Zobacz najlepsze zdjęcia minionego tygodnia.
Na plaży niedaleko Tromso na północy Norwegii pojawiło się ok. 20 ton martwych śledzi. Naukowcy próbują ustalić, co spowodowało śmierć tak ogromnej ilości ryb - donosił brytyjski dziennik "The Guardian".
Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego wydarzenia? wyślij nam zdjęcia
Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu
Dziwna sprawa czy cos dzieje sie z echolokacja ze te ryby i ssaki oceaniczne tak robia czy moze jakas chemia znowu
Wielka mi tajemnica. Po prostu jakiś rybak łowił powyżej limitu połowowego i bał się że wpadnie (może zauważył w pobliży statek straży?) i po prostu wywalił połów za burtę, a ryby były już śnięte. Oczywiście dziennikarze zrobią z tego atak UFO, cud lub efekt globcia...
Był kiedyś taki folm o skażeniu radioaktywnym: " Dzień w którym wypłynęłą ryba"
Ciekawe, czy któregoś dnia z nieba zaczną spadać gotowe puszki z mielonką. Dla tych, co akurat będą na spacerze, koniec świata gwarantowany...
Na dniach będą u nas w sklepach - w puszkach, marynowane, w oleju, po wiejsku jak kto lubi...
To z pewnością zwiastowanie nadchodzącego końca świata. Najpierw ptaki spadają na ziemię w ameryce a teraz ryby.
Polak ciągle zdziwiony a to prosta sprawa kuter wypuscił połów bo miał przekroczony limit
A podsypać cebulką, oblać olejem, zatoczkę wypełnić 45% i wczasy all inclusive jak znalazł!
Te martwe śledzie to efekt unijnych limitów połowów. Zostało im do złowienie 20 ton makreli a weszły śledzie, z którymi nie można pojawić się w porcie bo będzie kara, więc martwe już śledzie "uwolniono" i ruszono na dalszy połów.