więcej

To będzie afera równie wielka jak ACTA? .

wp.pl | dodane 2012-02-08 (12:15)
zobacz galerię

fot. AFP / Philippe Desmazes Francuska elektrownia atomowa Cruas Meysse

opinie
drukuj

Co łączy międzynarodową umowę ACTA, z programem budowy w Polsce elektrowni jądrowych? W obu przypadkach o najważniejszych sprawach dowiedzieliśmy się, gdy decyzje już zapadły, ponieważ rząd nie przeprowadził odpowiednich konsultacji społecznych. Tym razem mieszkańców i władz jednej z miejscowości zapomniano poinformować, że na ich terenie może powstać elektrownia atomowa. - Na razie mieszkańcy Gąsek (k. Mielna), którzy z konferencji prasowej PGE dowiedzieli się, że w ich miejscowości może stanąć atomówka, błyskawicznie się zorganizowali i doprowadzili do zorganizowania w ich gminie referendum, które odbędzie się 12 lutego - pisze w felietonie Piotr Stankiewicz, socjolog zajmujący się komunikacją społeczną w obszarze energetyki.

Nawet minister Boni, bijąc się w piersi i dzielnie deklarując gotowość do dymisji, przyznał się do tego, że w przypadku ACTA "zabrakło" konsultacji społecznych. Jednakże ignorowanie obowiązku konsultowania ze społeczeństwem istotnych decyzji jest raczej regułą niż wyjątkiem. Świadczyć o tym może przykład realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ), zakładającego budowę w Polsce do 2020 roku pierwszej elektrowni atomowej. Niezależnie od poglądów na energetykę jądrową, nie sposób nie przyznać racji ekologom, wskazującym na fakt, że strategiczna z perspektywy rozwoju polskiego sektora energetycznego decyzja została podjęta bez publicznej debaty. Dotyczy to zresztą także kolejnych decyzji składających się na realizację PPEJ.

Pod koniec listopada 2011 roku PGE S.A., inwestor pierwszej polskiej elektrowni atomowej, podała po długim wyczekiwaniu trzy potencjalne lokalizacje dla inwestycji. Obok wskazywanych już wcześniej i - co ważne - zgłoszonych przez lokalne władze samorządowe kandydatur Żarnowca oraz Lubiatowa-Kopalina, znalazły się tam także tajemnicze Gąski, mała miejscowość wypoczynkowa nad zachodnim Bałtykiem. Było to zaskoczeniem nie tylko dla mieszkańców, ale nawet dla władz lokalnych i wojewódzkich, które nie były o tym zawczasu poinformowane. O tym, jak bardzo ta decyzja była niespodziewana i z nikim wcześniej niekonsultowana najlepiej świadczyć może fakt, że spowodowała wydłużenie prowadzonych przez rząd konsultacji transgranicznych dokumentu "Prognoza oddziaływania na środowisko PPEJ" ze względu na konieczność uwzględnienia w niej nowej lokalizacji.
Konsultacje nie mają za zadanie umożliwienia obywatelom wpływania na kształt stanowionego prawa, nie służą podejmowaniu lepszych decyzji, uwzględniających interesy różnych grup i środowisk, ale są jedynie sposobem „wyjaśniania” społeczeństwu, jak bardzo się mylidr Piotr Stankiewicz


Marketing zamiast konsultacji społecznych

Jeszcze zanim Donald Tusk ogłosił, że ACTA zostanie podpisana przez Polskę w planowanym terminie, minister Boni dopuścił w jednym z wywiadów możliwość odsunięcia samego momentu podpisania w czasie, by móc przeprowadzić konsultacje „i wyjaśnić społeczeństwu”, o co tak naprawdę w ACTA chodzi. Taki sposób rozumienia konsultacji jest symptomatyczny dla logiki działania rządu partii zwącej się „obywatelską”. Konsultacje nie mają za zadanie umożliwienia obywatelom wpływania na kształt stanowionego prawa, nie służą podejmowaniu lepszych decyzji, uwzględniających interesy różnych grup i środowisk, ale są jedynie sposobem „wyjaśniania” społeczeństwu, jak bardzo się myli, protestując przeciw przyjętemu przez władze rozwiązaniu.

