więcej

Sześciolatki już chodzą do szkoły.

Polska Dziennik Zachodni  Polskapresse | dodane 2008-03-06 (08:13)

fot. Polska DZ

opinie
drukuj

W przyszłym roku obowiązek szkolny ma objąć sześciolatki. W Ministerstwie Edukacji trwają końcowe prace ekspertów nad wprowadzeniem reformy oświaty. Mimo, że czasu nie ma zbyt wiele, wciąż nie wiadomo, jak proponowane zmiany będą finansowane.

W Tychach postanowiono nie czekać na wytyczne i budżetowe pieniądze. Rozpoczęto przenoszenie sześcioletnich dzieci z przedszkoli do szkół jeszcze w ramach zerówek, które będą funkcjonowały do wejścia w życie reformy. Bo ta, zdaniem resortu oświaty jest przesądzona. I w szkołach w 2009 roku zmieniona zostanie tylko nazwa sali z zerówki na pierwszą klasę.

- Wydajemy na ten cel gminne pieniądze. Dzięki nim unowocześniamy szkoły, ale nie tylko. Inwestycje załatwiają jeszcze jedną ważną rzecz. W mieście przybywa potrzebnych miejsc w przedszkolach - mówi Dorota Gnacik, dyrektor Miejskiego Zarządu Oświaty w Tychach.

Tymczasem ministerialne plany wobec najmłodszych na tym się nie kończą. - Będziemy przekonywać matki pięciolatków, żeby zdecydowały się na udział ich dzieci w rocznym przygotowaniu przedszkolnym poprzedzającym szkołę. Docelowo chcielibyśmy wprowadzić taki obowiązek - mówi Krystyna Szumilas, wiceminister edukacji.

Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia uważa, że to nieporozumienie. - To tak jakby pięciolatka wysłać do zerówki. Wciąganie dzieci w niedoskonały system edukacyjny, na który narzeka się od lat, mija się z celem. Szkoły trzeba najpierw przebudować. Dotyczy to nie tylko sali klasowej, ale również szatni, świetlicy, łazienki, nie zapominając przy tym wszystkim o uczniach niepełnosprawnych - mówi Osuch.

Nasze szkoły nie są przystosowane do przyjęcia tak małych dzieci - uważa dr Katarzyna Krasoń, dyrektor Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Większość gmin ostrożnie przyjmuje zapowiedzi związane z reformą zmierzającą do obniżenia wieku szkolnego, dlatego nie spieszą się z wprowadzaniem dzieci pomiędzy uczniów. W Katowicach jest na przykład tylko jedna zerówka w szkole. W Tarnowskich Górach nie ma żadnej.

Tymczasem już za rok wszystkie sześciolatki mają pójść obowiązkowo do szkoły, a pięciolatki do przedszkola, żeby zaliczyć roczne przygotowanie. Na razie rodzice dzieci mają wybór pomiędzy zerówką w szkole lub w przedszkolu, w zależności od organizacji nauczania w gminie.

Ministerstwo Edukacji jest jednak pewne, że szkoły zdążą przygotować się do zapowiadanej reformy. Tymczasem samorządowcy zaczynają liczyć pieniądze. Już dawno wiadomo, że malowanie ścian nie wystarczy. - Ta reforma nie obejdzie się bez kosztów. Przenosiny z przedszkola do szkoły trochę kosztują - mówi Marian Grygier z Pszczyńskiego Zarządu Edukacji.

Gmina musi zapewnić dodatkowe etaty dla nauczycieli, zaadaptować klasę dla uczniów z psychiką przedszkolaka, dostosować łazienkę oraz wiele innych użytecznych pomieszczeń. W Pszczynie twierdzą, że potrzebne są także place zabaw przy szkołach. Koszt to kilkanaście tysięcy złotych. Najważniejsza jest jednak klasa. - Musi być inna, bardziej przyjazna. Trzeba kupić kolorowe mebelki i ułożyć je bardziej swobodnie niż w normalnej klasie. Nieodłącznym elementem jest kącik do zabawy z klockami, rozmaitymi grami i pluszakami, oraz miejsce na dywan, na którym dzieci będą mogły się bawić. Osiem szkół jest już gotowych do reformy - tłumaczy Dorota Gnacik, dyrektor Miejskiego Zarządu Oświaty w Tychach, które jako jedno z nielicznych miast w Polsce już rozpoczęło przygotowania do reformy.
oceń
0
1
Podziel się

Oficjalne wydanie internetowe: Polska - Dziennik Zachodni

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska