więcej

Polacy lubią leki na spirytusie i antybiotyki na ból palca.

Logo dostawcy  wp.pl | dodane 2011-02-14 (13:08)
drukuj

O służbie zdrowia dobrze przeważnie mówią tylko ci, którym śmierć zajrzała głęboko w oczy, a lekarze w ostatniej chwili zdążyli wytrącić jej kosę. I też nie wszyscy są w pełni zadowoleni. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, którą można nazwać "szpitalem świata". Właściwie każdy może się tu leczyć. Podobno Polacy nie narzekają bardziej niż inni.

Ania i Norbert zabrali do szpitala swoje paszporty, karty z National Insurance Number, potwierdzenie adresu na rachunku za internet oraz payslipy, czyli odcinki z ostatnich zarobków. Nigdy nie wiadomo, czego zażądają. W rejestracji zapytali ich o... kod pocztowy. Mieli sporo obaw - obiło im się o uszy to i owo o tutejszych "rzeźnikach". W czasie ciąży Ania widziała lekarza jeden raz i tylko dlatego, że podczas rozmowy z położną wspomniała o cukrzycy w rodzinie. Dostała wtedy w szpitalu glukometr, zestaw akcesoriów i pojemnik na zużyte igły. Wszystko za darmo. USG dwa razy robiła jej kobieta-technik. Wykresy, tabelki, rzędy cyfr. Techniczka zapytała, czy Anna chce wiedzieć jeśli są jakieś wady płodu. Wiedzieć chciała, wad nie było. Informacja o płci dziecka także na życzenie rodziców. Dobre wyniki badań nie kwalifikowały kobiety do kolejnych wizyt w gabinecie lekarskim. Datę porodu wyliczył komputer.

Queen Charlotte's & Chelsea Hospital to jeden z bardziej renomowanych szpitali położniczych w Londynie, ale Polka nie trafiła tam dzięki znajomościom, ani wręczeniu "koperty". W ankiecie w przychodni wpisała ten szpital jako miejsce gdzie chce rodzić, bo słyszała pozytywne opinie. Musiała też wskazać "zapasowy" i przyjąć do wiadomości, że jeśli poród zacznie się niespodziewanie, to karetka i tak zawiezie ją do najbliższego szpitala w okolicy. Ciekawostką, gdy idzie o londyńskie szpitale, jest to, że ich nazwy nie mają nic wspólnego z położeniem. Chelsea Hospital nie mieści się w eleganckiej dzielnicy o tej nazwie, ale w pobliżu stacji metra East Acton. Tuż obok jest Hammersmith Hospital, a w dzielnicy Hammersmith spotkamy dla odmiany szpital o nazwie Charing Cross którego, kierując się logiką, należałoby szukać raczej w odległej dzielnicy Westminster.

Przyszli rodzice mieli jednak większe powody do zdziwienia. W czasie rozmowy z położną Ania dowiaduje się, że w każdej chwili ma prawo zażądać podania tzw. znieczulenia dokręgowego eliminującego praktycznie ból podczas porodu, a nawet cesarskiego cięcia - pomimo braku wskazań natury medycznej. Nie jest ono zalecane z uwagi na zwiększone ryzyko powikłań (i pewnie też koszty jakie ponosi szpital), ale jeśli kobieta zdecydowanie wyrazi taką wolę, to lekarz nie ma wyboru.

Przychodzi pacjent do przychodni

Mała Roksana ostentacyjnie zlekceważyła wyliczenia szpitalnych komputerów i opóźniła swój debiut na świecie o dwie doby. Z tej racji mama miała jeszcze okazję do kilku zdziwień, między innymi, gdy z rana otrzymała jadłospis zawierający kilkanaście potraw na lunch i obiad (włącznie z deserami) do wyboru. Pierogów i gołąbków w menu nie było, ale znalazło się i coś z mięs, ryba, dania dla wegetarian, a nawet hinduskie curry. W zamrażarce na korytarzu lody, a obok herbata, kawa i dystrybutor z wrzątkiem. Oczywiście, wszystko za free. Położne raczej nie snuły się znudzone po korytarzach, a lekarze na nocnych dyżurach nie wyglądali na wybudzonych z drzemki.

Upartą córeczkę i tak ostatecznie trzeba było wyciągać przez cesarskie cięcie, ale wszystko poszło szybko i sprawnie. Przejęty tato (zdziwiony, że pozwolili mu wejść na salę operacyjną) z trudem mógł utrzymać w ręku aparat fotograficzny, toteż wyręczył go anestezjolog, który miał zdaje się już sporą wprawę w uwiecznianiu takich chwil. Personel bloku porodowego wyglądał na autentycznie zaskoczony, gdy Norbert pojawił się z wielką bombonierką polskich czekoladek. Tu w zwyczaju jest najwyżej kartka "Thank You". Z pewnością nie z powodu słodkiej łapówki rodzice zostali przy wypisie poinformowani, iż w przypadku jakichś nagłych kłopotów zdrowotnych zawsze mogą przyjechać z małą do szpitalnego ambulatorium, nawet bez appointmentu, czyli umówionej wizyty.

Nie jest to jedyna pochlebna relacja polskich rodziców z porodu w angielskim szpitalu, szczególnie jeśli mieli wcześniej doświadczenia w innym kraju. Rzecz jasna, każdy wyraża opinię na podstawie swoich własnych doświadczeń, a nierzadko po prostu odczuć. Człowiek skutecznie wyleczony ze swojej dolegliwości bywa mocno rozczarowany postawą lekarzy, bo nie okazali mu serca i współczucia, ale bezdusznie realizowali procedury medyczne. Mniejsza z tym, że przyniosły skutek.

W wielu krajach, w tym również na Wyspach, niemalże do dobrego tonu należy narzekanie na lekarzy pierwszego kontaktu. Tu narzekać może praktycznie każdy, bo w zasadzie każdy ma prawo zostać pacjentem GP (General Practice). Teoretycznie przychodnia nie powinna odmówić rejestracji osobie zamieszkałej w rejonie jej działania. Z powodu przepełnienia, menedżerowie lecznic uciekają się do różnych chwytów, aby ograniczyć zapisywanie nowych pacjentów. Zwykle robią trudności natury formalnej, na przykład skrupulatnie żądają potwierdzenia adresu tylko w formie rachunku za światło, stacjonarny telefon albo gaz. Nie chcą honorować natomiast wyciągu z konta bankowego. Obywatele Wielkiej Brytanii nie mają obowiązku posiadania żadnego dowodu tożsamości. Potwierdzeniem, że żyją i gdzieś zamieszkują jest rachunek, który opłacają. Tymczasem, niemało Polaków mieszka w podnajętych pokoikach, a rachunki przychodzą na landlordów. Jednak i na to jest sposób - jeśli nie ma potrzebnego dokumentu, przychodnie i tak są zobowiązane zarejestrować pacjenta tymczasowo - na trzy miesiące. Właściwie, to nawet są zobligowane powiedzieć mu o takiej możliwości, ale lepiej na to nie liczyć. Z uzyskaniem rejestracji radzą sobie zresztą pierwszorzędnie nielegalni imigranci, nierzadko przybywający na Wyspy w celu podratowania zdrowia.
oceń
8
0
Podziel się

polonia.wp.pl

Informacji na temat życia Polaków za granicą szukaj w serwisie - polonia.wp.pl


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~zocha [2011-02-14 17:15]

porod w Polsce
a ja rodzilam w szpitalu brodnowskim w warszawie i tez wszystko bylo za free. Sale porodowe pojedyncze, mily personel. Nawet Salowe uprzejme, zyczliwe i pomocne. Czysto, na zyczenie w miare mozliwosci pojedyncze pokoje.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~ancia [2011-02-15 10:10]

Poród
Moja dalsza kuzynka (córka kuzyna mojej mamy) opowiadała, że pierwszy i ostatni raz rodziła w Anglii (Londyn). Z tego co wiem to chodziło głównie o podejście do pacjentki. Mówiła, że była bardzo źle traktowana.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jaan [2011-02-15 09:37]

BZDURY!
Do szpitala rodzaca przyjmuje sie dopiero gdy ma co najmniej 3 cm rozwarcia - w przeciwnym przypadku zostanie odeslana do domu a nie poloznona na oddzial. przenoszenie dziecka o dwie doby nie kwalifikuje kobiety do polozenia na oddzial!!! Co najmniej 2 tygodnie i dopiero wtedy (po wykorzystaniu 'domowych' sposobów zalecanych przez polazna podaje sie kroplówke wywolujaca poród - BZDETY PISZECIE !!!

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~kick [2011-02-15 09:17]

CO ZA BZDURY?????
Urodzilam w UK dwoje dzieci i nieprawda jest to, ze jak kobieta zarzada cesarki, to lekarz nie ma wyboru - nie wiem kto pisze te artykuly - o cieciu cesarskim decyduje LEKARZ i tylko w przyparku powiklan. Znieczulenie zewnatrzoponowe tzw. Epidural równiez zleca polozna, bez jej zgody, nawet gdy kobieta go zada nie koniecznie musi go dostac. Musza zaistniec jakies okolicznosci, np. dlugi i wyczerpujacy poród, jakies komplikacje. W tym przypadku polozna pyta kobiete czy chce wziac epidural - ale nigdy na zadanie kobiety!!!!! Oczywiscie warunki sa podobno lepsze niz w Polsce (podobno - bo w Polsce nie rodzilam), mozna wybrac sobie np. poród w wodzie, za nic sie nie doplaca, za obecnosc partnera, rodziny czy kogo tam sie chce. Kazda rodzaca ma osobny pokój z lazienka, ze srodków znieczulajacych ogólnie dostepny gas and air - mieszanka jakis gazów, podobno rozluzniajaca i znieczulajaca (wg mnie troszke oglupiajaca) i jesli szpital dysponuje maszyna TENS to jest ona równiez dostepna (elektrody na kregoslup - nie wiem nie uzywalam) oraz paracetamol. Taka jest cala prawda.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~inż. Mamoń [2011-02-15 09:30]

"jak sobie pomyślę jaki ze mnie inżynier, ...
... to aż się boję pójść do lekarza" . W tym miejscu pragnę przeprosić wszystkich porządnych inżynierów za porównanie. Polska służba zdrowia to jest DNO. Nie wiadomo co jest gorsze : organizacja czy ludzie w niej zatrudnieni. Pielęgniarki, salowe i lekarze mają chorych w głębokim poważaniu. Chorzy przeszkadzają. Jedyny z nich pożytek to taki, że dają łapówki. Łapówka to podstawa funkcjonowania służby zdrowia. Bez łapówki to można co najwyżej pójść do lekarza pierwszego ( ostatniego ?) kontaktu po receptę na lek na kaszel.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Rog [2011-02-15 09:01]

Dlaczego wkurzacie ludzi
Ja od trzech tygodni nie mogę dostać się na oddział neurologiczny w Mielcu ze skierowaniem. Bo nie chodzę prywatnie do pani ordynator. A wstępna diagnoza trzeba zmienić tryb życia napawa mnie optymizmem.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~e. [2011-02-15 09:24]

łapówka
Czy łapówki się nie daje PRZED załatwieniem sprawy? Bombonierka czekoladek w podziękowaniu chyba nie może być tak nazwana .