Z podręcznikowym wręcz przykładem tego podejścia mamy do czynienia w obszarze energetyki jądrowej, gdzie zamiast debaty publicznej - do której zorganizowania państwo polskie jest zobligowane na mocy regulacji międzynarodowych i polskiego prawa - realizowana jest „kampania informacyjno-edukacyjna”, której oficjalnie deklarowanym celem jest przekonanie Polaków - z wykorzystaniem klasycznych metod marketingowych i public relations - do budowy elektrowni jądrowej.

Katalizator protestów społecznych

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zarówno w przypadku ACTA, jak i energetyki jądrowej, sam rząd niejako prowokuje protesty społeczne. Przeciw ACTA protestują już nie tylko ci, którzy oburzeni są jej zapisami, ale przyłączają się do nich szerokie masy osób, które do końca może nie orientują się, o co w tym wszystkim chodzi, ale wiedzą, że nie zgadzają się na to, jak zostali potraktowani przez władze. Mamy tu do czynienia z jednym z kluczowych mechanizmów rządzących konfliktami społecznymi, gdy jednej ze stron udaje się zmobilizować nieprzekonanych; osób neutralnych jest zazwyczaj większość, w przeciwieństwie do mniejszości zadeklarowanych, protestujących przeciwników. Od umiejętności mobilizowania osób neutralnych zależy sukces protestu. W przypadku ACTA widzimy na ulicach rzesze osób zmobilizowanych przez Anonymous. Czy będzie podobnie w przypadku elektrowni jądrowej, czy ekolodzy będą w stanie pociągnąć za sobą opinię publiczną?

W dużym stopniu zależy to od tego, jak ta opinia publiczna zostanie potraktowana przez władze państwowe. Na razie mieszkańcy Gąsek, którzy z konferencji prasowej PGE dowiedzieli się, że w ich miejscowości może stanąć atomówka, błyskawicznie się zorganizowali i doprowadzili do zorganizowania w ich gminie referendum, które odbędzie się 12 lutego. Czy powodem była ich naturalna niechęć wobec tej technologii, o którą tak łatwo i często posądza się mieszkańców potencjalnych lokalizacji? Może to budzić wątpliwości, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w innych możliwych lokalizacjach plany budowy elektrowni spotykają się nawet z 70-procentowym poparciem miejscowej ludności.
w przypadku ACTA nie mamy do czynienia z jednorazowym „wypadkiem przy pracy”, lecz z typowym dla III RP sposobem podejmowania decyzji, który odciska swoje piętno także na strategicznych sferach rozwoju Polski, takich jak energetyka jądrowadr Piotr Stankiewicz


Na stronie www.referendumacta.pl zebrano już 250 tys. podpisów za zorganizowaniem referendum w sprawie ACTA. W obszarze energetyki jądrowej - poza lokalnym referendum w Gąskach - o potrzebie zorganizowania ogólnopolskiego referendum mówili zarówno SLD, Ruch Palikota jak i wicepremier Waldemar Pawlak. Nawołują do niego także ekolodzy. Referendum powinno jednak kończyć proces konsultacji społecznych, a nie je zastępować. By móc się wypowiedzieć w sprawie tak skomplikowanej, jak rozwój energetyki jądrowej, należy mieć najpierw szansę, by wyrobić sobie opinię na ten temat. Referendum powinno być poprzedzone szeroko zakrojoną akcją informacyjną oraz pogłębionymi debatami, które pozwoliłyby na ukształtowanie tzw. „poinformowanej opinii społecznej”. Referendum niepoprzedzone tego rodzaju działaniami zamienia się w plebiscyt.

Kto zarobi na energetyce atomowej?

