PAP/Metro | dodane 2010-02-16 (00:15)
(tw)
Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!
Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!
Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu
Wydział Inżynierii środowiska Politechniki Wrocławskiej
po 10h mozna nawet stac pod dziekanatem, rekordzista był już tam o 3 rano.
nie znam nikogo kto mialby dobra opinie. Panie w dziekanacie powinny pomagac studentow a nie sprawiac ze na sama mysl ze trzeba isc do dziekanatu dostaje sie ataku paniki!! zwolnic ich wszystkich! po co tam siedza te zestarzale gburowate baby, zeby sie powyzywac na nas? skandal!
mam nieodparte wrażenie
Mam nieodparte wrażenie , że obsługa dziekanatów musi przechodzić specjalne szkolenie dotyczące arogancji i ignorancji studenta.Studiowałam pedagogikę i nigdy nie spotkałam się z uśmiechem, pani za biurkiem , a jej: "wejdzie", "położy", "podpisze" po prostu odrzucało człowieka
Studenci...
...wyczekują w kolejkach po zaświadczenie , po indeks lub po informację .
Na jednym z Wydziałów studiuje kilka tysięcy osób. Pracownic w dziekanacie jest np. sześć.
( teoretycznie, ponieważ jak wszędzie są urlopy, zwolnienia lekarskie i inne nieobecności do których każdy pracownik ma prawo )
Każdy student chce być " załatwiony " szybko i sprawnie. Jakim cudem ? Na zwiększenie ilości etatów nie ma co liczyć ( budżet uczelni na to nie pozwala ? ) . Czy studiujący zadali sobie kiedyś pytanie - jak można pomóc pracownikom dziekanatu ?
Ot, choćby bałagan na regale z indeksami.
Poukładane alfabetycznie są odbierane przez studentów własnoręcznie . Po godzinie pomieszane dokumentnie ( bo przecież jak weźmie przez pomyłkę nie swój to już na miejsce nie położy tylko byle gdzie).
Dobijanie się do drzwi w innych godzinach niż wyznaczone.
Bo ON musi !
Wiele informacji o studiach umieszczonych jest i internecie.
Nie - On musi osobiście ( inaczej nie zrozumie ? )
Wpisy w indeksach same się znajdą, teczki osobowe same się uzupełnią, dokumenty same się napiszą i wydrukują etc,etc...
A to wszystko czas...
Proponuję , aby przedstawiciel studentów spędził jeden dzień przyglądając się
przez osiem godzin jak naprawdę wygląda praca dziekanatu.
Najłatwiej jest krytykować i twierdzić , że nikt nic nie robi .
Miłego dnia .
Jest rozwiązanie...
Zlikwidować państwowe szkolnictwo (przynajmniej te wyższe). W prywatnych uczelniach konkurujących ze sobą nie byłoby miejsca dla wiecznie niezadowolonych kwok grzejących stołki.
Uczelnie prywatne nie byłyby tylko słabe. Obecnie żadna z nich nie jest w stanie podnieść poziomu nauczania, gdyż straciłaby studentów - źródło dochodu. Poza tym poprzez konkurencje z państwowymi są droższe.
Nie widzę powodu by ze swoich podatków opłacać pensje niezadowolonym wiecznie paniom z dziekanatu.
Gdybym nie płacił podatków za państowe uczelnie to byłoby mnie stać na prywatną - to chyba proste jak konstrukcja cepa...
Główna atrakcja...
Co do czasu oczekiwania- na początku semestru miałam sprawe do załatwienia. Nie poszłam na wykład, ustawiając się w kolejce pół godziny przed otwarciem przybytku jeszcze na przerwie (9.30). O godzinie 11.25 doszłam mniej więcej pod drzwi, do środka jednak nie dotarłam, bo o 11.30 zaczynały sie ćwiczenia. Z załatwianiem przez internet we Wrocławiu jest ok, jednak nie wszystko sie da. Natomiast biurokratyzacja jest niesamowita, do wszystkiego potrzebny jest papierek.
Nigdy nie wierzyłam, że legendy o paniach z dziekanatu są prawdziwe, jednak rzeczywistość w pełni im odpowiada, przynajmniej na prawie ;-) Chociaż na kierunku administracja panie są całkiem miłe, to trzeba przyznać. Nie zamykają wszystkich interesantów w pomieszczeniu, na klucz ("nikt nie wyjdzie, dopóki wszyscy nie skończą!")
Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami
W zeszłym roku skończyłam studia magisterskie na tej uczelni i śmiało mogę stwierdzić że Panie w dziekanacie wogóle nie pomagają studentom!!! Przez tel. nic nie można się dowiedzieć i często bywa tak że zajęty jest tel bo sobie go odkładają! Dodatkowo informacje na temat jakich kolwiek poprawek zawsze były podawane np dzień przed lub dwa wcześniej. Co do pomocy w załatwianiu wpisów też dużo by opowiadać! Nie polecam tej szkoły nikomu, owszem jak zaczynałam licencjata była miła atmosfera ale jak doszło do mgra to szkoła wiedziała że to studentowi zależy na szkole a nie szkole na studencie i od tego momentu cały czas pod górke, A przede wszystkim nie polecam niektórych profesorów którzy tam wykładają przede wszystkim mgr Polanowski który uważa się za nie wiadomo kogo, wielki Pan założyciel szkoły i agencji nieruchomości który potrafił zawsze utrudnić życie studentowi i jego czerstwe żarty, żal Panie Adamie!!!!
Owszem wykładowcy są i pozytywni jak Bulenda, Zasada czy prof Hopfer ale nie o tym rzecz.
Pozdrawiam a szkole życzę zmiany podejścia do studenta i może zmiana kadry? bo taka reklama nie przyciągnie studentów.
UMK Toruń Dziekanat Prawa i administracji - żalosna obsługa, koszmar. Kobitki strasznie ciężkie by coś załatwić - zlewają studentów, mają ich głęboko w nosie. Miny typu "Spadaj stąd", "czego chciałeś". Puście tutaj ankietę przekonacie się o niskich wynikach. Pochwalić się nie ma czym.
Dziekanat Politechniki Gdańskiej FTIMS
Dziekanat jest super. Głównie dzięki dwóm pracującym tam paniom. Zawsze miłe uśmiechnięte i chętne do pomocy. Nieraz nie zebrałem wszystkich wpisów w terminie albo chciałem coś załatwić chwiłe po zamknięciu dziekanatu. Nigdy nie było żadnego problemu. Ale z tego co tu czytam to chyba jedyny normalny dziekanat w Polsce
panie z dziekanatu nieprzyjemne ,zarozumiałe.
załatwiają wszystko z łaską , studentowi podsuwają najgorsze rozwiązania aby utrudnic studiowanie , rozmowy w dziekanacie powinny byc nagrywane celem eliminacji chamskich pyskówk Pań z dziekanatu .
Biurwy i Panie z dziekanatu.
Nie zamulajcie dyskusji zbędnymi pyskówkami. Prawda jak zwykle leży pośrodku, są panie z dziekanatu, uprzejme, usmiechnięte i pomocne, no i są tzw.BIURWY zasiedlające nie tylko dziekanaty, ale i biblioteki, szatnie, bary itp, które niestety nadają ogólny ton [chamstwu zawsze łatwiej]. Z reguły nie lubią one braci studenckiej [pewnie najbardziej nie lubią same siebie] i zawsze są "zapracowane". Niosą przez życie przekonanie, że Wydziały by tak naprawdę świetnie funkcjonowały, gdyby nie ci zawsze stwarzający problemy studenci. Mają one z reguły psychikę psa, do Panów [przełożonych] łaszą się bezgranicznie, a na pozostałych członków sfory [studentów ] tylko warczą. Badania idą w dobrym kierunku, ale czy Dziekani będą chchcieli skorzystać z ich wyników, wątpię.
Pani z DZiekanatu
O pozytywnym załatwieniu sprawy w Dziekanacie decyduje humor Pani, która siedzi za biurkiem. Tak przynajmniej było,kiedy studiowałam na UŁ (WNoW).
obsługa studentów to czubek góry lodowej
dziekanaty to biurokracja - i im większa komputeryzacja tym więcej papierów- sprawozdań zestawień, mutacji i innych dupereli.
...
