więcej

"Te paralizatory nie zabijają"; wraca sprawa Dziekańskiego.

PAP | dodane 2010-07-06 (11:58)

fot. AFP / Karen Bleier

opinie
drukuj

Producent paralizatorów Taser zaskarżył w sądzie wyniki kanadyjskiego śledztwa, które wykazało, że broń ta może "powodować poważne obrażenia lub śmierć".

Amerykańska spółka Taser International wystąpiła do Sądu Najwyższego Kolumbii Brytyjskiej (zachód Kanady) o oddalenie części wniosków oficjalnej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Polaka Roberta Dziekańskiego, który zmarł w październiku 2007 r. na lotnisku w Vancouver po użyciu wobec niego paralizatora.

Według opublikowanego 18 czerwca raportu komisji sędziego Thomasa Braidwooda użycie paralizatora wobec Dziekańskiego przez kanadyjską policję było nieusprawiedliwione i przyczyniło się do jego śmierci.

W swym wstępnym raporcie z 2009 r. ta sama komisja napisała, że "broń wytwarzająca impulsy elektryczne może powodować poważne obrażenia lub śmierć". Powołała się przy tym na ponad 20 przypadków zgonów w Kanadzie i około 300 w USA.

Taser podkreśla, że te uwagi spowodowały znaczący spadek sprzedaży paralizatorów na świecie.

Adwokat firmy David Neave oświadczył w poniedziałek przed sądem, że sędzia Braidwood zignorował większość ze 174 artykułów naukowych i medycznych, które producent dostarczył komisji, i zacytował tylko 60.

Braidwood zapewniał jeszcze podczas czerwcowej konferencji prasowej, że przeczytał wszystkie przekazane mu teksty.

14 października 2007 roku Robert Dziekański zmarł na lotnisku w Vancouver, kiedy funkcjonariusze policji użyli paralizatora, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania, które jeden ze świadków wydarzenia zarejestrował telefonem komórkowym, Dziekański zachowywał się dość gwałtownie po długim locie i dziesięciogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt go nie kierował do dalszej części lotniska, ale w niczym nie zagrażał policjantom.

Raport dotyczący tych tragicznych wydarzeń roku został sporządzony dla rządu prowincji Kolumbia Brytyjska. Komisja sędziego Braidwooda opisała w nim okoliczności śmierci polskiego imigranta i oceniła właściwość postępowania czterech policjantów z Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej.

Według sędziego, nie wiadomo dokładnie, co spowodowało śmierć Polaka, jednak w jego opinii użycie paralizatora doprowadziło do wzrostu ciśnienia krwi i przyspieszenia pracy serca, a pięciokrotne użycie tej broni odegrało olbrzymią rolę w śmierci zmęczonego i zdenerwowanego Polaka.

W kwietniu tego roku policja kanadyjska przeprosiła publicznie matkę Roberta Dziekańskiego za spowodowanie użyciem paralizatora śmierci jej syna. Policja zdecydowała się też na wypłatę odszkodowania.

NaSygnale.pl: Policjant osłupiał! Co za niesamowity zbieg okoliczności!
oceń
0
0
Podziel się

  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~beton [2010-07-06 18:37]

Oczywiście że może spowodować
Takie rzeczy jak paralizator i miotacz (tzw. gaz) jedynie znacznie redukują ryzyko śmierci a nie je całkowicie eliminują. Z tymi produktami jest jedne problem jeżeli zostaniesz wystawiony na ich długotrwałe działanie możesz kajfnąć. Gaz (fachowo miotacz) mogą powodować obrzęk układu oddechowego (substancje drażniące) jak się rozpyli wersję lotną ( nie żelową) w zamkniętym pomieszczeniu może nastąpić zgon w skutek niewydolności układu krążenia. Dlatego tylu ruskich padło w teatrze, tam zresztą użyto czegoś bardziej zajadłego (zwiotczającego mięśnie) ale efekt podobny a nawet lepszy. Podobnie jest z paralizatorem jak się na gościu siedzi i non stop traktuje prądem to mogą nie pracować/źle pracować mięśnie, których potrzebujemy do oddychania. Nie wiem jak jest w Kanadzie ale w USA Policja używa wersji o natężeniu powyżej 10mA a to powoduje już migotanie zastawek serca (zakłóca jego pracę). To i tak lepsze niż broń palna. Większość ludzi naogląda się filmów i myślą że jak ktoś dostanie kulkę to się kładzie. Nieprawda, chyba że to gruby śrut z pump action (pompka), ciężki półpłaszczowy pocisk. W przypadku pełnopłaszczowych małokalibrowych pocisków aby na pewno/skutecznie i na krótkim dystansie zatrzymać człowieka zaleca się strzelać do niego aż nie padnie (po linii kręgosłupa). Jak lecie na policjanta pijak i dostanie np. w nogę czy bebech (bez poważnego uszkodzenia kości) to nawet nie poczuje - polaryzacja tkanek i zakończeń nerwowych. Do 30 min można nic nie czuć po postrzale. Człowiek potrafi przeżyć 20s po bezpośrednim trafieni w serce z rewolwerowego kalibru 38. Dlatego nie dziwcie się że jak Policja używa broni to ktoś ginie. Aby SZYBKO i skutecznie kogoś zatrzymać za pomocą broni palnej trzeba wywołać duże obrażenia (skutkuje to dużym ryzykiem śmierci). Zawsze mnie śmieszy to publiczno/prokuratorsko/sądowe gadanie że przecież można w nogi. Zapraszam na strzelnicę i niech ktoś mi pokaże jak trafić w kość w nodze o szerokości kilku centymetrów i to w ruchu(bo inne trafienie nic nie zdziała, wyjaśnienie wyżej).

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Ratownik. [2010-07-06 13:21]

Nie udzielenie pierwszej pomocy.
Przyczyną śmierci było odruchowe zatrzymanie akcji serca.Wystarczyłaby krótka reanimacja, aby znów ruszyło.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Lehoo [2010-07-06 17:17]

W takim razie niech powiedzą, że Dziekański żyje

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kimi [2010-07-06 13:02]

jak to??
parzcież jest denat rażony paralizatorem, to co niby go zaatakowało??

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Dan [2010-07-06 13:38]

Jezeli ktos...
10 godzin chodzi i szuka wyjscia z lotniska to ma powazny problem umyslowy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~er [2010-07-06 13:24]

20 zgonów w Kanadzie, 300 w USA, ale mimo to
podpiera się badaniami...! papier wszystko przyjmie!

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy propozycja min. J. Muchy dot. zmiany zakwaterowania ekipy rosyjskiej na Euro była słuszna?

liczba oddanych głosów: 623