Przy ACTA dość powszechnie mówi się o tym, że stoją za nią interesy wielkich koncernów, a sam nieprzejrzysty i miejscami niejawny sposób przygotowywania umowy (począwszy od niejasności odnośnie jej autorstwa, przez głosowanie na Komisji Rolnictwa i Rybołówstwa Unii Europejskiej) miał na celu stworzenie warunków dla oddziaływania tych grup na proces legislacyjny. Przypadek ACTA zwraca uwagę na bardzo istotną rolę konsultacji społecznych: są one nie tylko metodą pozwalającą na uwzględnianie interesów różnych grup i środowisk, także tych pozbawionych narzędzi lobbingowych, oraz organizacji reprezentujących ich interesy, ale przede wszystkim są narzędziem społecznej kontroli procesów decyzyjnych. Brak konsultacji wiąże się zazwyczaj z brakiem transparentności i łatwo prowadzi do sytuacji korupcyjnych i konfliktu interesów, zgodnie z zasadą „w mętnej wodzie łatwiej ryby łapać”. Dlatego warto zastanowić się, jakie grupy interesu korzystają na nieprzejrzystości i braku konsultacji przy realizacji Polskiego Programu Energetyki Jądrowej. Pewną wskazówką może być tutaj rzecz na pozór marginalna: wspomniana już kampania informacyjno-edukacyjna, na którą rząd przeznaczył 20 milionów złotych - kwota znikoma w perspektywie kosztów całego programu, ale nie do pogardzenia dla firm PR-owych i marketingowych. Rozstrzygnięty w drugiej połowie 2011 roku przetarg prowadzony przez Ministerstwo Gospodarki na wykonawcę tej kampanii wygrało konsorcjum złożone z trzech firm. Tak się składa, że jedna z nich wcześniej przygotowała na zlecenie tego samego ministerstwa projekt tej samej kampanii informacyjno-edukacyjnej pt. „Bezpieczeństwo, które się opłaca”. Stał się on podstawą Opisu Przedmiotu Zamówienia, będącego elementem tzw. SIWZ (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia), czyli podstawowego dokumentu określającego kryteria przetargu. Być może to drobiazg, ale każe się zastanowić, jak zapadają decyzję (i komu przynoszą zyski) w tych obszarach realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, gdzie w grę wchodzą już nie dziesiątki, a setki milionów złotych.

Analogie zbliżone do tych wymienionych powyżej, odnoszących się do ACTA i energetyki jądrowej, można niestety odnaleźć w większości obszarów decyzyjnych we współczesnej Polsce. To pokazuje, że w przypadku ACTA nie mamy do czynienia z jednorazowym „wypadkiem przy pracy”, lecz z typowym dla III RP sposobem podejmowania decyzji, który odciska swoje piętno także na strategicznych sferach rozwoju Polski, takich jak energetyka jądrowa. Jak pokazują ostatnie zatrzymania urzędników Ministerstwa Środowiska i Państwowego Instytutu Geologicznego, z podobną sytuacją nieprzejrzystości przy podejmowaniu decyzji, wspieraną brakiem konsultacji, mamy do czynienia m.in. w obszarze gazu łupkowego, gdzie również potencjał protestów jest dość znaczny.

Dr Piotr Stankiewicz – adiunkt w Zakładzie Interesów Grupowych w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, zajmuje się komunikacją społeczną i polityką informacyjną w obszarze energetyki.

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji.


oceń
150
28
Podziel się

Przeczytaj też

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +5 [5]
~ELI [2012-02-08 16:28]

Nie chce w naszym kraju żadnych elektrowni atomowych, a widząc jakich mamy w kraju fachowców, to tym bardziej się boję... HELMUT TUSK NIECH SIĘ JUŻ PODA DO DYMISJI ZANIM SAMI GO SPRZĄTNIEMY.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~margot [2012-02-13 13:35]

"W środę 15 lutego sejmowe komisje Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka mają wyłonić ze swojego grona podkomisję do rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy o zmianie w ustawie o zgromadzeniach. Projekt ten zagraża konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Wbrew pozorom nie chodzi tylko o ograniczenia dotyczące manifestowania z zasłoniętą twarzą. Apeluję do wszystkich zaangażowanych w ruch przeciwko ACTA o protesty również i w tej sprawie. Bo niedługo okaże się, że nie będzie można już legalnie manifestować. " kopiuj / wklej dalej

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~margot [2012-02-13 13:34]

@Internauci Polscy ^ W ACTA wcale nie chodzi o internet a o licencje i patenty o żywność ( rośliny GMO i zwierzeęta hodowlane ) i inne ważne produkty i technologie ! Czy pan wie , że Amerykanie opatentowali trzy genotypy świni domowej? To niestety nie żart !!!! Będzie ktoś chciał hodować trzodę chlewną - będzie płacił Amerykanom ! Podobnie jest z roślinami GMO. Ziarno z plonów roślin GMO nie będzie kiełkowało a materiał siewny trzeba będzie kupować np. w f."Monsanto". Wszystkie patenty, licencje i koncesje są w rękach Amerykanów ! ACTA to w perspektywie kilkudziesieciu lat głód i katastrofa na świecie ! Poniżej kopia opinii innego internauty ! ~cała prawda o ACTA !!!!!!!! Użytkownik anonimowy Przyglądam się temu sporowi od samego początku i mimo że niby wszyscy znają ACTA nie mam pojęcia dlaczego wiąże się go tylko z Internetem. W mediach mówi się o ACTA jako o problemie Internetu ale jeżeli przeczyta się ten dokument uważne to widać że internet to tylko mała część jakiej on dotyczy. ...... rozwiń całość rozwiń całośćACTA jest traktatem handlowym narzuconym przez USA, na warunkach USA. Nacisk jest wręcz fizycznie odczuwalny. Jak wiemy ACTA dotyczy przeciwdziałania rozpowszechniania podróbek nie tylko w Internecie ale przede wszystkim w świecie realnym. ACTA będą miały zastosowanie wszędzie tam gdzie zostanie naruszenia zasada rzekomej oryginalności. Narzuci to rozprowadzanie produktów opartych na konkretnych patentach. Do czego zmierzam? Otóż ACTA zakładają na sygnotariuszy stosowanie wyrobów które są poparte patentami zarejestrowanymi w wielkich korporacjach zachodu (czytaj USA). A dlaczego bo nie mamy własnych które mogłyby konkurować z tamtymi. To od razu eliminuje konkurencje krajów rozwijających się takich jak Polska. Nie będziemy mogli niczego wyprodukować bez kupna licencji od korporacji zachodnich inaczej będziemy odpowiadać za podrabianie, czyli będziemy biedni ponieważ licencje są tak drogie że nie sprzedamy niczego taniej od nich. To będzie miało wpływ na wiele gałęzi przemysłu jak na przykład przemysł około-samochodowy. Nie znajdziemy tanich części zamiennych. To samo dotyczy przemysłu IT. Nie mamy żadnych patentów z tej dziedziny. Nawet przemysł rolniczy ucierpi ponieważ licencje na żywność modyfikowaną genetycznie mają tylko amerykanie. Jednym słowem spowolni to lub nawet zatrzyma wzrost gospodarczy. Dlatego takie kraje jak Chiny Rosja czy Indie nie podpisały tego dokumentu. Tam gospodarka idzie do przodu i będzie szła. To oni będą konkurencją dla zachodu. Jak ratyfikujemy ACTA stracimy również całkowitą kontrole nad wydobyciem gazu łupkowego ponieważ licencje na technologie wydobycia mają tylko amerykanie. Czyli nie zrobimy nic bez amerykanów nawet jak się na nich obrazimy. Jak dotkniemy tych złóż bez nich to za to odpowiemy. Jeżeli nie podpiszemy ACTA to możemy dyktować jakieś warunki bo ponoć mamy jedne z największych złóż na świecie. Biorąc pod uwagę krzywą wzrostu zapotrzebowania na jakieś 300 do 400 lat. ACTA jest dobre dla takich krajów jak USA ponieważ to oni mają wszystkie patenty a takie kraje jak nasz doprowadzi do pozycji "wyrobników" dla zapewnienia ich dobrobytu. Ratyfikowanie ACTA będzie jednym z największych przekrętów w dziejach polski. -to nie moje słowa tylko innego użytkownika Proszę wasz o kopiowanie i wklejanie tego na inne strony

