fot.

Platforma celowo opóźnia wypłaty 500+? Mocne słowa posła PiS

• Tarczyński (PiS): Warszawa nie wypłaca 500+, w stolicy rządzi PO i oni robią to celowo
• Pienkowska (UM Warszawa): w pierwszych tygodniach spłynęło najwięcej wniosków, często z błędami, a systemy, jak Empatia czy ZUS, działały powoli lub się zawieszały
• Ostrowska (MOPR Gdańsk): większość mieszkańców dziękuje nam za sprawną pracę
• W rządzonej przez PO Bydgoszczy rozpatrzono 26,3% złożonych wniosków, a w Kielcach, gdzie władzę sprawuje PiS - 47,4%.




Zaledwie tydzień temu, 12 maja, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska informowała o prognozach związanych ze sztandarowym programem rządu, Rodzina 500+. - Żadne z dotychczasowych narzędzi polityki rodzinnej nie było tak efektywne w walce z biedą, jak zaproponowany przez nasz rząd program - mówiła z sejmowej mównicy Elżbieta Rafalska. Poinformowała również, że do 10 maja wnioski złożyło prawie 2,3 mln osób, wydano 1 milion decyzji i wypłacono już 1,2 mln świadczeń wychowawczych. - Wdrożenie Programu przebiegało płynnie, a samorządy dobrze przygotowały się do tej akcji - oceniła minister Rafalska.

Wśród polityków PiS pojawiają się jednak wątpliwości co do skuteczności realizacji programu w niektórych miastach - tych, gdzie władzę sprawuje opozycyjna Platforma Obywatelska. - Mówiliście, że nie ma na to pieniędzy i jest to bezsensowny projekt - stwierdził w programie #dziejesienazywo Dominik Tarczyński z PiS, zwracając się do europosłanki Julii Pitery z PO. - Warszawa nie wypłaca 500+, tu realizacja programu przebiega w najgorszym rytmie. W stolicy rządzi PO i oni robią to celowo, a przecież wiele osób czeka na te pieniądze - mówił poseł PiS. - Tylko dzięki samorządom program 500+ to sukces rządu - odpierała zarzuty Julia Pitera.




Jak wyglądają fakty? Jedno z miejsc na mapie Polski, gdzie włodarzem jest reprezentant PO, to stolica Wielkopolski. W kwietniu w Poznańskim Centrum Świadczeń przyjęto 23 tys. wniosków i wydano 4,5 tys. decyzji, wypłacając 4,5 mln zł świadczeń. Rozpatrzone wnioski stanowią więc 19,6% wszystkich zgłoszeń.

W rządzonym przez Pawła Adamowicza z PO Gdańsku wnioski o dofinansowanie w ramach programu 500+ złożyło ponad 21 tys. spośród ok. 23 tys. uprawnionych rodzin, a pieniądze wypłacono ok. 6,2 tys. z nich - oznacza to, że rozpatrzono 29,5% zgłoszeń. Miasto początkowo uruchomiło 17 punktów przyjmowania wniosków jednak siedem z nich zostało zamkniętych, bo - jak twierdzą miejscy urzędnicy - nikt z nich nie korzystał. Niebawem kolejne takie punkty ulegną likwidacji.


- Słyszałam o podjętych przez gminy decyzjach związanych z uruchomieniem wypłaty po ustaleniu wszystkich uprawnień, przy zachowaniu trzymiesięcznego, ustawowego terminu. Nie dotyczy to jednak Gdańska - informuje Wirtualną Polskę Monika Ostrowska, rzecznik prasowy gdańskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. - Wypłacamy świadczenia na bieżąco, począwszy od 11 kwietnia. Na ten cel otrzymujemy z Urzędu Wojewódzkiego środki finansowe pochodzące z budżetu państwa, ale jedynie na wypłatę już ustalonych uprawnień. Każdego miesiąca składamy zapotrzebowanie na środki do wypłaty. Gmina nie dysponuje całą przyznaną dotacją z budżetu państwa. Mamy jeszcze dość dużo czasu, ale staramy się wypłacać świadczenia niezwłocznie po wydaniu decyzji administracyjnej. Większość mieszkańców dziękuje nam za sprawną pracę. Każdego dnia na naszą infolinię dzwoni ok. 400 osób z pytaniami o status ich sprawy - dodaje Monika Ostrowska.

