więcej

"Ludzie bawili się, a kilometr dalej płonęło WTC".

wp.pl | dodane 2011-09-09 (14:20)
drukuj

- Na placu lądowiska turystycznych helikopterów w najlepsze bawiły się dzieci, panie spacerowały z pieskami, dziesiątki ludzi jeździło na wrotkach, a płonące WTC było w prostej linii nie dalej niż kilometr - pisze w tekście przesłanym do Wirtualnej Polski Internauta Jacek, Polak mieszkający w USA, który 11 września 2001 roku był w Nowym Jorku.

W nocy z 10 na 11 września 2001 roku pracowałem na John Street, ok. 200 metrów od wieżowców WTC, w kompanii zajmującej się usuwaniem azbestu m.in. z budynków biurowych. Prace zakończyłem o godz. 4 rano. Było bardzo ciepło. Na następnej ulicy był przystanek metra linii C, którym zazwyczaj dojeżdżałem do dworca autobusowego przy 8 Ave i 41 Street a, stąd dalej jechałem do domu w New Jersey przez ok. 25 minut. W tym dniu postanowiłem trochę się przejść, żeby zaczerpnąć powietrza świeższego od tego, jakim oddychałem przez poprzednie osiem godzin pracy i do dworca autobusowego udałem się linią E, której początkowa stacja mieściła się w pod budynkami WTC. W jednym z wielu sklepów, które mieściły się pod WTC i były otwarte przez całą dobę, można było kupić świeży, jeszcze ciepły, doskonały chleb z orzechami i rodzynkami, a w kiosku nieopodal przywieziony dopiero i pachnący farbą drukarską "Nowy Dziennik". Po dokonaniu zakupów udałem się metrem do dworca autobusowego. Zakupy i zmiana trasy opóźniły mój powrót do domu o ok. 45 minut.

Rozległ się huk, krzyk i pierwsza wieża runęła, za jakiś czas druga. Chryste, dzisiaj tam przecież byłem - pomyślałem sobie, coś nieprawdopodobnego, duma Ameryki runęła jak domek z kartInternauta Jacek
Czas był dla mnie istotny, bo przez każde spóźnienie do domu śpię krócej, a od roku spałem tylko w dzień. W domu zasłoniłem okna najszczelniej, jak potrafiłem i poszedłem spać. Była 6.40, zostało mi niespełna siedem godzin do pobudki. Obudził mnie dzwonek telefonu. Ledwie zdążyłem zasnąć, byłem wściekły na siebie, że zapomniałem wyłączyć telefon, co zawsze robiłem. Przeklęte reklamy - pomyślałem. Nie odbierałem telefonu i włączyła się automatyczna sekretarka. "Jacek, odbierz" - usłyszałem głos mojego partnera z pracy. "Na azbestach" zawsze pracuje się w parach, ze względu na specyfikę tego zajęcia. Podniosłem słuchawkę, "Józek, wściekłeś się?" - wrzasnąłem na niego. Była 8.30. "Włącz telewizor" - powtarzał, zapytałem o co chodzi, na który kanał? "Obojętnie na który" - odpowiedział. Oniemiałem, gdy włączyłem lokalny kanał 3. WTC płonęło. "Dzwonili do mnie z kompanii, abym powiadomił ciebie i innych, że dzisiaj nie idziemy do roboty na John Street, zbieramy się koło lądowiska dla helikopterów nad Hudsonem o 16 i tam dowiemy się, co będziemy robili" - przekazał mi Józek. Patrzyłem jak zahipnotyzowany, co się tam działo. Za chwilę rozległ się huk, krzyk i pierwsza wieża runęła, za jakiś czas druga. Chryste, dzisiaj tam przecież byłem - pomyślałem sobie, coś nieprawdopodobnego, duma Ameryki runęła jak domek z kart.

Tydzień wcześniej namówiłem znajomych, aby pojechali ze mną do Nowego Jorku i zwiedzili to miejsce, bo nigdy wcześniej tam nie byli, chociaż w Ameryce mieszkali od ponad 10 lat. W piękny niedzielny poranek przejechaliśmy z New Jersey do Nowego Jorku i poszliśmy do WTC. Dostaliśmy się na ostatnie piętro, wszyscy byli zachwyceni widokami. Był tam też polski akcent - biało-czerwona flaga, która wisiała wśród innych z całego świata. Zosia, znajoma małżeństwa, z którym się przyjaźniłem, była tam pierwszy raz. Śmialiśmy się, kiedy zadeklarowała, że będzie wracała do WTC co tydzień.
Wydawało nam się, że znamy Amerykanów. O nie, srogo się pomyliliśmy, oni są zupełnie inni niż my. Nie było paniki, szaleństwaInternauta Jacek


Zosia była niezbyt zadowolona, gdy zadzwoniłem do niej 11 września, była akurat w pracy. "World Trade Center już nie istnieje" - powiedziałem do niej. "Upiłeś się, czy oszalałeś?" - usłyszałem ze słuchawki. "Zosiu, już nigdy nie zobaczysz World Trade Center, już go nie ma" - mówiłem. Usłyszałem płacz po tym, jak kazałem jej włączyć telewizor.