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~margot [2012-02-13 13:34]

Szanowni Państwo , tutaj Was dalej usiłują kiwać . Internet to tylko jeden z aspektów ACTA - a żywność , ziarno siewne , lekarstwa , części zamienne , itd., itd., ? Internet doczepiono do tego na pierwszym miejscu jako najprostszy do rozegrania temat . Przypominam - podpisanie ACTA postanowione zostało w artykule 83 ogłoszonego tuż przed Swiętami rozporządzenia EU w sprawie rybołówstwa a samo podpisanie odbyło się w Tokio . Pan Premier już zaczyna grać na współczucie - jak kiedyś "pomożecie ?" ( kto to pamięta ?) to teraz " współczujecie ?". Naród podyskutuje , pokrzyczy " współczujemy " a ratyfikację załatwi się na utajnionej sesji wyjazdowej Sejmu np. w Macchu Picchu pomiędzy dwoma meczami Euro 2012 albo w Kapsztadzie 24 grudnia (co za problem dla Sony podesłać dwa Boeingi 747 albo dwa Airbusy 380 , jeżeli przypadkiem będą jeszcze latać ?) Pozdrowienia Dinozaur ( z Neandertalu )

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~margot [2012-02-13 13:33]

"ACTA została podpisana, a tymczasem trwają prace nad bardzo podobnym porozumieniem pn. Trans Pacific Partnership (TPP). Uczestniczące w negocjacjach kraje podobno zobowiązały się do nieujawniania żadnych dokumentów dotyczących negocjacji. Trudno nie odnieść wrażenia, że niedemokratyczne procedury wypracowane przy ACTA będą miały szersze zastosowanie. W lutym 2011 odbyła się już piąta runda negocjacji w sprawie TPP. Po każdej z takich rund wydawano komunikaty prasowe mówiące o tym, jak ważny jest ten pakt dla gospodarki. USA nie boi się otwarcie mówić, że TPP jest szczególnie ważny dla gospodarki Stanów Zjednoczonych. O kontrowersyjnej treści ACTA Dziennik Internautów pisał dość sporo. Zwracaliśmy też uwagę na tryb wypracowywania porozumienia. Negocjatorzy z krajów zainteresowanych inicjatywą rozmawiali przy drzwiach zamkniętych o kontrowersyjnych sprawach. Przez dłuższy czas opinia publiczna mogła poznać ACTA tylko dzięki wyciekom. Potem przedstawiono wypracowany tekst porozumienia i zaczęto mówić, że ACTA już jest gotowa i trzeba porozumienie podpisać.Ten sam sposób działania stosują obecnie kraje, które prowadzą negocjacje w sprawie dokumentu Trans Pacific Partnership (TPP). Z przecieków wynika, że TPP proponuje wprowadzenie m.in. odszkodowań uwzględniających cenę detaliczną produktów oraz wykraczającą poza amerykańskie standardy odpowiedzialność dostawców usług internetowych (ISP), a także prawne zachęty dla ISP dotyczące powstrzymywania nieautoryzowanego przechowywania i transmisji materiałów chronionych prawem autorskim. Tej sytuacji nie tolerują obywatele Nowej Zelandii, którzy skierowali list otwarty do premiera, prosząc o ujawnienie dokumentów dotyczących TPP. List podpisali przedstawiciele związków handlowych, organizacji pozarządowych, organizacji związanych z rynkiem IT, a nawet przedstawiciele związków religijnych. Podobne petycje składały różne grupy obywatelskie w Australii, Malezji, Chile i USA, o czym można poczytać na stronie TPP Digest. Ostatnie doniesienia wskazują na to, że obywatele nie mogą liczyć na przejrzystość władz. Obserwująca negocjacje prof. Jane Kelsey z Uniwersytetu w Auckland donosi, iż strony negocjacji prawdopodobnie zobowiązały się do utrzymania w tajemnicy wszystkich dokumentów z wyjątkiem finalnego tekstu i to przez okres czterech lat po ewentualnym wejściu porozumienia w życie. Tak daleko idącą tajemniczość naprawdę trudno zrozumieć (zob. TPP Watch, Trans-Pacific Partnership Papers Remain Secret for Four Years After Deal). Oczywiście należy się spodziewać, że transparentność i naciski ze strony obywateli będą tematem rozmów w czasie kolejnych rund negocjacji. Podobnie było z ACTA. Możliwe, że tajemnicy nie da się utrzymać, ale sama chęć ukrywania działań przed obywatelami jest niepokojąca. Twórcy ACTA mówili, że zachowanie tajności jest standardowym elementem prac nad porozumieniami międzynarodowymi. To nieprawda. Podobne do ACTA traktaty WIPO (WCT i WPPT) były negocjowane na całkiem otwartych spotkaniach w Genewie. Mogły w nich uczestniczyć nawet osoby bez akredytacji, a szkice tekstów były podane do wiadomości publicznej. W przypadku ACTA było inaczej. Spotkania były tajne, a po rundach negocjacji wydawano nic nie znaczące komunikaty prasowe. Pierwsze publiczne spotkanie w sprawie ACTA odbyło się w Meksyku, w ubiegłym roku. Od osób uczestniczących w tym spotkaniu wymagano najpierw podpisania klauzuli poufności. Potem z tego absurdu zrezygnowano, ale ze spotkania wyproszono osobę, która relacjonowała wydarzenie na Twitterze." kopiuj / wklej dalej

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~margot [2012-02-13 13:33]

Szykuje się większy niż ACTA !!! - "W środę 15 lutego sejmowe komisje Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka mają wyłonić ze swojego grona podkomisję do rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy o zmianie w ustawie o zgromadzeniach. Projekt ten zagraża konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Wbrew pozorom nie chodzi tylko o ograniczenia dotyczące manifestowania z zasłoniętą twarzą. Apeluję do wszystkich zaangażowanych w ruch przeciwko ACTA o protesty również i w tej sprawie. Bo niedługo okaże się, że nie będzie można już legalnie manifestować. " kopiuj / wklej dalej!

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~margot [2012-02-13 13:32]

"W środę 15 lutego sejmowe komisje Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka mają wyłonić ze swojego grona podkomisję do rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy o zmianie w ustawie o zgromadzeniach. Projekt ten zagraża konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Wbrew pozorom nie chodzi tylko o ograniczenia dotyczące manifestowania z zasłoniętą twarzą. Apeluję do wszystkich zaangażowanych w ruch przeciwko ACTA o protesty również i w tej sprawie. Bo niedługo okaże się, że nie będzie można już legalnie manifestować. " kopiuj / wklej dalej

odpowiedz

Ocena: -21 [49]
~energetyk [2012-02-08 13:13]

Ja bym dolozyl jedno zasadnicze pytanie w tym referendum... Chca miec w domach prad czy oswietlac luczywem...?

