grozi - wydawała się zbyt znana na Zachodzie. Sama na półtora roku przed śmiercią zrezygnowała z ochrony, którą przyznała jej redakcja. Koledzy się mylili: teksty i książki Politkowskiej, które na Zachodzie honorowano nagrodami, w ojczyźnie ściągnęły na nią wyrok.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
2
~Już się wcale nie kryją 2016-02-01 (14:34) 10 godzin i 59 minut temu

Jaką bajkę opowiedzą społeczeństwu tym razem?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
2
~Proces, który nie mógł się zacząć 2016-02-01 (14:40) 10 godzin i 53 minut temu

Właśnie dlatego, że jeden z podejrzanych był czynnym pracownikiem resortów siłowych, proces toczył się przed sądem wojskowym. Prokuratura wnioskowała o jego utajnienie, bo rzekomo w aktach miały się znajdować informacje stanowiące tajemnicę państwową. Sąd jednak zdecydował o jawnym przebiegu (na czym z kolei zależało rodzinie Politkowskiej i redakcji jej gazety). Proces się opóźniał, bo adwokatka rodziny zamordowanej, Karina Moskalenko, zatruła się rtęcią - oczywiście w niewyjaśnionych okolicznościach. O udział w zabójstwie oskarżono trzy osoby: Siergieja Chadżikurbanowa (miał być organizatorem), Dżabraila Machmudowa i jego brata Ibrahima (współwykonawcy). Rustam Machmudow, kolejny z braci, był uważany za zabójcę i ścigany listem gończym. Podstawą oskarżenia były zeznania pułkownika milicji Dmitrija Pawluczenkowa. Ale dochodzenie było prowadzone tak, jakby chodziło o utrwalenie negatywnego obrazu Politkowskiej (np. akcentowano, że urodziła się w USA albo że otrzymywała zagraniczne nagrody), a nie znalezienie organizatorów zabójstwa. Śledczy spekulowali np., że dziennikarka była zamieszana w malwersacje albo że ktoś ją zamordował ze względu na długi. W trakcie procesu okazało się, że Federalna Służba Bezpieczeństwa fałszowała billingi telefoniczne oskarżonych. Doszło do kuriozalnej sytuacji: zostali uniewinnieni, a rodzina Politkowskiej i jej współpracownicy z "Nowej Gazety", którzy pilnie się procesowi przyglądali, musieli się z tym zgodzić. Byli wprawdzie przekonani o udziale oskarżonych w zabójstwie, ale wiedzieli, że sąd nie zdołał tego dowieść. Przede wszystkim jednak proces nie wyjaśnił, kto wydał "zlecenie".

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
2
~Różne tropy 2016-02-01 (14:40) 10 godzin i 53 minut temu

Prokuratura, badając sprawę jej zabójstwa, postawiła kilka hipotez. Sugerowano, że zabójstwo może być prowokacją wycelowaną w międzynarodowy wizerunek Kremla. Politkowska zginęła wszak w dniu urodzin Putina. Jedna z prorządowych gazet pisała, że zabójcy mogli być związani z niegdysiejszym oligarchą Borysem Berezowskim, który skonfliktował się z Putinem i uciekł na Wyspy Brytyjskie. Niektórzy wskazywali na możliwy "trop kaukaski". Politkowska była na "krótkiej liście" Ramzana Kadyrowa - namaszczonego przez Kreml watażkę, który sprawował krwawe rządy w pacyfikowanej Czeczenii. Wreszcie najważniejsza hipoteza, także związana z Czeczenią: śmierć dziennikarki miała być skutkiem zemsty grupy milicjantów i specnazowców z miejscowości Niżniewartowsk. Byli oni skierowani na służbę do Czeczenii i tam - jak wykazało śledztwo Politkowskiej - porywali z domów mężczyzn, by ich torturować i zabijać. Dziennikarka zebrała dość dowodów, by sprawą zainteresowały się też władze. Jednego z milicjantów w tej sprawie skazano, dwóch szukano listami gończymi. Politkowska przy tej okazji otrzymała mnóstwo pogróżek. Niecały rok po zabójstwie dziennikarski milicja zatrzymała 10 podejrzanych - w tej grupie mieli być zarówno organizatorzy, pomocnicy, jak i bezpośredni wykonawcy zbrodni. Sprawców mieli wspierać funkcjonariusze rosyjskiej bezpieki - wśród zatrzymanych był stołeczny oficer Federalnej Służby Bezpieczeństwa oraz byli pracownicy FSB, MSW i wynajęli przez nich czeczeńscy kryminaliści.

odpowiedz

zgłoś do moderacji