W Bydgoszczy funkcję prezydenta sprawuje Rafał Bruski z PO. Jego ugrupowanie cieszy się też większością w radzie miejskiej. Jak miasto radzi sobie z realizacją programu 500+? Według danych z maja, do urzędu wpłynęło 17,5 tys. wniosków, a zrealizowano wypłatę świadczeń dla 4,6 tys. osób (stanowi to 26,3% złożonych wniosków), na łączną kwotę 3,3 mln zł.

W samej Warszawie, do 10 maja wpłynęło ponad 80 tys. wniosków. Urzędnicy wydali 19 tys. decyzji - to 23,8% wszystkich zgłoszeń. - Sukcesywnie rozpatrujemy wnioski. W pierwszych tygodniach spłynęło ich najwięcej, często z błędami, a systemy, takie jak Empatia czy ZUS, działały powoli lub się zawieszały - informuje Wirtualną Polskę Katarzyna Pienkowska ze stołecznego ratusza. - Wypłaty ruszyły od 20 do 30 kwietnia w zależności od dzielnicy. Od chwili złożenia wniosku przez mieszkańca urzędy mają trzy miesiące na wypłatę świadczeń - dodaje.

A jak z realizacją programu 500+ radzą sobie miasta zarządzane przez Prawo i Sprawiedliwość?

W Kielcach, gdzie rządzi koalicja PiS i Porozumienia Samorządowego, złożono ponad 9,5 tys. wniosków. Około 4,5 tys. (47,4%) z nich już rozpatrzono, wypłacając przy tym 4,3 mln zł.


W Tarnowie, gdzie większość w radzie miasta posiada PiS, sytuacja przedstawia się następująco: przyjętych zostało 5,6 tys. wniosków o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego i wydano 2,2 tys. decyzji administracyjnych (to 39,3% wszystkich zgłoszeń). Łącznie wypłacono rodzinom kwotę 2,4 mln zł.

W innym mieście rządzonym przez PiS, Nowym Sączu, według najnowszych danych złożono 5,3 tys. wniosków. Rozpatrzono nieco ponad 2 tys. z nich (47,4%) i wypłacono świadczenia na łączną kwotę 9,5 mln zł. Jak twierdzą urzędnicy, z którymi kontaktowała się Wirtualna Polska, do tej pory nie wystąpiły problemy związane z realizacją programu.

Kolejne miasto, któremu przyjrzeliśmy się pod względem realizacji programu 500+, to rządzona przez PiS Ostrołęka. Jak informuje Wirtualną Polskę Anna Jaczewska, kierownik Działu Świadczeń Rodzinnych w lokalnym MOPR, złożono tam 3,1 tys. wniosków i rozpatrzono 2,1 tys. z nich (67,7%). Łączna kwota wsparcia udzielonego do tej pory w Ostrołęce w ramach programu 500+ to 1,4 mln zł.

(fot. WP/Marta Sitkiewicz)


- Problem z wypłatami świadczenia 500+ ujawnili mi wyborcy na portalu społecznościowym Twitter. Z ich relacji wynika, że deponowanie środków na długi czas ma miejsce tam, gdzie rządzi PO - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Dominik Tarczyński z PiS. - Po pierwszym zawiadomieniu, złożonym na publicznym forum, w tej samej sprawie zaczęli do mnie pisać inni internauci z różnych województw. Z tego, co mówili wynikało jednoznacznie, że problemy z wypłatą 500+ nie są powodowane kwestiami formalnymi czy administracyjnymi, tylko niechęcią samorządów w miejscach, gdzie rządzi PO. Jak na dłoni widać więc, że PO postrzega program 500+ jako duże zagrożenie dla siebie, dla swojej pozycji politycznej. Jestem przekonany, że takie zachowanie samorządowców Platformy obróci się przeciw tej partii. Jest wiele rodzin, które czekają na wypłatę tego świadczenia. To w dużej mierze osoby w bardzo trudnej sytuacji finansowej i takie upokarzanie ich w imię polityki ze strony samorządowców PO jest po prostu ohydne i nieludzkie. Będę interweniował w tej sprawie - dodaje poseł PiS.

- Zgodnie z tym, co pani minister Rafalska mówiła w Sejmie, są też oczywiście ośrodki, gdzie występują opóźnienia. Rząd i ministerstwo zrobiło jednak absolutnie wszystko, by środki znalazły się jak najszybciej na kontach uprawnionych osób - komentuje w rozmowie z Wirtualną Polską Magdalena Kłosińska, rzecznik Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. - Niektóre gminy tłumaczyły się zawieszeniami systemów informatycznych. Ale już np. przetrzymywanie przez gminę pieniędzy na koncie bez przyczyny jest niedopuszczalne i nieakceptowalne przez resort. Wtedy będzie reagował wojewoda - tak stało się w Szczecinie, gdzie miasto musiało zwrócić 5 mln zł dotacji. Rząd wywiązał się z obietnic. Nie wyobrażamy sobie, żeby pieniądze nie były przekazywane rodzinom - dodaje.



Współpraca przy materiale: Tomasz Gdaniec, Zenon Kubiak, Robert Kulig.

Polityk PO czyści drzwi Brudzińskiego. "W ramach walki z hejtem"

Sławomir Nitras, polityk PO, postanowił wyczyścić oblane przez nieznanych sprawców drzwi biura poselskiego przewodniczącego komitetu wykonawczego PiS Joachima Brudzińskiego. Do incydentu doszło w nocy z 17 na 18 stycznia. - Ten gest z naszej strony, próba posprzątania tego, niech będzie dowodem, że solidaryzujemy się z nim, kiedy spotyka go taki akt przemocy - mówił Sławomir Nitras przed biurem Joachima Brudzińskiego. - Wszyscy, gdy sąsiada spotyka akt agresji, powinni okazać mu solidarność- dodał Nitras.





Akt wandalizmu odkrył pracownik biura Brudzińskiego, który w środę rano przyszedł do pracy. Biuro nie ma kamer, ale znajdujący się w pobliżu bankomat jest objęty monitoringiem. Być może zainstalowana tam kamera pomoże naprowadzić na trop wandali.
Facebook
fot.

Apel do Brytyjczyków: uczcie się języka polskiego oraz urdu

Brytyjczycy powinni uczyć się języka polskiego, urdu i punjabi - tak uważa profesor Wendy Ayres-Bennett z uniwersytetu w Cambridge. Wyjaśnia, że chodzi o to, aby być bardziej gościnnym wobec imigrantów. Dlatego apeluje do rządu, żeby ułatwił Brytyjczykom naukę tych języków.

- To bardzo ważne, by myśleć o integracji, jako o zjawisku obustronnym. Imigranci często uczą się języka angielskiego, dlatego Brytyjczycy powinni nauczyć się polskiego, urdu, czy punjabi. Zwłaszcza w miejscach, gdzie imigrantów jest dużo. To sprzyja spójności społeczeństwa - twierdzi Wendy Ayres-Bennett, która jest profesorem filologii francuskiej oraz lingwistyki.


Poparła ona również nawoływania skierowane do przyjezdnych, by uczyli się języka angielskiego od razu po przybyciu na Wyspy.

- Jako naród, mieszkańcy Wielkiej Brytanii często nie widzą potrzeby, aby nauczyć się innego języka. Jest to uważane za pewnego rodzaju trudność i coś, co dotyczy jedynie elit intelektualnych - wyjaśniła.

Profesor chciałaby, by jej rodacy mieli więcej możliwości nauki władania językami. Zaapelowała do rządu o ułatwienie dla Brytyjczyków w tej sprawie. Szczególnie na obszarach zamieszkiwanych przez duże społeczności imigrantów. Jak dodała: "wskazywałoby to na istnienie wzajemnego wysiłku wkładanego w zrozumienie kultury i języka innych ludzi.

WP, The Guardian