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -3 [7]
~Darłowianka [2012-02-09 08:40]

Bardzo dobrze!! niech ZROBIĄ TEN ATOM, z czego energię będziemy czerpać za kilka, kilkadziesiąt lat??!! macie jakiś złoty środek??? a co do Niemiec to oni chcą zlikwidować elektrownie , zastępując je nowymi, bardziej bezpiecznymi i nowocześniejszymi-nie wiecie -NIE PISZCIE BZDUR, co każdy to mądrzejszy- jeżeli wy z ziemi wyjmiecie energię tak OO to proszę bardzo- wtedy będę na NIE DLA ATOMU.

odpowiedz

Ocena: +1 [7]
~Cxxo [2012-02-09 01:35]

Dlatego ze ktos na dobrze zarobi .... Swiat sie odwraca od tych projekyow a Polska nie.... co sie sto w Japonii? Powinna by nauczka.. Tez wstyd ze ludzie w tej miejscowosci nie byli poinformowani...tak to dbaja o spoleczenstwo... Ha

odpowiedz

Ocena: -3 [5]
~Cxxo [2012-02-09 01:33]

Dlatego ze ktos na dobrze zarobi .... Swiat sie odwraca od tych projekyow a Polska nie.... co sie sto w Japonii? Powinna by nauczka..

odpowiedz

Ocena: +1 [7]
~syl [2012-02-08 23:35]

NIE DLA ATOMU W LUBIATOWIE! ZNAJDZ PROFIL NA FACEBOOK!

odpowiedz

Ocena: +165 [311]
~m [2012-02-08 12:42]

Po co mamy budować elektrownie jądrową w Polsce, skoro reszta Europy zastanawia się nad wycofaniem się z energii jądrowej. Większość węgla z naszych kopalń idzie do Niemiec, a my zadłużymy się na kolejne 50 lat, a prąd i tak będzie drogi. Kolejny przykład w jaki sposób rząd postępuje z obywatelami. Za chwilę w pałacu prezydenckim "debata" w sprawie GMO pytania są z góry ustalone a większość ekspertów to zwolennicy GMO sponsorowani przez lobbystów. Obiektywni naukowcy nie są dopuszczani do głosu, a media milczą w tej sprawie podpisujcie petycje na internecie. Mamy prawo wiedzieć co jemy.

odpowiedz

pokaż 25 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [2]
~High Voltage [2012-02-08 21:02]

A czy słyszeliście o free energy?? Oczywiście, mało o tym słychać, dopóki jest ropa, gaz i uran. Polecam książkę "W poszukiwaniu nieograniczonej energii".

odpowiedz

Ocena: +4 [6]
~pako [2012-02-08 19:32]

i tak jesteśmy zagrożeni katastrofą ekologiczną nasi zachodni sąsiedzi mają przy samej granicy elektrownie atomową a na takiej budowie byśmy dużo zaoszczędzili

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~plotka [2012-02-08 18:46]

Ptaszki spiewaja ze beda blokady drog ze wzgledu na ceny paliw. ON.

odpowiedz

Ocena: -2 [18]
~czywiecie [2012-02-08 15:55]

Te gigantyczne obłoki dymu z tych wielgaśnych kominów to .... para wodna :). Europa walczy o ekologię i robi na tym interes. Jasne że można zamiast jednej elektrowni postawić 1000 wiatraków produkcji niemieckiej ( może dlatego są przeciwni atomówkom skoro robią lepszy biznes na wiatrakach ).

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~uytre [2012-02-08 18:32]

jesli po rewolucj w Polsce ktora zapewne wybuchnie uda sie sikorskiemu czy rostowskiemu uciec z Polski do np UK bo maja ich paszporty to ich masoni brytyjscy nam nie wydadza tak jak USA nie chca wydac nam podejrzewanego o zlecenie zabojstwa gen Papaly wczesniej w PRLU polskiego agenta a pozniej przewerbowanego do CIA bo USA nie wydaja swoich agentow

odpowiedz

Ocena: +10 [12]
~666555444 [2012-02-08 13:50]

zydomasoni rzadza Polska i doprowadzaja ja do ruiny usunac wszelkimi sposobami i metodami ta agenture pracujaca dla Bilderbergu

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~fcxdzs [2012-02-08 18:26]

czy nie ma brevikow na gaulaitehera w tym biednym tubylczym kraju

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy Krystyna Szumilas jest dobrym ministrem edukacji?

liczba oddanych głosów: 3021