Wirtualna Polska Wirtualna Polska - wiadomosci
Szukaj wiadomości:
Wyślij swój materiał
gorące tematy

Jak wybrać prezydenta, gdy wokół szaleje wojna?

Drukuj A A A

Afganistan.waw.pl | dodane 2009-11-07 (08:21)

Do drugiej tury wyborów w Afganistanie nie doszło. Tym samym prezydentem na kolejną kadencję został Hamid Karzaj.
Do drugiej tury wyborów w Afganistanie nie doszło. Tym samym prezydentem na kolejną kadencję został Hamid Karzaj. (fot. AP / Musadeq Sadeq)
Zamieszanie wyborcze w Afganistanie trwało dwa i pół miesiąca. Nic dziwnego, gdyż trudno jest w sposób demokratyczny wybrać prezydenta w kraju, gdzie od trzydziestu lat toczy się konflikt zbrojny. Wynik wyborów, nie jest jednak niespodzianką - zwyciężył dotychczasowy prezydent, Hamid Karzaj. Zwycięzców się nie sądzi, ale nie sposób nie zauważyć, że jest to wygrana wśród wielu kontrowersji, a sam proces wyborczy dostarczył światu kolejnych niepokojących informacji o afgańskiej rzeczywistości.

Na początku tygodnia przewodniczący Niezależnej Komisji Wyborczej, Azizullah Ludin obwieścił: „Pan Hamid Karzaj, który zwyciężył największą liczbą głosów w pierwszej turze i pozostał jedynym kandydatem w turze drugiej, zostaje wybrany na prezydenta Afganistanu.” Wcześniej, mimo rezygnacji Abdullaha Abdullaha, wybory miały się odbyć, gdyż ani afgańska konstytucja, ani prawo wyborcze nie przewidywały takiego obrotu sprawy.

Nieuczciwy proces wyborczy, atmosfera terroru, wewnętrzne podziały i obcy żołnierze w tle - to Afganistan w 2009 rokuJakub Gajda, afganolog
Głowy państw, w pierwszej kolejności tych zachodnich, złożyły Karzajowi gratulacje i życzenia. Sam prezydent w afgańskich mediach nazywa wybory „zwycięstwem afgańskiego społeczeństwa”, czy to jednak nie jest aby dobra mina do złej gry? Wybory afgańskie modelowego przebiegu nie miały, a kontrowersje wcale nie zniknęły wraz z ogłoszeniem zwycięzcy i na długo pozostaną w pamięci.

Afgańska niestabilność polityczna

Po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów, przed sześcioma tygodniami, Abdullah Abdullah wraz z pozostałymi kontrkandydatami Karzaja, stanowczo zaprotestował. Według obliczeń Niezależnej Komisji Wyborczej, Hamid Karzaj zdobył prawie 55% głosów, co dawało mu reelekcję już po pierwszym starciu (warunkiem było przekroczenie 50% poparcia). Dzięki inicjatywie przegranych, obserwatorów i licznym doniesieniom o nieprawidłowościach, doszło do ponownego liczenia głosów, co na tyle zweryfikowało wynik, że doprowadziło do drugiej tury. Oszustwa wyborcze na korzyść urzędującego prezydenta stały się więc nie tylko oskarżeniem i domniemaniem, ale i faktem.

Czytaj więcej o oszustwach wyborczych w Afganistanie.

Do drugiej tury weszło dwóch kandydatów z najwyższym wskaźnikiem poparcia – Karzaj i Abdullah. Już samo uczestnictwo w „dogrywce” było dużym sukcesem Abdullaha, który jednak szanse na ostateczne zwycięstwo miał niewielkie. Według zweryfikowanych wyników Hamid Karzaj zdobył 49,7% wszystkich głosów i do ostatecznego zwycięstwa brakowało mu dodatkowych 0,4%. Abdullah Abdullah zdobył 30,6%, różnica była więc spora. Z powodu publicznych oskarżeń o wyborcze oszustwa Hamida Karzaja, pewna liczba zwolenników na pewno mogła odwrócić się od tego kandydata, jednak jego ostateczne zwycięstwo wydawało się niemal pewne.

Oszustwa wyborcze na korzyść urzędującego prezydenta stały się nie tylko domniemaniem, ale i faktemJakub Gajda, afganolog
Abdullah Abdullah w obawie o kolejne nieprawidłowości, zabiegał o zmiany personalne w Niezależnej Komisji Wyborczej przed drugą turą, co nie przyniosło jednak żadnego rezultatu. Wobec takiego obrotu sprawy, kandydat podjął decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w wyborach. Nikt nie zakładał takiego obrotu sprawy.