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~medycyna [2011-02-15 08:48]

medycyna
sęk w tym, że przy naszych niemałych (i ciągle rosnących) wydatkach na medycynę, jej jakość jest dramatycznie niska (jak na europejskie warunki). wynika to z tego, że ponad połowa środków na medycynę wydawana jest na zarobki lekarzy (wyłącznie). reszta na niższy biały personel i inne. a do tego ciągłe łapówki... na domiar złego konowały chcą, żeby po ukończeniu studiów otrzymywali tytuł doktora (magister to za dużo, bo nawet nie mają obrony)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~zm [2011-02-15 09:19]

Śliska sprawa - ale !!
Niestety mam kontakt ze środowiskiem medycznym zaerówno na wyspach jak i w kraju. Problem polega na tym, że w naszych szpitalach ludzie leżą bez potrzeby z wymyślonymi przez siebie chorobami (szacuję 30%). A na internach to zasadniczo 50% powinno byc pierwsze na psychiatrii.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~moro [2011-02-14 15:23]

U nas jest za to więcej łóżek
ale w pokojach dla personelu i nie wolno w nocy budzić !

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~fonex11 [2011-02-15 08:48]

Angielska opieka
Niestety nie zgadzam sie z opisem, jakato wspanialajest angielska opieka.Owszem maja zaawansowany sprzet, ale tak naprawde brakprawdziwych fachowcow zeby go obslugiwac i nawszystko daja paracetamol (angielski lek na wszystko),a i czesto z lekarzem ciezko po angielsku sie dogadac.Mieszkam od kilku lat w anglii i moge z reka na sercu powiedziec, ze opieka jest tutaj na poziomie sredniowiecza,a w szpitalach pracuja znachorzy i szamani z Indii i Afryki.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jacek [2011-02-15 09:06]

brak podstawowej wiedzy
Muminka nie darmo, za pieniadze ubezpieczonych (ca 17% pensji) ! ! ! Czy wy cos kiedys zrozumiecie.Darmo nie ma nic. Darmo to mozna pospac w parku na lawce, latem czy zima. Obojetnie.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~kermit [2011-02-15 09:00]

fakt, poziom medyczny jest
tam o niebo lepszy, miałem tam operację przepukliny, byłem w szoku odnośnie tego jak wszystko było doskonale zorganizowane

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
@tommek@ [2011-02-14 16:31]

No nie wiem ale znajomi którym coś dolega wracają do kraju
na leczenie a nawet przywożą znajomych anglików na leczenie i banalne zabiegi niemożliwe w Angli tutaj wracają zdrowie.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Nejmadel [2011-02-15 08:34]

Świetny artykuł
Troszkę z innej beczki: świetnie napisany artykuł. Konkret, dobrze użyta ironia, czyta się jednym tchem, pozdrawiam autora artykułu :)

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~Allan [2011-02-15 08:30]

Polish Killder
Wracaja do Polski chyba by zakonczyc zywot.Tutejsza Konowalicja potrafi wykryc ale tylko pieniadze gdzie masz schowane.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~asia121 [2011-02-15 08:27]

mswia oddział okulistyczny - sekretarka
czekając na przyjęcie na oddział ja jako osoba towarzysząca choremu, poczułam sie jak w filmach Barei, wrzeszcząca sekretarka pokazuje kto tu rządzi, pani ze swoim usposobieniem nadaje sie do rzeźni do selekcji zwierząt a nie do kontaktów z ludźmi, naiwnie myślałam że to szpital jest dla pacjentów a nie na odwrót , tej pani chorzy przeszkadzają w jej pracy jestem oburzona ludzie strzeżcie się chociaż specjaliści tam pracujący to bardzo wysoki poziom lecznictwa

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
muminka [2011-02-14 13:45]

cóż
tylko pozazdrościć, że maja szpitale z dobrym sprzętem i lecza za darmo !

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~bazyliszek [2011-02-14 16:16]

a my mamy PAŃSTWOWĄ służbę "zdrowia" i mamy to, co mamy.
a spróbuj, jedna z drugą, panu doktorowi, albo pielęgniarce, palca w oko wsadzić, to sama sobie zrobisz znieczulenie, albo i cesarkę. z bólu, ma się rozumieć.

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy propozycja min. J. Muchy dot. zmiany zakwaterowania ekipy rosyjskiej na Euro była słuszna?

liczba oddanych głosów: 623