Paloma, która w sobotę
wieczorem jeszcze jako huragan trzeciej kategorii w
pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona uderzyła w wybrzeża Kuby,
w niedzielę szybko straciła na sile i przekształciła się w sztorm
tropikalny, a następnie w depresję tropikalną - podało
Amerykańskie Centrum Huraganów (NHC) w Miami.
Około godz. 16.00 czasu lokalnego (godz. 22.00 czasu warszawskiego) oko
depresji znajdowało się 25 km na południowy-zachód od miasta
Camaguey, w środkowo-wschodniej części Kuby. Żywioł posuwa się na
północ z prędkością zaledwie 2 km/h. Wiatr wieje z prędkością
około 55 km/h.
Gdy w sobotę Paloma uderzyła w południowe wybrzeża wyspy, wiatr
osiągał prędkość 195 km/h. Żywioł zrywał linie energetyczne, łamał
drzewa, uszkadzał domy. W prowincji Camaguey przewrócił wieżę
telekomunikacyjną.
Paloma niosła ze sobą silne opady deszczu, sięgające miejscami
nawet 40 cm.
Nie ma jeszcze pełnych danych o szkodach. Wiadomo jednak, że
żywioł wyrządził znacznie mniejsze zniszczenia niż poprzednie
huragany w tym sezonie: sierpniowy Gustav i wrześniowy Ike.
Łącznie huragany te zrujnowały około 450 tys. domów, oraz
zmniejszyły tegoroczne plony o 30%. Całkowite straty
oszacowano na 9,4 mld dol.
Jak podaje agencja Reutera, tylko raz - w 1932 r. - odnotowano w
listopadzie silniejszy huragan niż Paloma.
(ls)