Jak można wywnioskować, Abdullah zdecydował się na ten zaskakujący ruch nie tylko ze względu na niespełnienie jego postulatów dotyczących zmian personalnych w Komisji, ale właśnie przez wzgląd na niewielką szansę na zwycięstwo. Przede wszystkim, chodziło mu jednak o zamanifestowanie swego przekonania o spisku wyborczym na rzecz Karzaja. Jak sam powiedział, wycofał się, by w ten sposób zaprotestować przeciwko „niezdrowemu procesowi” wyborczemu.

Czytaj więcej: Co Afgańczycy sądzą o rezygnacji z drugiej tury wyborów.

Alarm dla społeczności międzynarodowej

Nieuczciwy proces wyborczy, atmosfera terroru, wewnętrzne podziały i obcy żołnierze w tle - to Afganistan w 2009 roku. Po ośmiu latach interwencji wojskowej NATO i wielomilionowych inwestycjach państw zachodnich w budowanie w tym kraju demokratycznego społeczeństwa, taki przebieg procesu wyborczego jest jasnym sygnałem, że afgańska demokracja to, póki co, pojęcie czysto teoretyczne.

Organizacja i zabezpieczenie afgańskich wyborów pochłonęły ogromne pieniądze. Po niedzielnej decyzji Abdullaha, Niezależna Komisja Wyborcza oświadczyła, że wybory i tak się odbędą, gdyż wycofania się jednego z kandydatów nie przewiduje ani afgańska konstytucja, ani prawo wyborcze.

Na szczęście zapadła inna decyzja. Wybory z faktycznym udziałem jednego kandydata byłyby jedynie okazją do działań zbrojnych coraz prężniej działających w tym kraju talibów i innych grup rebelianckich. Decyzja komisji oszczędzi też niewątpliwie sporą sumę pieniędzy, a także życie i zdrowie obywateli. Wystarczy przypomnieć kilka wydarzeń, które miały miejsce w czasie pierwszej tury głosowania, gdy talibowie obcinali Afgańczykom naznaczone wyborczym tuszem palce, a pewien mężczyzna „za karę” stracił nawet ucho i nos.

Finał afgańskich wyborów prezydenckich, wskazuje światu prawdę o przemianach w tym kraju. Niestety nie idą one w stronę właściwą. Wyborcze zamieszanie to jak alarm dla społeczności międzynarodowej, która „inwestuje” w Afganistan.

Wobec wydarzeń, które miały miejsce w bieżącym roku, najłatwiej dziś jest popaść w populizm i krzyczeć – wycofać wojska z Afganistanu! To nie nasza wojna, nie nasza sprawa! To niestety nie takie proste. Afganistan opuszczony przez NATO w takiej chwili, gdy demokracja zawodzi, władze centralne są słabe, a konflikt zbrojny trwa, może szybko stać się państwem znacznie niebezpieczniejszym dla Zachodu, niż ten sprzed 2001 roku.

Afgańska demokracja to, póki co, pojęcie czysto teoretyczne Jakub Gajda
Z pewnością należy po raz kolejny przemyśleć i zweryfikować strategię wobec Afganistanu. To, co zachodni dyplomaci, przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz żołnierze NATO czynią dla pokoju i rozwoju tego państwa, nie daje chyba spodziewanych efektów. Chaotyczny, pełen niebezpieczeństw, oskarżeń o oszustwa i niejasno rozwiązany proces wyborczy jest najlepszym tego potwierdzeniem. Afgański chaos trwa, a świat niewiele jest w stanie na to poradzić. Nadchodzi najtrudniejszy dla Afganistanu okres, prawdziwa chwila prawdy.

Z drugiej strony, na pierwszym planie są dziś ci, którzy wyborcze zamieszanie i finalną reelekcję Karzaja nazywają zwycięstwem społeczeństwa afgańskiego, a samego prezydenta klepią po plecach, gratulując mu sukcesu wyborczego.

Czy demokracja w zachodnim wydaniu, choć z europejskiego punktu widzenia wydaje się być istotą wolności, równości i sprawiedliwości społecznej, pasuje do realiów Środkowego Wschodu? To najważniejsze pytanie, które stawia światu casus tegorocznych wyborów prezydenckich w Afganistanie. Wygrał Karzaj, kto okaże się jednak faktycznym zwycięzcą, czas pokaże.

Jakub Gustaw Gajda, z serwisu Afganistan.waw.pl dla Wirtualnej Polski

Jakub Gustaw Gajda – orientalista, dziennikarz i publicysta, niezależny ekspert ds. Iranu i Afganistanu, współautor największego w Polsce serwisu informacyjnego o tematyce afgańskiej - Afganistan.waw.pl, właściciel firmy Orient Ekspert.

zobacz ranking
negatywnie pozytywnie
0 (0 głosów)

Wojny, konflikty, zamachy

Kiedy świat płonie, najwięcej informacji znajdziesz w nowym serwisie Konflikty.wp.pl

 
 

Opinie: 25 beta

Masz swoje zdanie? Przedstaw je! Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Więcej różnych opinii i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl.