więcej

Żyją w szpitalach i koszarach, dom to tylko wspomnienie.

wp.pl | dodane 2010-08-05 (17:30)
drukuj

Musieli zostawić swoje domy i uciekać. Mimo że od zakończenia wojny upłynęły lata, powrót to duże ryzyko. Mieszkają w szpitalach, przedszkolach lub wojskowych koszarach. W jednym pokoju żyją całe rodziny. Mają trudności ze zdobyciem pracy, która jest warunkiem zmiany ich losu. Życie wewnętrznych uchodźców to niekończąca się „poczekalnia”. W drugą rocznicę wojny między Gruzją i Rosją Amnesty International opublikowało raport o osobach wewnętrznie przesiedlonych podczas tego konfliktu, a także w trakcie wcześniejszych starć w latach 90.

-
W 2008 roku podczas wojny 10 mężczyzn włamało się do naszego domu, okradli nas i zagrozili, że nas zabiją, jeśli się nie wyniesiemyGiorgi, wewnętrzny uchodźca
W 2008 roku podczas wojny 10 mężczyzn włamało się do naszego domu, okradli nas, wszystko zniszczyli i zagrozili, że nas zabiją, jeśli się nie wyniesiemy. (...) Dwa lata później dalej nie wiem, czy powrót jest bezpieczny – skarży się 80-letni Giorgi, wewnętrzny uchodźca, który mieszka obecnie w Gori.

Według danych podawanych przez Amnesty International, 246 tysięcy osób, czyli prawie 6% ludności Gruzji, zostało przesiedlonych w granicach kraju. Najwięcej – ponad 220 tysięcy – wewnętrznych uchodźców pojawiło się podczas konfliktów na początku lata 90.

Także w trakcie wojny z Rosją w sierpniu 2008 roku z Osetii Południowej i wąwozu Kodori w Abchazji uciekło prawie 130 tysięcy ludzi. Większość wróciła do swoich domów. Jednak, jak twierdzą obrońcy praw człowieka, 26 tysięcy osoby nadal nie może wrócić na rodzinne ziemi i nie będzie mogła tego też zrobić w najbliższej przyszłości.

-
Nie chcę żadnej pomocy czy jałmużny. Chciałabym tylko móc zarobić na własne życie70-letnia Leila
Nie chcę żadnej pomocy czy jałmużny. Chciałabym tylko móc zarobić na własne życie. Dawniej w domu ja i mój mąż pracowaliśmy od świtu do zmierzchu. Ludziom, takim jak my, trudno jest siedzieć w małym pokoju z poczuciem bezużyteczności – mówi 70-letnia Leila, która żyje obecnie w Gori.

- Osoby przesiedlone potrzebują więcej niż tylko dachu nad głową. Potrzebują pracy, dostępu do opieki zdrowotnej i zasiłków. Muszą (...) mieć możliwość dokonywania wyborów, które mają wpływ na ich życie - powiedziała Nicola Duckworth, dyrektor ds. Europy i Azji Centralnej w Amnesty International, która opublikowała raport „W poczekalni: Osoby wewnętrznie przesiedlone w Gruzji".

20 lat bez domu

- 17 lat temu, gdy wybuchła wojna, studiowałam języki obce na państwowym uniwersytecie, ale nigdy nie skończyłam studiów, bo zostałam uchodźcą. Teraz mój syn jest w liceum, ale nie stać mnie, aby poszedł na uniwersytet. (...) Nie mam szans na znalezienie pracy. Mam nadzieje, że chociaż moje dzieci nie będą musiały dzielić tego samego losu i czeka je lepsza przyszłość – mówi Iza, jedna z przesiedlonych kobiet żyjąca w Kutaisi.

Amnesty International przyznaje, że gruziński rząd podjął już pewne działania na rzecz poprawy warunków uchodźców. W 2007 roku przy międzynarodowym wsparciu wdrożono program, który ma zapewnić trwałe miejsca zamieszkania dla osób przesiedlonych. Jednak, jak wynika z raportu AI, 42% uchodźców z okresu walk w latach 90. nadal mieszka w szpitalach, przedszkolach, dawnych hotelach, czy koszarach wojskowych.

Część z nowych osiedli została utworzona na terenach wiejskich, gdzie trudniej jest zdobyć uchodźcom pracę.

- Po szkole zbieram z ojcem złom, który sprzedajemy. To nie dużo, ale zawsze coś. Pomoc dla IDP (Internal Displaced People – uchodźców wewnętrznych) starcza na książki do szkoły i jedzenie – opowiada 14-letni Levan, który żyje w Zugdidi.

- Wszystkie osoby przesiedlone wciąż cierpią z powodu skutków wojny. Potrzebują trwałych rozwiązań i to szybko, aby mogły powrócić do swojego dawnego życia - ocenia Nicola Duckworth.

Czytaj więcej o prawach człowieka na stronach Amnesty International.
oceń
2
0
Podziel się

Przeczytaj też

Wojny, konflikty, zamachy

Kiedy świat płonie, najwięcej informacji znajdziesz w nowym serwisie Konflikty.wp.pl


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~. [2010-08-06 12:28]

Ci uchodźcy to skutek
nazistowskiej polityki rosji..

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~POmyślcie!! [2010-08-05 19:50]

Ile tysięcy ludzi po powodzi nic nie ma?
nikt im nie pomógł, są bezdomni, bez grosza, bez pomocy-tu na tej zielonej wyspie pełnej cudów

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Magda [2010-08-05 19:28]

to straszne ,trzeba im jakoś pomóc
w tej biedzie .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Pako [2010-08-05 18:42]

Bajki
No cóż ja tam byłem i widziałem tych uchodxców, którzy tylko płaczą że nie mają na chleb ale całymi dniami siedza przed domami i popijaja czaczę lub wino. Osobiście znam kilku IDP, którzy po wojnie wzieli się solidnie za pracę i teraz są kimś. Im jest tak wygodnie bo państwo da a może i coś skapnie od innych organizacji. To nie jest tak jak pieknie opisuje się w mediach. Trzeba tu być i zobaczyć jak to wygląda, pomieszkać wśród tych ludzi i dopiero można wyciągać wnioski a są naprawde inne niz jest opisane w artykule

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Stanisław [2010-08-05 19:06]

Były podoficer zawodowy LWP
Ja też ponad 30 lat mieszkałem w koszarach i szpitalach jeżeli pobyt na odwyku można nazwać pobytem w szpitalu. Czy się skarże? Nie. Czy ktos będzie płakal nad moim losem. Chyba tez nie. Ale co wódy wypiłem - przynajmniej jest co wspominac.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ron [2010-08-05 18:58]

Gdyby nie politycz gruzińscy,takich tragedii byłoby
dużo mniej,a może wcale.Mogą mieć pretensje tylko do swoich "wodzów".

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy Krystyna Szumilas jest dobrym ministrem edukacji?

liczba oddanych głosów: 3361