O 16 byłem na miejscu zbiórki, byłem zszokowany, gruzy WTC płonęły. Z miejsca zbiórki nieopodal Canal Street, blisko wjazdu do Holland Tunel widać było unoszące się kłęby czarnego, ciężkiego dymu z przebłyskami pomarańczowych płomieni. Na placu lądowiska turystycznych helikopterów w najlepsze bawiły się dzieci, panie spacerowały z pieskami, dziesiątki ludzi jeździło na wrotkach, a WTC było w prostej linii nie dalej niż kilometr. Patrzyliśmy na to oniemieli. Żaden z nas nie był nowicjuszem w USA, każdy miał już w Ameryce "staż" przynajmniej dwunastoletni. Wydawało nam się, że znamy Amerykanów. O nie, srogo się pomyliliśmy, oni są zupełnie inni niż my. Nie było paniki, szaleństwa, były za to dziesiątki ogromnych "trucków" wyjeżdżających z Holland, Lincoln Tunnel, na rejestracji New Jersey, Pensylwanii i innych. Odbyliśmy krótką odprawę z szefem naszej kompanii - Amerykaninem. Poinformował nas, że nazajutrz przystępujemy do pracy w miejscu, które później nazwano "strefą zero". I przystąpiliśmy do nich, ale to już inna historia.

Internauta Jacek

Masz pomysł na ciekawy artykuł? Chcesz opublikować własny felieton? Napisz do nas! Zamieścimy Twój tekst w naszym serwisie!

(mb, ap)

oceń
50
14
Podziel się

Przeczytaj też

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~nelon [2011-10-15 09:44]

A pne nelson spalil rzym i co? Chwytasz?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~~Monika [2011-09-12 16:13]

Przykro mi, ze akurat to jedno zdanie posluzylo za tytul tego bardzo ciekawego artykulu. Gwarantuje, ze nie byla to reakcja wszystkich mieszkancow Nowego Jorku i Ameryki i nie bylo tutaj jednej wielkiej imprezy, kiedy rozgrywala sie narodowa tragedia, co sam najlepiej wiesz. Ludzie roznie reaguja, czasem bardzo nieodpowiednio, czasem nie wiedza jak, a czasem nie zdaja sobie sprawy z ogromu tego, co sie dzieje. A zycie trwa dalej. Dla mnie, emigrantki z Polski, tak jak jak i dla mojego meza, bardzo patriotycznego Amerykanina, oraz dla naszych znajomych, i tych polskich i amerykanskich, dzien 11 wrzesnia to taki dzien, ktory wszyscy pamietaja jak wczoraj, kazdy powie, gdzie byl, co robil, do kogo zadzwonil, ale dlatego, ze to byl dzien straszny, taki dzien, ktory sie wspomina, ze skonczylo sie takie proste, niewinne nastawienie do zycia, a nie jak jakis dzien dobrej zabawy. Od tamtego dnia nic nie jest tu tak samo. Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za artykul.

odpowiedz

Ocena: +5 [9]
~ooo [2011-09-11 16:28]

No drogi Jacku ino zbieraj na ubezpieczenie bo jeszcze trochę przy azbeście i zawitasz u doktora.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [4]
~;( [2011-09-11 16:05]

MOŻECIE MI NAUBLIŻAĆ ALE PRZEZ MOMENT PATRZĄC NA EKRAN TELEWIZORA WTEDY 11 WRZESNIA POMYŚLAŁAM ŻE TO CHYBA UFO ,PRZEZ MYŚL MI NIE PRZESZŁO ŻE MOŻE COŚ TAKIEGO ZROBIĆ CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI..........

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [5]
~suszi [2011-09-11 16:54]

niby tragedia ta dotyczy amerykanów a i tak większość pamięta co robiła i gdzie była 10 lat temu jak w radiu i tv powiedzieli, że samolot wleciał w wieże WTC. siedziałam wtedy w pracy i słuchałam radia po pierwszym komunikacie pomyślałam boże jaka tragedia tylu ludzi zginęło po drugim samolocie wiadome było, że coś jest mocno nie tak....

odpowiedz

Ocena: +9 [17]
~dgsv [2011-09-11 16:21]

biedni amerykanie doświadczyli raz w życiu zapominają ile oni wymordowali ludzi i zniszczyli krajów od indian po Afganistan .

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~sisisi [2011-09-11 16:04]

szkoda na to patrzec ten swiat coraz gorszy jest codziennie cos nas czeka .

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~ramzes [2011-09-11 16:02]

pamietam jak ja wrocilem ze szkoly i wlaczylem tv myslalem ze to film a potem oniemialem straszna tragedia ...

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~selene [2011-09-11 00:17]

w tym dniu wrociłam ze szkoły, włączyłam tv myślałam że to jakiś film, dopóki nie przełączyłam na inny kanał....

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~Kleofas [2011-09-10 13:41]

Jak Tytanik tonął to też orkiestra grała.... i był wielki bal !

odpowiedz

Ocena: -8 [8]
~Kali [2011-09-10 07:15]

Dobić GADA!

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~ciol1 [2011-09-10 02:51]

nie mam ,pomyslu ,ani uwag .w tym dniu remontowalem mieszkanie dla moich tesciow ,sluchalem radia jak zawsze .uslyszalem .samolot uderzyl w tĂśrnet ,a ja co ?dalej komentarz w W ierze wtc uderzyl samolot ,nic nie przyszlo mi do glowy ,poprostu jak to w radio ,,.chwile pozniej zrozumialem ,ze cos nie tak i ,,,

odpowiedz

Ocena: +2 [4]
muminka [2011-09-09 14:44]

no cóż życie płynęło normalnie i nagle to się stało, więc ludzie robili to co zwykle.........

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy propozycja min. J. Muchy dot. zmiany zakwaterowania ekipy rosyjskiej na Euro była słuszna?

liczba oddanych głosów: 672