z tym "super kolorowym zalatwianiem spraw" poza granicami tez nie jest tak kolorowo. wpadlem raz w wir biurokratyzmu z ktorego nie moglem sie w konsekwencji wygrzebac przez poltora roku. ominalem deadline na skladanie pozyczki i sie zaczelo. Istny koszmar! a pozniej latanie z jednego departamentu do drugie i proszenie aby raczyli wyslac informacje do tamtych za juz wszystko posortowalem bo jak tamci nie wysla do nastepnych to nastepni mi nie odblokuja konta. ponad 60 emaili, dziesiatki telefonow ( przynajmniej zawsze ktos odbieral - no ale co z tego ze odbierali?) . W polsce jak szedlem do dziekanatu - to zawsze byly jakies fajne jaja typu "nie widzi pan panie X ze jestesmy zajete" - w momencie kiedy jedna popijala w samotnosci kawke, druga czytala gale a trzecia napieprzala na gg :) Ale suma sumarum - zawsze finalnie zalatwilo sie to co sie chcialo w jednym miejscu i o czasie ( ktory nie byl tak istotnym czynnikiem jak w UK - miniesz termin - i jazda na calego! )
to racja, ze w dziekanatach
trudno cos zalatwic ( chociaz jak sie milo porozmawia i pani bedzie miala dobry humor ) ale dzieki temu Polacy potrafia swietnie kombinowac
popatrzcie - przezylismy zabory, przezylismy bolszewie 1920, przezylismy okupacja hitlerowska, okupacje sowiecka, PRL, zyjemy w III RP gdzie rzadza nami idioci i zlodzieje, gdzie wyzyskuja nas 60 % podatkami, gdzie TV robi papke z mozgu ale zyjemy na calkiem niezlym poziomie, jak dobrze pojdzie za 15 lat wyprzedzimy Niemcy jesli chodzi o PKB ( juz teraz mamy lepszy wzrost gospodarczy ) a to niby dlaczego tak nam sie udaje ? bo jak stwierdzil jeden z najwiekszych geniuszy Nauki pan Karol Darwin "gatunek sie dostosowuje do zmiennych warunkow aby przetrwac" przykladem moga byc Zydzi, przesladowani ich przez setki lat, Holocaust im niezle dal poplalic a prosze popatrzec - moze jest ich z 0,5 % a w ilu rzeczach dominuja, po prostu selekcja naturalna zrobi la swoje, tak samo Polacy wskutek swojej historii wlasnie sie dostosowali do zmieniajacych sie warunkow i potrafia sie dostosowac, kolezanka kuzynki byla w USA na praktykach lekarskich i zabraklo jakiegos roztworu i ona JEDYNA potrafila zrobic ten roztwor ( jankesi brali gotowce ), Polacy w Anglii i Irlandii mimo iz rzadko maja dobre wyksztalcenie i rzadko znaja jezyk radza sobie swietnie, Kombinowanie to cecha narodowa dzieki ktorej Polak przetrwal , wyobrazcie sobie co by bylo jakbysmy zyli w normalnym kraju, rzadzili by nami normalni politycy, bylibysmy potega :)
Wydział Matematyki na Uniwersytecie Zielonogórskim
super dziekanat! i to nieprawda co ludzie mowia o paniach w dziekanatach. u nas jest zupelnie inaczej - kazdy jest obslugiwany z usmiechem. POLECAM!
Studiowalem w polsce i studiuje za granica
i wiem jedno, w polsce studiowac juz nigdy nie bede, a glownym powodem jest wlasnie nieprzyjazna atmowsfera dziekanatu. Jako student zaoczny bylem traktowany odgornie, i wielokrotnie nie mialem szans zalatwienia czegokolwiek, a przeciez w koncu to ja oplacalem ich pensje, bo dzienni nie placili. Teraz studiuje w Angli. no i coz, nie ma zadnych dziekanatow i indeksow, wpisow, latania, i blagania o dodatkowe terminy. Jest karta magnetyczna. I jak wchodze do szkoly to nia otwieram drzwi, i na niej mam wszystkie wpisy, rownolegle z wpisami do ktorych mam dostep przez internet. Wszystkie sprawy moge rowniez zalatwic przez internet. Dziekanaty, to pozostalosc po komunie, niepotrzebna biurokracja, a w dodatku wynaturzona, zmutowana przez kapitalistyczne podejscie do studenta jak do przedmiotu a nie do klienta.
Jak sobie przypominam to az mi sie odechciewa do kraju wracac.
szkoda słów
a ja wiem swoje...układy, znajomości, pieniądze i lizustwo...czasami tylko talent!
DSWE CZ.2
a dodatkowo kiedy rezygnowałam ze szkoły panie nie mogły znaleźć mojego indexu.od tego czasu minoł rok a ja nadal nie moge doprosic sie o wysnanie mi indexu.Dodzwonic sie nie da nie ma szans
DSWE Wrocław
Nie wiem jak w tej chwili ale rk temu musiałam czekać ok 40 minut poniewaz pani z dziekanatu rozmawiala ze swoja przyjaciolka przez telefon nastepnie dowiedziałam się ze musze wziąśc podanie wypełnić ona mi podbije i znanies mam je gdzies tam dalej.Tak zrobiłam po czym na piecztke znów czekałam ok 15minut bo pani była zajęta.
chcę wyslać
Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?
Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.
Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.
Prognoza pogody
dodane przez: Internauta WP24
Internauci o Palikocie: zawsze traktował Kościół jak chłopca do bicia
dodane przez: ekb, ap